Islandia. Wiatr porwał dmuchany zamek ze 108 dziećmi. Siedem osób trafiło do szpitala

10 dzieci zostało rannych, a siedmioro przewiezionych do szpitala po tym, jak gigantyczny dmuchany zamek do skakania wzniósł je w powietrze. Stan jednej osoby ma być poważny.

W czwartek 1 lipca w miejscowości Akureyri w północnej Islandii wiatr uniósł dmuchany zamek o powierzchni 1600 metrów kwadratowych na wysokość kilku metrów - informuje portal islandzkiego dziennika, mbl.is. Miała to być największa tego typu dmuchana atrakcja na świecie.

Gigantyczny dmuchany zamek wzniósł się w powietrze ze 108 dziećmi na pokładzie

Na pokładzie zamku bawiło się 108 dzieci, z czego 10 zostało rannych, a siedmioro potrzebowało szpitalnej kontroli. Jak podaje islandzka policja, sześcioro dzieci zostało już odesłanych do domu. Jedno z nich zostało natomiast przetransportowane śmigłowcem do szpitala w Reykjaviku i nadal pozostaje w placówce. Według informacji ruv.is jest ono poważnie ranne.

Islandzki Czerwony Krzyż poinformował natomiast o zorganizowaniu centrum kryzysowego na miejscu zdarzenia. Organizacja zachęca wszystkie osoby, które brały udział w incydencie, do wizyty. Jak pisze, ich misją jest zapewnienie wsparcia psychologicznego potrzebującym.

Páleya Borgþórsdóttira, szef policji w północnowschodniej Islandii, poinformował natomiast, że za wzniesienie się zamku odpowiada prawdopodobnie niespodziewany podmuch wiatru. Jak pisze mbl.is, według światków, zamek został sprowadzony na ziemię, a następnie usunięto z niego powietrze i w takiej postaci rozpoczęto poszukiwania dzieci. 

Dron przeleciał nad wulkanem i wpadł do lawy. 'Absolutnie nierealne'Dron przeleciał nad wulkanem i wpadł do lawy. "Absolutnie nierealne" [WIDEO]

Islandia. Na pokładzie porwanego zamku było jednak mniej dzieci?

W rozmowie z portalem ruv.is Gunnar Gunnarsson, zarządca zamku, przyznał, że czwartkowe informacje były jednymi z najgorszych w jego życiu. - Stało się tam coś, co nie powinno było się wydarzyć. Czuję się okropnie, a jedyną rzeczą, jaka ma dla mnie znaczenie, jest to, jak czują się dzieci - powiedział mężczyzna. - Nigdy nie otworzyłbym tego nadmuchiwanego zamku, gdybym wiedział, że taki wypadek może się wydarzyć - dodał. 

Portal podaje także, że prawdopodobnie doszło do błędu w obliczeniach, ponieważ system sprzedaży biletów na dmuchaną atrakcję rejestruje maksymalnie 68 biletów, a nikt bez nich nie może wejść na jego pokład.

Nie tylko PIMS. Pediatra: U dzieci pojawiają się zatoryNie tylko PIMS. Pediatra: U dzieci pojawiają się zatory

Więcej o: