Kolejne pole rakietowe dostrzeżone z orbity. Chiny w "niesamowitym" tempie budują silosy

Jeszcze miesiąc temu była mowa o 119. Teraz o 110 kolejnych. Na pustynnym zachodzie Chin dostrzeżono budowę dwóch ogromnych kompleksów silosów dla rakiet międzykontynentalnych. To inwestycja w tego rodzaju broń strategiczną, jakiej świat nie widział od zimnej wojny.

Oba nowe pola rakietowe dostrzeżono na zdjęciach satelitarnych wykonanych przez prywatne firmy. Autorami odkryć są amerykańscy cywilni analitycy. Oficjalnie chińskie władze o takich przedsięwzięciach nie informują. Tak samo jak o swoich zamiarach odnośnie arsenału jądrowego. Najwyraźniej chcą znacznie zwiększyć jego potencjał.

Odkrycia skomentowało amerykańskie Dowództwo Sił Strategicznych za pomocą wpisu na Twitterze:

"To już drugi raz w ciągu dwóch miesięcy, kiedy opinia publiczna odkrywa to, co mówiliśmy już od dawna o rosnącym zagrożeniu dla świata i otaczającej je tajemnicy"

Zobacz wideo

Dwa wielkie place budowy

Oba pola rakietowe zauważono na pustynnym zachodzie Chin. Pierwsze w pobliżu miasta Yumen. Drugie niemal 400 kilometrów dalej na zachód, niedaleko miasta Hami. O pierwszym poinformował pod koniec czerwca zespół analityków z Middlebury Institute of International Studies w Monterey. Ich odkrycie opublikowano w formie artykułu w dzienniku "Washnigton Post". Na zdjęciach satelitarnych równiny w pobliżu Yumen wypatrzyli wyraźne ślady dużego przedsięwzięcia budowlanego. Na znacznej przestrzeni około 800 kilometrów kwadratowych, budowane są w równych odległościach od siebie jakieś obiekty.

Po uzyskaniu lepszej jakości zdjęć satelitarnych, wykonanych w różnych okresach, analitycy nabrali pewności, że owe obiekty to podziemne silosy dla rakiet międzykontynentalnych. Część placów budowy jest przykryta dużymi namiotami, właściwie identycznymi do tych, jakie zaobserwowano wcześniej w pobliżu Jilintai. Mieści się tam baza treningowa i testowa chińskich sił rakietowych. Na przestrzeni ostatnich kilku lat w Jilintai zbudowano 12 silosów prawdopodobnie dla nowych rakiet międzykontynentalnych DF-41. Dzisiaj wydaje się właściwie pewne, że była to przymiarka do ich budowy na dużą skalę i zapewnienie obiektu do szybkiego szkolenia obsad nowych pól rakietowych.

Na zdjęciach z pobliża Yumen widać nie tylko charakterystyczne namioty skrywające przed satelitami detale budowanych silosów. Niektóre z placów budowy są jeszcze nieprzykryte i widać jak najpierw usuwana jest wierzchnia warstwa gleby, a potem pojawia się początek okrągłego wykopu. W jednym miejscu widać też większy wykop, prawdopodobnie będący zaczątkiem budowy centrum kontroli, odpowiadającego za kilka albo kilkanaście silosów.

Pole rakietowe pod Hami wygląda niemal identycznie, choć jest na wcześniejszym etapie budowy. Z zarysowanych na pustyni dróg i śladów pozostawionych przez pojazdy, analitycy z Federation of American Scientists wnioskują, że rozmiarami będzie bardzo podobno do tego z Yumen. Około 800 kilometrów kwadratowych i trochę ponad sto silosów umieszczonych na siatce w odległości trzech kilometrów od siebie. Na kilkunastu najbardziej zaawansowanych placach budowy widać charakterystyczne namioty. Na innych początki wykopów.

Zdjęcia dobrej jakości, ze zbliżeniami i opisami, są dostępne na stronie FAS

Irańska rakieta, a konkretniej jej głowica, widoczna w lewym górnym roguOdtajniono nagranie irańskich rakiet spadających na bazę USA

Rozbudowa o skali nieznanej od dekad

Jeffrey Lewis z Middlebury Institute of International Studies komentował po odkryciu pierwszego pola rakietowego, że skala chińskich inwestycji w silosy dla rakiet strategicznych jest "niesamowita". Pentagon sprawy nie komentował oficjalnie tak wówczas, jak i teraz. Jednak w kwietniu podczas wystąpienia przed komisją w Kongresie szef sił strategicznych USA admirał Charles Richard stwierdził, że Chiny są w trakcie "zapierającej dech w piersiach" rozbudowy swojego potencjału strategicznego. Najnowsze odkrycia to potwierdzają, bo budowa około 250 nowych silosów na przestrzeni kilku lat to przedsięwzięcie o skali nieznanej od szczytu zimnej wojny.

Przedmiotem sporu wśród ekspertów pozostaje to, jaka jest strategia stojąca za ogromną chińską rozbudową. Pekin od dekad utrzymuje, że nie ma zamiaru nakręcać kosztownego nuklearnego wyścigu zbrojeń i próbować dorównać arsenałom jądrowym Rosji oraz USA. Chiński arsenał ma być stosunkowo nieduży, ale wystarczający, by w razie ataku jądrowego na Chiny, te mogły wziąć odwet. Oficjalnie Pekin nie podaje informacji o rozmiarach swojego arsenału. Jest on jednak szacowany na około 200 gotowych do użycia głowic termojądrowych i maksymalnie 350 głowic w ogóle. Dotychczas głównym ich środkiem przenoszenia były mobilne wyrzutnie rakiet DF-41 i stare rakiety DF-5 ukryte w tunelach oraz silosach. Teraz najwyraźniej postanowiono oprzeć arsenał na DF-41 ukrytych w silosach.

Nie ma jednak pewności, czy w każdym z budowanych schronów pod pustynią zachodnich Chin znajdzie się gotowa do odpalenia rakieta z głowicą lub głowicami. Gdyby tak było, to oznaczałoby to znaczną rozbudowę ilościową chińskiego arsenału. Przy najbardziej ostrożnych kalkulacjach zakładających jedną głowicę na rakietę, byłoby to ponad podwojenie. DF-41 mogą jednak przenosić po nawet trzy, więc potencjalnie liczba gotowych do użycia zwiększyłaby się z około 200 obecnie do ponad 800. Nadal mniej niż 1,4 tysiąca amerykańskich, ale i tak byłby to ogromna zmiana, która na pewno wywołałaby nerwową reakcję zarówno USA jak i Rosji.

Ślady po wejściu w atmosferę  głowic termojądrowychTak by wyglądał Armagedon. Zostało do niego sto sekund

Zabawa rakietami w chowanego?

Jedną z teorii odnośnie nowych pól rakietowych jest jednak to, że być może zostaną użyte do tak zwanej "shell game", co można tłumaczyć jako grę w zgaduj-zgadula. Ma na to wskazywać fakt zadziwiająco ciasnego rozmieszczenia silosów. Trzykilometrowe odstępy to niewiele w porównaniu do praktyk stosowanych przez Amerykanów czy Rosjan, którzy swoje silosy rozrzucali na znacznie większej powierzchni, aby utrudnić ich zniszczenie. Gra w wydmuszkę to pojęcie gorąco dyskutowany w USA jeszcze w latach 70. przy okazji prac nad nową rakietą międzykontynentalną MX (później Peacekeeper). Rozważano pomysł umieszczenia ich nie po jednej w umocnionych i dobrze widocznych z kosmosu silosach, ale w lżej umocnionych schronach. Każda rakieta byłaby regularnie przewożona do jednego z 23 zbudowanych tylko dla niej i rozrzuconych po znacznej przestrzeni. Rosjanie nie mogliby być pewni, gdzie są rakiety, więc musieliby atakować wszystkie możliwe schrony, żeby zagwarantować sobie zniszczenie amerykańskiego arsenału. Mniejsza liczba amerykańskich rakiet miałaby w ten sposób wyczerpywać znacznie większe zasoby wroga. Pomysł w końcu zarzucono ze względu na koszty i ograniczone korzyści względem tradycyjnych silosów.

Fragment oficjalnego wewnętrznego filmu wojska USA tłumaczącego koncepcję "shell game"

 

Rakieta balistyczna Peacekeeper startująca z silosuRakieta balistyczna Peacekeeper startująca z silosu Fot. DoD

Być może teraz Chińczycy celowo budują znacznie więcej silosów, niż planują umieścić w nich rakiet. Ciasne rozmieszczenie ułatwiłoby ich utrzymanie oraz przemieszczanie między nimi pocisków. W ten sposób zainwestowaliby mniej środków, ale Amerykanie i Rosjanie nie mogli być nigdy pewni, jakie jest zagrożenie. Na wszelki wypadek musieliby atakować tak, aby zniszczyć wszystkie silosy. Pola rakietowe stałyby się "gąbkami" dla znacznej części arsenałów jądrowych wroga, ograniczając siły pozostałe do atakowania reszty celów w Chinach.

Niezależnie od chińskich intencji, jest niemal pewne, jaki efekt budowa pól rakietowych będzie miała na USA. Amerykanie są w trakcie dużego programu modernizacji triady jądrowej, który opisywaliśmy wcześniej. Oznacza on jednak ogromne koszty idące w biliony dolarów. Budzą one kontrowersje i nie brakuje głosów, że triadę należy ograniczyć, bo i tak jest przesadnie rozbudowanym spadkiem po zimnej wojnie. Wojskowi od kilku lat coraz mocniej argumentują, że to byłby błąd, bo główny rywal w postaci Chin znacznie rozbudowuje swój arsenał jądrowy. Wielu cywilnych analityków określało twierdzenia Pentagonu jako przesadnie alarmistyczne i mające na celu głównie uzyskanie większego finansowania, ale odkrycie dwóch pól rakietowych istotnie wzmacnia przekaz wojska. Można się więc spodziewać, że globalna modernizacja arsenałów jądrowych nie zwolni.

Zobacz wideo
Więcej o: