Kolejni białoruscy sportowcy nie chcą wracać do kraju. "Można tam stracić wolność i życie"

Kolejni białoruscy sportowcy nie chcą wracać do kraju. Lekkoatletka Jana Maksimawa i jej mąż Andrej Krauczanka poinformowali, że zostaną w Niemczech, dokąd niedawno wyjechali. "Teraz można tam [na Białorusi - red.] stracić nie tylko wolność, ale także życie" - napisała Maksimawa na swoim Instagramie.

Jana Maksimawa to białoruska lekkoatletka specjalizującą się w siedmioboju (wicemistrzyni świata juniorek  w 2008 roku), a jej mąż Andriej Krauczanka zdobył srebro w dziesięcioboju na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku.

Zobacz wideo Arłukowicz: Osoby walczące o demokrację na Białorusi nie mogą zostać same

Jana Maksimawa: Długo myśleliśmy i postanowiliśmy nie wracać na Białoruś

"Długo o tym myśleliśmy, i postanowiliśmy nie wracać na Białoruś. Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu, teraz można tam stracić nie tylko wolność, ale także życie. Tutaj [w Niemczech - red.] można oddychać pełną piersią i być jednym z tych, którzy walczą o wolność swoich bliskich, przyjaciół i krewnych. Na pewno zwyciężymy" - napisała na Instagramie Jana Maksimawa, która 22 lipca wraz z mężem i ich córeczką wyjechała z Białorusi i przyjechała do Niemiec - pisze Deutsche Welle.

 

Kryscina CimanouskaSamolot z Krysciną Cimanouską na pokładzie wylądował w Warszawie

Lekkoatletka wyraziła również nadzieję, że będzie mogła kontynuować karierę sportową i wziąć udział w kolejnych igrzyskach olimpijskich. Jej mąż Andriej Krauczanka jako jeden z 400 sportowców podpisał w sierpniu 2020 roku list otwarty potępiający sfałszowanie wyników wyborów prezydenckich i użycie przemocy przez siły bezpieczeństwa wobec pokojowych demonstrantów. Niedługo potem został usunięty z reprezentacji Białorusi.

Małżeństwo postanowiło nie wracać do kraju niedługo po decyzji Krysciny Cimanouskiej, biegaczki olimpijskiej, którą próbowano wywieźć z Tokio na Białoruś.

Kryscina Cimanouska dostała wizę humanitarną od Polski

Białoruska biegaczka olimpijska, która weszła w konflikt z władzami w Mińsku, jest teraz pod opieką polskich służb. Kryscina Cimanouska w czasie igrzysk olimpijskich w Tokio skrytykowała działaczy sportowych swojego kraju.

Kryscina Cimanouska ze względów bezpieczeństwa poleciała do Wiednia. Na zdjęciu: Cimanouska na lotnisku Tokio NaritaChaos informacyjny ws. przylotu Cimanouskiej. MSZ podaje powody

W odpowiedzi związek sportowy wycofał ją z udziału w igrzyskach. Kazano jej się spakować i wywieziono ją na lotnisko. Tam biegaczka zgłosiła się do japońskiej policji, mówiąc, że boi się o swoje bezpieczeństwo. Sportsmenka schroniła się później na terenie polskiej ambasady, gdzie otrzymała wizę humanitarną. Do Polski ma również przylecieć mąż Krysciny Cimanouskiej, jemu także Polska udzieliła wizy humanitarnej.

Więcej o: