Rosja. Służby odnalazły samolot, który zaginął na Syberii. Wszyscy przeżyli twarde lądowanie

Odnaleziono rosyjski samolot pasażerski, który tuż po starcie zniknął z radarów w okolicach Tomska na Syberii. Jak poinformowało miejscowe Ministerstwo do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych, załoga An-28 wykonała tzw. twarde lądowanie. Na pokładzie maszyny znajdowało się 18 osób - wszystkie przeżyły.

An-28 zniknął z radarów w piątek o godzinie 12 czasu moskiewskiego. Na pokładzie samolotu linii Siberian Light Aviation lecącego z Kiedrowska do Tomska na Syberii było 18 osób, w tym czworo dzieci. Piloci nadali sygnał SOS w okolicach Tomska i to właśnie na tym obszarze skoncentrowano poszukiwania. Po południu helikoptery natrafiły na wrak maszyny, która musiała wykonać tzw. twarde lądowanie. 

Rosja. Krótko po starcie samolot uległ awarii i zniknął z radarów. Załoga musiała wykonać twarde lądowanie

Tomski oddział Ministerstwa do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych przekazał, że wypadek przeżyli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi. Nikt nie odniósł też poważniejszych obrażeń - jak podała agencja Tass jeden z pilotów ma złamaną nogę. 

- Wierzyliśmy w cud, który ziścił się dzięki profesjonalizmowi pilotów. Wszyscy przeżyli - powiedział gubernator obwodu tomskiego Siergiej Żwaczkin.

Andriej Bogdanow, prezes linii lotniczych Siberian Light Aviation, przekazał, że jednoczesnej awarii uległy oba silniki An-28. Wpływ na to, jego zdaniem, mogły mieć ekstremalne warunki atmosferyczne. 

- Przeanalizujemy wszystkie aspekty tej sprawy. Mamy hipotezę: do wypadku doprowadziły nadzwyczajne warunki pogodowe. Między startem w Kiedrowsku a wysokością 3 tys. metrów temperatura spadła o ponad 20 stopni - powiedział Bogdanow cytowany przez TASS. 

Jak przekazał z kolei wiceprezes Siberian Light Aviation, Aleksander Geniyevsky, lot  do Tomska został opóźniony o 10 godzin z powodu złej pogody. Przed startem załoga samolotu nie zgłosiła żadnej awarii, a podczas oględzin naziemnych samolot uznano za sprawny technicznie. 

Więcej o: