Spędził w więzieniu osiem lat, wypuszczono go na prośbę USA. Inni ukrywali się dekady. Teraz rządzą Afganistanem

Achundzada, Baradar, Jagub, Hakkani - to nazwiska ludzi, którzy stali się nowymi władcami Afganistanu. Przez ostatnie dwie dekady siedzieli w więzieniu lub żyli w ukryciu. Wcześniej aktywnie tworzyli pierwszy emirat Afganistanu. Teraz starają się stworzyć wrażenie, że się zmienili.

Przynajmniej takie starania podejmuje samo przywództwo. Padają zapewnienia o poszanowaniu praw kobiet, amnestii dla pracowników poprzednich władz, czy nieblokowaniu ewakuacji z Kabulu. Rzecznik talibów zasiadł w studiu telewizyjnym i udzielił wywiadu dziennikarce. To realna nowa twarz organizacji, czy gra na potrzeby zewnętrzne?

Wojciech Jagielski, który spędził w Afganistanie kilka lat i spotykał się dwie dekady temu z szeregiem najważniejszych postaci w ruchu talibów, obstawia to drugie. - Naiwnością jest sądzić, że talibowie jakoś zasadniczo się zmienili, że będzie im teraz zależeć na uznaniu czy opinii świata. Oni nie zabiegają nawet o poparcie Afgańczyków - mówił w wywiadzie dla Gazeta.pl. W tym kontekście warto się przyjrzeć nowemu przywództwu Afganistanu.

Przywództwo ruchu talibówPrzywództwo ruchu talibów Fot. Gazeta.pl

Hajbatullach Achundzada

To formalnie najwyższy przywódca talibów. W ich mniemaniu trzeci z kolei emir Afganistanu. Zajmuje to stanowisko od 2016 roku, kiedy w amerykańskim nalocie zginął jego poprzednik, Akhtar Mansour. Achundzada jest bardzo skryty. Dostępne jest właściwie tylko jedno zdjęcie, żadnych nagrań wideo. Jedyny jego sposób komunikacji to wydawane kilka razy w roku nagranie przemówienia.

Achundzada prawdopodobnie ma 60 lat. Pochodzi z południowego pogranicza Afganistanu, prowincji Kandahar, kolebki talibów. Podczas radzieckiej interwencji przystał do ruchu mudżahedinów, ale nie wiadomo na ten temat nic konkretnego. W 1994 roku jako jeden z pierwszych przystał do ruchu talibów, formowanego w Kandaharze przez wówczas jeszcze mało znanego lokalnego komendanta mudżahedinów, mułły Omara. Od początku był bardziej uczonym w Koranie, niż frontowym dowódcą. Zajmował się organizowaniem systemu sprawiedliwości opartego na islamie, po pierwszym podbiciu przez talibów większości Afganistanu w 1996 roku. W kolejnych latach, nawet po interwencji USA w 2001 roku i przejściu do podziemia, piął się w górę w strukturach organizacji. Został jednym z ważniejszych doradców religijnych mułły Omara. Jako jeden z nielicznych członków talibskiego przywództwa prawdopodobnie nie ukrywał się w Pakistanie, ale trwał na miejscu, w Afganistanie.

Najwyższym przywódcą miał zostać głównie z tego powodu, że jest postacią zdolną pogodzić często zwaśnionych przywódców talibów. Sam nie kontroluje jakichś dużych oddziałów bojowników, ale cieszy się szacunkiem, pozwalającym mu rozstrzygać spory i zapewniać spójność organizacji.

Hibatullah Achundzada, emir talibów, czyli formalnie najważniejszy przywódca całego ruchuHibatullah Achundzada, emir talibów, czyli formalnie najważniejszy przywódca całego ruchu Fot. Afghan Islamic Press

Abdul Ghani Baradar

Jeden z trzech wiceemirów, faktyczny przywódca polityczny ruchu. Ma 52 lub 53 lata. Pochodzi z prowincji Oruzgan, przyległej do prowincji Kandahar. Od dzieciństwa przyjaźnił się z mułłą Omarem, który nadał mu przydomek "brat" - Baradar. Razem walczyli w tak zwanej świętej wojnie z ZSRR, razem założyli potem ruch talibów. Pełnił szereg ważnych funkcji w pierwszym emiracie, od ministra po gubernatora. Zawsze był jednak bliskim doradcą mułły Omara.

Po interwencji USA w 2001 roku uciekł do Pakistanu, skąd miał faktycznie zarządzać działalnością partyzantki w Afganistanie. Znał się z pierwszym prezydentem pro-zachodniego Afganistanu, Hamidem Karzajem. Podobno obaj kilka razy próbowali osiągnąć porozumienie pokojowe, które włączyłoby talibów w nowy afgański system polityczny. Bez powodzenia, być może z powodu oporu Pakistanu, który w ten sposób straciłby wpływy w ruchu talibów. W 2010 roku Baradar został zatrzymany przez pakistańskie służby, rzekomo dzięki informacjom od Amerykanów i trafił do więzienia. Interpretowano to jako element rozgrywek politycznych w pakistańskich władzach i chęć utrudnienia negocjacji z Karzajem, którego aresztowanie Baradara miało wprawić w furię.

Z więzienia został wypuszczony w 2018 roku. Rzekomo na prośbę Amerykanów, którzy chcieli na poważnie zasiąść do stołu negocjacyjnego z talibami. Baradar, jako relatywnie umiarkowany i skłonny do kompromisu, a przy tym obyty w polityce, miał być do tego konieczny. Do teraz przewodził więc formalnie delegacji talibów na negocjacje z USA prowadzone w Katarze. To on podpisał w 2020 roku tak zwane porozumienie z Doha, które formalizowało wycofanie sił USA z Afganistanu. W zamian talibowie zobowiązali się nie wspierać Al-Kaidy i rozpocząć rozmowy pokojowe z rządem w Kabulu.

17 sierpnia, po dwóch dekadach, wrócił triumfalnie do Afganistanu.

Abdul Ghani Bardar podczas negocjacji w KatarzeAbdul Ghani Bardar podczas negocjacji w Katarze Fot. Alexander Zemlianichenko / AP Photo

Mohammed Jagub

Kolejny zastępca Achundzady. Główny dowódca wojskowy talibów. Syn założyciela ruchu, mułły Omara. Urodzony prawdopodobnie w 1990 roku. Nie ma wielu konkretnych informacji na jego temat. Prawdopodobnie odebrał podstawową edukację w Pakistanie. Jako najstarszy z synów Omara, był u jego boku w czasach sukcesów talibów w latach 90. Stał się istotną postacią w ruchu. Pomimo tego jest bardzo niewiele informacji na jego temat. Nie ma żadnych zdjęć.

Kiedy jego ojciec zmarł w 2013 roku, najpewniej z przyczyn naturalnych, pozostając w ukryciu w Pakistanie, Jagub miał zrezygnować z rywalizacji o schedę po nim. W zamian był mianowany kolejno na coraz ważniejsze stanowiska dowódcze. W 2016 roku został ogłoszony drugim zastępcą nowo wybranego emira Achundzady. W 2020 roku został szefem komisji wojny, czyli naczelnym dowódcą wojskowym całego ruchu talibów.

Siradżuddin Hakkani

Trzeci wiceemir talibów, przywódca tak zwanej siatki Hakkaniego, zachowującej pewną odrębność silnej organizacji militarnej wchodzącej w skład ruchu talibów. Nie ma wielu informacji na temat niego samego i jego życia. Jest synem Dżalaluddina Hakkaniego, jednego z najbardziej wpływowych komendantów mudżahedinów z okresu wojny z ZSRR, który miał bardzo bliskie związki z CIA. W 1995 roku Hakkani zawarł sojusz z talibami i zaczął działać pod ich szyldem, choć zachowując daleko idącą niezależność.

Siradżuddin Hakkani przejął dowodzenie nad organizacją ojca już po interwencji USA w Afganistanie. Przez wiele lat to on był faktycznym dowódcą działań zbrojnych przeciw siłom NATO. Zwolennik bardziej radykalnych metod walki z "okupantami" i "niewiernymi", niestroniący od terroryzmu. Dowodził działalnością siatki najpewniej z Pakistanu. W ścisłym przywództwie talibów znajduje się głównie ze względu na znaczną siłę militarną podległej mu organizacji.

Zobacz wideo
Więcej o: