Joe Biden: Nasi żołnierze nie mogą ginąć w wojnie, w której nie chcą walczyć sami Afgańczycy

Joe Biden wygłosił przemówienie w sprawie sytuacji w Afganistanie. - Nasi żołnierze nie mogą ginąć w wojnie, w której nie chcą walczyć sami Afgańczycy - powiedział Prezydent USA. Jak podkreślił, misją Stanów Zjednoczonych w Afganistanie było zwalczanie terroryzmu, a nie budowanie demokracji.

- Pragnę przypomnieć wszystkim, jak doszliśmy do tej sytuacji, jakie są interesy Ameryki - zaczął swoje wystąpienie prezydent USA. Zaznaczył, że celem interwencji militarnej nigdy nie było stworzenie  scentralizowanej demokracji w Afganistanie, a zapobieganie atakom terrorystycznym. - Daliśmy radę zmniejszyć obecność Al-Kaidy w Afganistanie, dopadliśmy Osamę bin Ladena - podkreślił.

Jak dodał, USA prowadzą efektywne misje antyterrorystyczne w szeregu krajów, gdzie nie mają stałej obecności wojskowej. - Jeśli będzie to konieczne będziemy to robić także w Afganistanie - zapowiedział.  

Biden przypomniał, że gdy objął urząd, odziedziczył umowę, którą "prezydent Trump wynegocjował z talibami". W ramach tej umowy siły USA miały wyjść z Afganistanu w maju 2021 roku. -  Absolutnie obstaję przy swojej decyzji – mówił Biden, nawiązując do wyprowadzenia wojsk z Afganistanu. Wskazywał, że na taki krok nie ma odpowiedniego momentu.  - Nie mogę powtórzyć błędów poprzedników w Afganistanie, nie stać nas na to, mamy interesy gdzie indziej - podkreślał.

- Wojsko Afganistanu poddało się, nie próbując nawet walczyć, wydarzenia ubiegłego tygodnia pokazują, że działania amerykańskie powinny być tam zakończone, nasi żołnierze nie mogą ginąć w wojnie, w której nie chcą walczyć sami Afgańczycy - zapowiedział. 

Dodał, że Ameryka nie może sobie pozwolić, by cmentarz wojskowy w Arlington zapełniał się kolejnymi grobami żołnierzy, a rodziny przez kolejne lata opłakiwały swoich bliskich.

Zaznaczył też, że fundamentaliści byli ostrzegani przez USA. - Ostrzegaliśmy talibów, że jeśli zakłócą nasze działania, odpowiemy z niszczycielską siłą - mówił.

Prezydent USA kontynuował: - Naszym konkurentom byłoby bardzo na rękę, gdybyśmy pompowali miliony dolarów w ciągłe stabilizowanie Afganistanu. W jego ocenie Chiny i Rosja "nie chciałyby nic więcej", niż wydawania przez Stany Zjednoczone miliardów dolarów na wojnę w Afganistanie.

Joe Biden zapowiedział, że Ameryka będzie wspierać sojuszników, którzy nadal służą w Afganistanie. Odniósł się także do bieżącej sytuacji w Kabulu. 

- Nasi żołnierze pracują teraz, aby zabezpieczyć lotnisko i będziemy kontynuować tę operację, póki wszystkie loty nie wystartują i nie wylądują. W najbliższych dniach chcemy przetransportować tysiące Amerykanów, którzy żyli i pracowali w Afganistanie. Zakończymy najdłuższą wojnę Ameryki po ponad 20 latach rozlewu krwi - powiedział.

Dodał, że nie żałuje decyzji, aby zakończyć misję w Afganistanie. Po tych słowach orędzie prezydenta USA zakończyło się. Dziennikarze nie mieli możliwości zadawania pytań.

Reakcja USA na sytuację w Afganistanie

Przypomnijmy, że Joe Biden od czwartku przebywał na urlopie poza Waszyngtonem. Miał pozostać w letniej rezydencji Camp David co najmniej do środy. Postanowił jednak w trybie pilnym powrócić do Białego Domu, żeby wygłosić przemówienie. 

W sobotę prezydent USA polecił wysłanie do Afganistanu tysiąca dodatkowych żołnierzy, których zadaniem ma być osłona ewakuacji amerykańskich dyplomatów oraz Afgańczyków współpracujących z siłami USA. Biden wydał w tej sprawie oświadczenie. Ewakuacja rozpoczęła się w niedzielę. Amerykańscy żołnierze w poniedziałek rano przejęli kontrolę nad lotniskiem.

W poniedziałek wieczorem (czasu polskiego - przyp. red) John Kirby rzecznik Pentagonu poinformował, że na lotnisko w Kabulu przyleci dodatkowy tysiąc żołnierzy USA, zwiększając liczebność kontyngentu do 7 tysięcy.

USA: Siedem osób zginęło w chaosie na lotnisku w Kabulu. Kilka osób spadło z samolotów

Tysiące ludzi od niedzieli szturmują lotnisko w Kabulu w nadziei, że uda im się wydostać z kraju. Loty komercyjnych linii zostały jednak wstrzymane, bo Amerykanie i inne kraje zachodnie wysyłają do Kabulu swoje samoloty, by ewakuować własnych obywateli. Afgańskie media pokazują filmy, na których widać tłumy zdesperowanych ludzi, wspinających się po schodach do samolotów i tratujących się, mimo iż samoloty prawdopodobnie i tak nie mogą na razie odlecieć.

Setki ludzi biegną obok samolotu transportowego C-17 sił powietrznych USA, który jedzie po pasie startowym lotniska w Kabulu, Afganistan, 16 sierpnia 2021.USA: Siedem osób zginęło w chaosie na lotnisku w Kabulu

Amerykańscy żołnierze otworzyli w pewnym momencie ogień do Afgańczyków. Choć talibowie ustawili punkty kontrolne wokół lotniska i nie można tam się dostać ani wyjechać z lotniska, od rana ciągną w tym kierunku kolejne tysiące Afgańczyków. 

Stany Zjednoczone ewakuowały już na lotnisko wszystkich pracowników ambasady w Kabulu, włącznie z ambasadorem. W efekcie ogromny budynek pozostał pusty. Dyplomatów ewakuowały też Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Szwecja, Czechy i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ewakuację rozpoczęła również Rosja, która wcześniej informowała, że nie ma takiej potrzeby. Kraje Zachodu rozpoczęły też proces ewakuacji afgańskich tłumaczy, którzy pracowali dla nich przez ostatnie lata. Działania takie prowadzą USA, Wielka Brytania, Czechy czy Słowacja.

Joe BidenPrezydent USA przerywa urlop. Ma wygłosić przemówienie ws. Afganistanu

60 krajów, w tym Stany Zjednoczone i Polska, w specjalny oświadczeniu zaapelowały do talibów, aby pozwolili wyjechać z Afganistanu wszystkim obcokrajowcom oraz wszystkim Afgańczykom, którzy chcą opuścić kraj.

Czytaj więcej o sytuacji w Afganistanie:

Więcej o: