Program na żywo, do dziennikarki dzwoni rzecznik talibów. Spytała o egzekucje. "Nie mogę teraz stwierdzić"

Rzecznik Talibanu zadzwonił w trakcie audycji na żywo do prowadzącej program dziennikarki, której rodzina w latach 80. uciekała z ogarniętego wojną domową Afganistanu. W półgodzinnej rozmowie Suhail Shaheen zapewniał m.in., że dziewczynki będą miały dostęp do edukacji, a kobiety będą mogły pracować.

Podczas programu na żywo do Yaldy Hakim, australijskiej dziennikarki urodzonej w Kabulu, zadzwonił na komórkę Suhail Shaheen, rzecznik Talibanu w Katarze. Hakim, mimo pierwszego zdziwienia, szybko opanowała emocje i przez pół godziny rozmawiała z Shaheenem o przyszłości Afganistanu. Rzecznika przełączono na głośnik i poinformowano, że słyszą go teraz wszyscy widzowie programu.

Choć rzecznik kreślił wizję niemal demokratycznego państwa i wielokrotnie powtarzał, że obywatele nie powinni się martwić, należy pamiętać, jak wyglądało życie Afgańczyków pod rządami talibów pod koniec lat 90. i na przełomie wieków. W kraju surowo egzekwowano prawo szariatu - kobiety nie mogły uczyć się ani pracować i były zobowiązane do noszenia burki, mężczyźni musieli nosić brody o długości takiej samej jak broda proroka Mahometa, zakazywano też m.in. oglądania telewizji czy uprawiania niektórych dyscyplin sportu.

Dziennikarka pytała Shaheen m.in. o dostęp dziewczynek i kobiet do edukacji. Hakim poinformowała, że rozmawiała z Afgankami, które w poniedziałek przyszły na uniwersytet w prowincji Herat i bojownicy kazali im wrócić do domów. - Linia polityczna jest taka, że kobiety mają mieć dostęp do edukacji i do pracy - zapewniał rzecznik. Stwierdził, że talibowie nakazują kobietom jedynie noszenie hidżabu. Hakim dopytywała, czy nie chodzi o burki, które całkowicie zasłaniają twarz, rzecznik doprecyzował, że chodzi o dowolne okrycie głowy.

Zobacz wideo Mateusz Morawiecki o sytuacji w Afganistanie:

Shaheen stwierdził również, że kobiety będą mogły same, bez towarzystwa mężczyzn, wychodzić z domów i niezgodnie z prawdą mówił, że również za poprzednich rządów talibów tak było. - Kiedy wychodziły same były bite przez policję religijną - kontrowała Hakim. - Tak nie było i tak nie będzie - ocenił rzecznik i dodał, że dziewczynki będą miały lepszy dostęp do nauki niż w przeszłości. Zapewniał również, że za rządów talibów w Afganistanie będą mogły funkcjonować niezależne media.

Hakim pytała m.in. o współpracowników poprzedniego rządu i sił zachodnich oraz o to, jaka przyszłość ich czeka. Shaheen twierdzi, że "nie będzie zemsty na nikim". Dziennikarka pytała też o system sprawiedliwości. Shaheen powiedział, że będą funkcjonowały sądy, jednak dociskany przez Hakim przyznał, że sędziowie będą wybierani przez władze. - Czy będą wykonywane kary takie jak amputacje rąk i nóg, kamienowanie, egzekucje, jak to było w przeszłości? - pytała reporterka. - Nie mogę tego teraz stwierdzić. To zależy od sądów i sędziów - odpowiedział rzecznik.

Nie jest do końca jasne, czy Afgańczycy będą mogli opuścić kraj. Shaheen najpierw mówił, że nikt nie może opuścić kraju, co argumentował tym, że wszyscy mają tworzyć nowy kraj i "inkluzywny islamski rząd". Później stwierdził jednak, że talibowie wzywają do pozostania, ale nikogo nie zmuszą do zostania w kraju. Jednocześnie należy zaznaczyć, że na lotnisko w Kabulu nie przylatują obecnie żadne komercyjne samoloty. Poszczególne kraje ewakuują swoich obywateli, zwykle pracowników konsulatów i ew. ich afgańskich współpracowników. Wielu Afgańczyków desperacko próbuje dostać się na pokład samolotów, panuje chaos. Amerykańska armia, która kontroluje lotnisko, oddała w powietrze strzały ostrzegawcze. Media informują o pięciu ofiarach śmiertelnych, choć okoliczności ich śmierci nie są jasne.

Yalda Hakim urodziła się w Kabulu. Gdy miała zaledwie pół roku, jej rodzina uciekła z kraju ogarniętego wojną domową, podczas której armia radziecka i afgański rząd walczyły z mudżahedinami, wspieranymi przez USA. Rodzina Hakim dotarła do Pakistanu na koniu i z "pomocą" przemytników. Po dwóch latach wyjechali do Australii, gdzie otrzymali status uchodźców. W 2013 roku Hakim rozpoczęła pracę w BBC. Od początku swojej kariery zajmuje się Afganistanem, przeprowadzała m.in. wywiad z prezydentem Hamidem Karzajem, kręciła materiały w Kabulu, a w Dosze rozmawiała z talibami. Hakim prowadzi fundację, która organizuje stypendia dla młodych Afganek, by mogły studiować na Uniwersytecie Amerykańskim w Afganistanie.

Więcej o: