Ekspertka Amnesty International: Działania straży granicznej w Usnarzu Górnym są całkowicie nielegalne

- Działania straży granicznej wobec imigrantów przy polsko-białoruskiej granicy są całkowicie nielegalne - twierdzi Aleksandra Ferlińska, koordynatorka ds. osób w zagrożeniu Amnesty International. Jak dodaje, cudzoziemcy przyjeżdżający do Polski nie popełnili żadnego przestępstwa, jednak wciąż pozbawia się ich wolności.

Kilkudziesięciu imigrantów, głównie z Iraku i Afganistanu, od kilku dni koczuje na terenie pasa granicznego między Polską a Białorusią, niedaleko miejscowości Usnarz Górny w woj. podlaskim. Do naszego kraju nie chcą wpuścić ich polskie służby, a z drugiej strony nie przyjmuje ich z powrotem strona białoruska.

Z informacji MSWiA wynika, że w ciągu trzech dni na naszej granicy z Białorusią znalazło się ponad 300 imigrantów. Dla porównania, w ubiegłym roku łącznie było to jedynie 114 osób. O trudnej sytuacji imigrantów przy granicy z Polską rozmawiamy z Aleksandrą Ferlińską, koordynatorką ds. osób w zagrożeniu Amnesty International.

Zobacz wideo Mateusz Morawiecki o sytuacji w Afganistanie

Według informacji fundacji Ocalenie, grupa imigrantów przebywa na granicy od 11 dni. Osoby przekazywały po angielsku polskiej straży granicznej informację, że chcą złożyć wnioski o status uchodźcy. Usłyszały, że mają wracać "do siebie". Czy są to działania zgodne z prawem?

Działanie Straży Granicznej polegające na przetrzymywaniu ludzi na granicy bez zapewnienia odpowiednich procedur oraz warunków życia jest całkowicie nielegalne. Polskie prawo nie przewiduje jakichkolwiek uprawnień dla Straży Granicznej, które zezwalałyby na postępowanie w taki sposób.

Mateusz MorawieckiPremier o uchodźcach na granicy. "Współczuję im, ale Polska nie ulegnie"

Zgodnie z przepisami zatrzymanie cudzoziemców może być zastosowane jedynie w ostateczności, po ustaleniu, w konkretnym przypadku, że jest to absolutnie konieczne, proporcjonalne, zgodne z prawem i niearbitralne oraz że zostało nałożone przez najkrótszy możliwy okres. To, co obserwujemy na polskiej granicy, to działanie zupełnie bezprawne.

Premier Mateusz Morawiecki mówił dziś o tych imigrantach jako: "instrumencie w rękach Łukaszenki". Dodał także, że Polska nie ulegnie tego typu szantażowi.

Obowiązkiem Polski jest zapewnienie uchodźcom możliwości legalnego dostania się do naszego kraju. Przetrzymywanie ludzi w lesie, bez jedzenia, picia, możliwości schronienia się gdziekolwiek na pewno nie jest zgodne z jakąkolwiek procedurą. 

Jednak w narracji polityków nie ma takich wniosków.

Intencje polskiego państwa pokazuje jasno przyjęty przez rząd projekt zmian w ustawach o cudzoziemcach i o udzielaniu im pomocy. Projekt zawiera wprowadzenie "szybkich i skutecznych postępowań administracyjnych w sprawie zobowiązania cudzoziemca do opuszczenia terytorium". To budzi nasze ogromne zaniepokojenie. Niestety w praktyce może to oznaczać legalizację obecnej praktyki stosowanej wobec uchodźców.

Intencją polskiego państwa jest w tym momencie ułatwienie odpychania uchodźców od granic. Polskiemu rządowi ewidentnie zależy na tym, aby uchodźcy do nas nie docierali. Ten projekt zmian to sposób na budowę solidnego muru na polskiej granicy.

I to dosłownie, bo MSWiA poinformowało wczoraj o budowie ogrodzenia z drutu kolczastego wzdłuż granicy z Białorusią. 

Stawianie murów, brutalne odpychanie uchodźców, obserwujemy od lat na europejskich granicach, jednak też od lat takie działania nie zmniejszyły liczby osób, które szukają schronienia. Mury i przemoc sprawiają tylko, że więcej osób doświadcza cierpienia i zmuszonych jest do pokonywania innych, często bardziej niebezpiecznych szlaków, by znaleźć schronienie przed prześladowaniem. Rozwiązaniem jest współpraca między państwami, zmierzająca do sprawiedliwego "udziału" w przyjmowaniu uchodźców.

Ta współpraca powinna być zawarta jak najszybciej? Eksperci mówią jasno, że sytuacja w Afganistanie spowoduje zwiększenie liczby imigrantów przy granicach. Do tego żołnierze z Białorusi mają celowo wysyłać uchodźców do granicy z Polską.

W tym roku do połowy sierpnia już 330 osób z Afganistanu złożyło wnioski w Polsce, dla porównania w całym 2020 tych osób było 120. Oczywiste jest, że obecna sytuacja na Białorusi, w Afganistanie i dramat tamtejszej ludności, sprawi, że do Polski będzie starało się dostać jeszcze więcej osób. Musimy się do tego przygotować, jednak rozwiązaniem nie jest wojsko, wyższe mury i przemocowe przepisy, tylko zapewnienie odpowiednich warunków w ośrodkach, integracji w czasie pobytu w Polsce i zadbanie, by te osoby jak najszybciej poczuły się w Polsce jak w swoim nowym domu.

Polska jest przygotowana na przyjęcie wielu imigrantów?

W Polsce działa kilkanaście ośrodków dla cudzoziemców. Jest w nich wystarczająco miejsca, by przyjmować kolejne osoby. Zwróćmy uwagę, że w ostatnim roku w Polsce 2,8 tys. osób złożyło wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej, a w poprzednich latach liczba ta była nawet czterokrotnie wyższa. Niestety, od wielu lat praktyką polskich władz jest zamykanie granic przed uchodźcami.

W Polsce coraz mniej uchodźców otrzymuje schronienie. Jednak naszą odpowiedzialnością jest rozwijanie różnych sposobów legalnego wjazdu do Polski tak, by skutecznie chronić ludność, która w wyniku konfliktów i kryzysowych sytuacji jest zmuszona do zmiany kraju zamieszkania. Zobowiązuje nas do tego Konwencja Genewska, której jesteśmy stroną od 30 lat.

Jak wyglądają procedury dla uchodźców, których Polska postanowi przyjąć?

Po złożeniu wniosku o status uchodźcy, osoba taka trafia do jednego z ośrodków, gdzie otrzymuje zakwaterowanie. Potem następuje długi czas oczekiwania na odpowiedź, często w izolacji, bez kontaktu z polskim społeczeństwem, gdyż ośrodki dla cudzoziemców położone są w oddalonych od miast miejscach.

Migranci w okolicach Usnarza GórnegoMigranci na granicy polsko-białoruskiej. Obozowisko zasłonięto

Ile trwa to oczekiwanie?

Zgodnie z procedurą jest to ok. sześciu miesięcy, gdy uchodźca powinien uzyskać odpowiedź, czy Polska zgadza się na przyjęcie go. Niestety zwykle taka procedura trwa znacznie dłużej. Mając na uwadze ogromny przeżyty stres, traumy i często słabą sytuację zdrowotną, takie przedłużające się procedury i niepewność są ogromnie trudnym doświadczeniem dla osób poszukujących ochrony w naszym kraju.

Wobec niektórych uchodźców stosuje się tzw. detencję administracyjną. Na czym polega ten proces?

W Polsce działa sześć ośrodków strzeżonych (detencyjnych), gdzie uchodźca de facto pozbawiony jest wolności. 

Kto trafia do tych miejsc?

Przyczyny, dla których uchodźca może być umieszczony w detencji, określa ustawa o udzielaniu ochrony cudzoziemcom na terytorium RP (np. cudzoziemca zatrzymuje się, by ustalić jego tożsamość albo wykonać zobowiązanie do powrotu). W praktyce detencja uchodźców oznacza przetrzymywanie w warunkach więziennych, gdzie kontakt ze światem zewnętrznym jest bardzo ograniczony. W Polsce wśród tych osób są także samotne kobiety i dzieci. Co ważne, sam fakt ubiegania się o status uchodźcy nie może automatycznie powodować umieszczenia w detencji. Cudzoziemcy przyjeżdżający do Polski nie popełnili żadnego przestępstwa, jednak wciąż pozbawia się ich wolności. 

Co może zrobić Polska, żeby pomóc imigrantom?

W Polsce brakuje także programów integracyjnych, odpowiednich ofert pracy, szkoleń dla ludzi, którzy ubiegają się o ochronę, a takie przemyślane i zaprojektowane działania znacznie ułatwiłyby szybsze usamodzielnienie się uchodźców.

Jako członek międzynarodowej społeczności musimy wypełnić nasze zobowiązanie, nie powielać błędów z przeszłości, kiedy nie udzieliliśmy wsparcia Syryjczykom odmawiając relokacji. Mamy szansę tym razem zadziałać inaczej.

Więcej o: