Polska jednak wyśle samolot do Afganistanu. Premier Morawiecki zapowiedział, że wylot nastąpi "wkrótce"

"Polska nie pozostawia swoich sojuszników i przyjaciół w potrzebie. Stale monitorujemy sytuację w Afganistanie. Na moje polecenie wkrótce wylatuje pierwszy samolot do Afganistanu, który posłuży do ewakuacji osób wymagających naszej opieki" - napisał premier Mateusz Morawiecki na Facebooku. Wcześniej polski rząd publikował sprzeczne informacje o ewakuacji. Sam premier tłumaczył, że obecni tam partnerzy polskiego wojska "rozpierzchli się".

"Polska nie pozostawia swoich sojuszników i przyjaciół w potrzebie. Stale monitorujemy sytuację w Afganistanie. Na moje polecenie wkrótce wylatuje pierwszy samolot do Afganistanu, który posłuży do ewakuacji osób wymagających naszej opieki. Operacja ta jest przygotowywana od wczoraj" - napisał premier Mateusz Morawiecki na Facebooku.

"Mam również apel do polityków i osób publicznych, aby nie wykorzystywały dramatycznej sytuacji w Afganistanie do nakręcania społecznych emocji. Naszym priorytetem jest obecnie zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim, którzy są związani z Polską na terenie Afganistanu, część z tych z działań musi z oczywistych powodów pozostać niejawna. Proszę o odpowiedzialność" – zaznaczył szef polskiego rządu.

Mariusz Błaszczak: MON szybko zareagował na sytuację w Afganistanie

Politycy PiS publikowali wcześniej sprzeczne informacje ws. ewakuacji polskich obywateli i partnerów z Afganistanu. Według szefa MON część z nich miała zostać ewakuowana już w czerwcu. Premier Mateusz Morawiecki uważał natomiast, że współpracownicy "rozpierzchli się" i nie można ich obecnie namierzyć.

"MON szybko zareagował na sytuację w Afganistanie. Wszyscy współpracujący z Polską, którzy wtedy byli zainteresowani wyjazdem, zostali ewakuowani już w czerwcu. Zobowiązałem Dowódcę Operacyjnego do ewakuacji osób pozostających wciąż w Afganistanie. Decyzją Premiera odbywa się to wspólnie z MSZ." - napisał na Twitterze Mariusz Błaszczak.

Na wpis Mariusza Błaszczaka zareagował Krzysztof Brejza, który zauważył odmienne relacje wśród członków rządu.

Mateusz Morawiecki: No, ambasadę to zlikwidował pan minister Sikorski

Zobacz wideo Mateusz Morawiecki o sytuacji w Afganistanie

- Jestem w stałym kontakcie z panem ministrem obrony narodowej, z panem ministrem spraw zagranicznych. Sytuacja uległa tam bardzo dynamicznej zmianie, wszystkie kraje wycofują swoich przedstawicieli, ambasady, pracowników, a także współpracowników afgańskich, którzy przez rok, dwa, dziesięć lat czasami pomagali jako tłumacze, przewodnicy w poruszaniu się po tym trudnym kraju, jakim jest Afganistan. Oczywiście Polacy, my, Polska dbamy o tych, którzy nam wówczas pomagali, którzy pracowali dla nas - powiedział premier w poniedziałek rano.

Mateusz MorawieckiRząd chce sprowadzić partnerów z Afganistanu, ale ci "rozpierzchli się"

Morawiecki stwierdził, że misja, która jest przygotowywana przez MON "będzie wystarczająco wyposażona w sprzęt, by sprowadzić do kraju wszystkich, którzy powinni zostać sprowadzeni". - Zarówno Polaków wraz z rodzinami, jak i również tych ludzi z Afganistanu, którzy współpracowali z nami - mówił.

Chcę jeden detal przywołać. Ta prowincja Afganistanu, którą Polacy patrolowali, gdzie Polacy pracowali przy utrzymaniu pokoju w Afganistanie, ona została już wcześniej opanowana przez ofensywę talibów. A więc ci, którzy tam z nami współpracowali, często rozpierzchli się. Jesteśmy gotowi ich przyjmować, poszukiwać, pomóc im, tak szybko, jak to będzie możliwe, jak odnajdą się w murach naszej ambasady... No, ambasadę to zlikwidował pan minister Sikorski. Tak szybko, jak odnajdą się w obrębie naszej misji, naszej placówki, oczywiście sprowadzimy wszystkich, którzy będą tego chcieli, którzy współpracowali z nami, udzielimy im wiz humanitarnych - powiedział Mateusz Morawiecki. 

Współpracownicy polskiego wojska czekają na pomoc

"Jeden spośród afgańskich współpracowników polskiego wojska i MSZ czekających teraz na lotnisku w Kabulu na pomoc. Z małymi dziećmi. W drodze na lotnisko są kolejni" - napisał na Twitterze Jan Mikruta.

Osoby te nieraz ratowały życie polskich żołnierzy. - Niejednokrotnie dzwonili i mówili "niech konwój nie jedzie tą drogą, tam jest niebezpiecznie". Oni naprawdę się narażali. Niektórzy nawet na własną rękę uczyli się języka polskiego. To nie są przypadkowi ludzie, ani tacy, którzy zarobili na tym duże pieniądze - zaznacza w rozmowie z Onetem jedna z pracowniczek Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

- To jest grupa łącznie 16 Afgańczyków i członków ich rodzin. Jest w niej kilkoro dzieci, najmłodsze ma trzy lata. Uciekli już ze swoich domów w Ghazni (tam mieściła się baza polskiego wojska - red.), gdzie byli poszukiwani przez talibów. Część z nich koczuje w Kabulu, część jest jeszcze w drodze - dodaje.

Wizy humanitarne do odbioru w Delhi

W niedzielę wieczorem Polska wydała wizy humanitarne dla 45 osób, które współpracowały z naszym krajem, delegaturą Unii Europejskiej w Kabulu i członków ich rodzin. "W Święto Wojska Polskiego nie zapominamy o sojusznikach, zwłaszcza tych w największej potrzebie. Podjąłem decyzję o wystawieniu wiz humanitarnych dla 45 osób, które współpracowały z Polską, delegaturą UE w Kabulu i członków ich rodzin. Dotrzymujemy swych sojuszniczych zobowiązań" - napisał Mateusz Morawiecki.

Afgańczycy dowiedzieli się, że po wizy mają udać się do ambasady w Delhi, która odpowiada za obsługę konsularną w Afganistanie. Jest to jednak z wielu powodów niemożliwe - loty komercyjne są uziemione, granice ziemne są pod kontrolą talibów, a do tego Indie nie chcą wydawać wiz Afgańczykom. 

Yalda HakimW trakcie programu na żywo do dziennikarki BBC zadzwonił rzecznik talibów

Kabul. W stolicy chaos, ludzie uciekają z kraju

Na ulicach Kabulu panuje chaos. Tysiące ludzi próbują albo dostać się do domów, albo na lotnisko, aby wydostać się z kraju. Nie wiadomo, ile tak naprawdę osób jest teraz w mieście (liczbę mieszkańców szacowano wcześniej na 4 miliony), bo w ostatnich dniach przyjechały tam tysiące osób z podbitych przez talibów miast.

Talibowie zaapelowali do mieszkańców Kabulu, aby wrócili do swoich domów, a ich rzecznik mówił, że wbrew obawom, dziewczynki będą miały prawo do edukacji, kobiety będą mogły pracować, a obcokrajowcy będą mogli opuścić Afganistan. Zapewniał też, że nowe władze nie planują odwetu na dotychczasowych żołnierzach czy pracownikach administracji państwowej. Mówił, że żołnierze będą mogli bezpiecznie wrócić do swoich domów.

Na uniwersytetach palą dokumenty, aby ratować studentów. Trwa ewakuacja dyplomatów

Równocześnie jednak na Amerykańskim Uniwersytecie w Kabulu palone są dokumenty wszystkich studentów. Pracownicy uczelni chcą w ten sposób ochronić młodych Afgańczyków, zwłaszcza dziewczęta, przed zemstą talibów, którzy 20 lat temu zabraniali kobietom studiować i pracować.

Bojownicy kontrolują tymczasem nie tylko wszystkie większe miasta, ale także ponad 70 procent baz wojskowych. Przejęli też podarowany afgańskiej armii przez USA sprzęt taki jak broń, śmigłowce i nowoczesne systemy. Dzisiaj talibowie weszli do bazy Bagram, do niedawna największej amerykańskiej bazy w Afganistanie, będącej symbolem kończącej się właśnie 20-letniej misji NATO. W ostatnich dniach z Afganistanu wyjechały tysiące afgańskich żołnierzy.

Afganistan - Kabul. TalibowieAfganistan. Prezydent opuścił kraj. Chaos na ulicach Kabulu

Kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy w pośpiechu ewakuuje zaś swoich dyplomatów i obywateli, a prezydent Joe Biden ma w najbliższych godzinach przysłać kolejne oddziały wojsk, aby przyspieszyć operację. Nie jest wykluczone, że amerykańska ambasada w Kabulu zostanie całkowicie zamknięta. Niszczone są tam wszystkie dokumenty. Ewakuację prowadzi też Wielka Brytania, a wcześniej ambasady zamknęły Dania i Norwegia. Z kolei Rosja nie planuje wywozić z Kabulu swoich dyplomatów. Z Afganistanu wyjechała też część polityków. Lokalni komendanci polowi z północy, generał Abdul Rashid Dostum oraz Ata Mohammed mieli uciec do Uzbekistanu. Do tej pory byli oni najbardziej wpływowymi osobami na całej północy Afganistanu. Miejscowe media twierdzą też, że do Pakistanu uciekł już przewodniczący parlamentu oraz grupa polityków.

Więcej o: