Trwa spotkanie z charge d'affaires Białorusi w polskim MSZ. Chodzi o migrantów na granicy

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych trwa spotkanie z udziałem charge d'affaires Ambasady Republiki Białorusi Alaksandra Czasnouskiego - podaje Wirtualna Polska. Polscy dyplomaci chcą, aby Białorusini określili, czy pozwolą na wjazd ciężarówek z pomocą humanitarną.

- Odpowiedź białoruskich dyplomantów może nam sporo powiedzieć o ich intencjach. Okaże się, czy jest jakakolwiek szansa na deeskalację - mówi rozmówca Wirtualnej Polski. Przypomnijmy, w niedzielę polskie MSZ wystosowało do strony białoruskiej notę dyplomatyczną, w której zadeklarowało "gotowość do udzielenia na miejscu pomocy rzeczowej" grupie imigrantów przebywającej na terytorium Białorusi. - Namioty, łóżka polowe, środki higieny - w perspektywie kilku godzin taka pomoc może tam dotrzeć. Ciężarówki z pomocą są gotowe, mogą wyjeżdżać w każdym momencie. (...) Piłka jest po stronie Białorusi. Jesteśmy w stanie zapewnić wsparcie, bo to po ich stronie ci ludzie są legalnie - podkreślił wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Granica polsko-białoruska w pobliżu Usnarza GórnegoMSZ zaoferowało pomoc humanitarną dla uchodźców przebywających na Białorusi

Zobacz wideo "Możemy się spodziewać, że do naszego kraju przybędzie bardzo dużo Afgańczyków"

Sytuacja na granicy

Na polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny nadal koczuje grupa migrantów. Według straży granicznej obecnie przebywają tam 24 osoby - dwudziestu mężczyzn i cztery kobiety. Fundacja Ocalenie, której działacze są na miejscu, podaje jednak, że z komunikacji z uchodźcami wynika, że jest ich wciąż 32, a wśród nich trzy dorosłe kobiety i 15-latka. Polskie władze oceniają, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania władz białoruskich, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach UE.

- Straż graniczna kilkukrotnie interweniowała do strony białoruskiej, aby podjęli działania wobec grupy koczującej, wyraźnie podkreślam, po stronie białoruskiej. Rzeczywiście zaobserwowaliśmy, że strona białoruska w pierwszej kolejności zabrała kobiety i dzieci, potem jeszcze dwukrotnie przyjeżdżali i chcieli zabrać pozostałe osoby, ale ta grupa, którą obserwujemy odmówiła pojechania ze stroną białoruską - przekazała podporucznik Anna Michalska. Rzeczniczka straży granicznej potwierdziła również, że część osób z obozowiska została zabrana przez stronę białoruską, a kilka kolejnych zostało dowiezionych. - Obserwujemy, że wśród tych 24 osób są nowe twarze. Wszystko wskazuje na to, że około dziesięciu osób zostało w ostatniej dobie zabranych, a kilka osób - cztery lub pięć - dowieziono - stwierdziła.

W niedzielę o sytuacji na granicach z Białorusią rozmawiali premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.

Władysław FrasyniukBurza po słowach Frasyniuka o żołnierzach. Krytyka opozycji i reakcja premiera

Więcej o: