Turcja oficjalnie wycofała się z konwencji stambulskiej. Na ulicach protesty. "Okaleczają, zabijają..."

Po tym jak w marcu tego roku prezydent Turcji Recep Erdogan wydał dekret, który unieważnił ratyfikację konwencji antyprzemocowej, 1 lipca decyzja weszła w życie. Na ulicach wybuchły protesty. Zdaniem sekretarz generalnej Amnesty International decyzja wysyła znak do sprawców przemocy, że mogą pozostać bezkarni.
Zobacz wideo Konwencja stambulska. Dlaczego Ziobro chce ją wypowiedzieć?

W czwartek 1 lipca Turcja oficjalnie wycofała się z konwencji stambulskiej, czyli konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Zadaniem dokumentu jest stworzenie ram dla prawnego przeciwdziałania wszelkim formom przemocy wobec kobiet.

Jasno zaznaczono, że według statystyk, to właśnie kobiety są poszkodowane przez sprawców przemocy - kilkukrotnie częściej i to niezależnie od kraju. Nie oznacza to jednak, że konwencja nie chroni także mężczyzn. Dokument wskazuje, że przemoc domowa nie jest sprawą prywatną, a państwo ma obowiązek działać na rzecz jej zapobiegania. 

Posłowie Lewicy podczas protestu ws. wypowiadaniu konwencji antyprzemocowejSejm. Projekt ustawy Ordo Iuris skierowany do dalszych prac. "Wstyd!"

Turcja wycofała się z konwencji stambulskiej. Kobiety coraz rzadziej zgłaszają przemoc

Turcja podpisała traktat w maju 2011 roku, a następnie była pierwszym krajem, który go ratyfikował. Do tej pory dokument podpisały wszystkie kraje Europy za wyjątkiem Azerbejdżanu i Rosji, a ratyfikowały 34 z nich. 

"Wycofanie się naszego kraju z konwencji nie doprowadzi do żadnych prawnych ani praktycznych braków w zapobieganiu przemocy wobec kobiet" - przekazało jeszcze we wtorek 29 czerwca biuro prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana w oświadczeniu skierowanym do sądu administracyjnego. Jak pisaliśmy, 20 marca 2021 roku prezydent wydał dekret, w którym unieważnił ratyfikację konwencji przez Turcję. 1 lipca decyzja prezydenta weszła w życie.

Jak pisze CNN, apelacja do sądu o wstrzymanie wycofania konwencji antyprzemocowej została odrzucona, co spotkało się z licznymi protestami w całym kraju. 

- Będziemy kontynuować naszą walkę - zapowiedziała Canan Gullu, prezeska Federacji Tureckich Stowarzyszeń Kobiet. - Turcja strzela sobie w stopę tą decyzją - dodała, wskazując, że już teraz kobiety i inne osoby poszkodowane przez sprawców przemocy boją się prosić o pomoc. Tymczasem pandemia spowodowała eskalację przemocy.

Jadwiga EmilewiczJadwiga Emilewicz proponuje "konwencję warszawską" zamiast stambulskiej

Wycofanie konwencji antyprzemocowej. Czy Polska podzieli losy Turcji?

Dunja Mijatović, komisarz Rady Europy ds. praw człowieka powiedziała, że "wszystkie środki przewidziane w konwencji stambulskiej wzmacniają fundamenty i więzi rodzinne, zapobiegając i zwalczając główną przyczynę niszczenia rodzin, czyli przemoc". Agnès Callamard, sekretarz generalna Amnesty International uznała natomiast wypowiedzenie dokumentu za "lekkomyślną i niebezpieczną wiadomość do sprawców, którzy znęcają się, okaleczają i zabijają: że mogą to robić bezkarnie". 

Zdaniem wielu tureckich konserwatystów traktat podważa strukturę rodziny, a także promuje homoseksualizm poprzez zasadę niedyskryminowania osób ze względu na orientację seksualną. Przypomnijmy, że podobne zdanie na temat konwencji mają także niektórzy polscy politycy. W Polsce konwencja obowiązuje od sierpnia 2015 roku, jednak w ostatnim czasie wiele mówi się o jej wypowiedzeniu. 

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski nazwał dokument "lewicowym, tęczowym, homoseksualnym narzędziem do wprowadzania terroru w szkołach, czy w placówkach edukacyjnych", natomiast minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział, że ratyfikacja konwencji była pochopna. - Wprowadziliśmy do naszego systemu lewicowego, genderowego konia trojańskiego i najwyższy czas, by tę konwencję wypowiedzieć - tłumaczył w lipcu ubiegłego roku. 

Więcej o: