Po 20 latach i 44 zabitych Polacy wyjeżdżają, a Afganistan się rozsypuje. Talibowie błyskawicznie podbijają kraj

Przez lata zginęło tam kilkudziesięciu polskich żołnierzy. Teraz niemal bez walki wkraczają tam talibowie. Prowincja Ghazni niemal w całości wpadła już w ich ręce. Od początku maja podwoili swój stan posiadania w całym Afganistanie. Równolegle do wycofywania ostatnich zachodnich żołnierzy, utworzone na zachodnią modłę państwo się rozsypuje.

Ostatni polscy żołnierze dzisiaj opuszczają Afganistan. Jak poinformowało Gazeta.pl Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych:

Po planowanym na dziś powrocie zakończy się rotacja żołnierzy PKW Afganistan do kraju, co zakończy działalność PKW Afganistan.

Stanie się to po 19 latach. Polski Kontyngent Wojskowy Afganistan działał od 2002 roku (choć już wcześniej byli tam komandosi), w szczytowym okresie swojego rozwoju licząc na raz 2,6 tysiąca ludzi. Przez trzy lata, od 2010 do 2013 roku, Polacy formalnie odpowiadali za całą prowincję Ghazni. Dzisiaj jest ona w większości kontrolowana przez talibów, którzy czynią błyskawiczne postępy. Walki toczą się już w samej stolicy, mieście Ghazni.

Zobacz wideo

Gwałtowne postępy i rozkład

Talibowie od początku maja prowadzą szeroko zakrojoną ofensywę i czynią gwałtowne postępy. Zwłaszcza na północy Afganistanu, gdzie wcześniej wydawali się być tą słabszą stroną. Jak wynika z rachunków fundacji Long War Journal (LWJ), od lat szczegółowo śledzącej wojnę w Afganistanie i stan posiadania talibów, od początku maja podwoili oni liczbę kontrolowanych dystryktów. Dzisiaj mają ich mieć 158. Rząd w Kabulu pod pewną kontrolą ma tylko 84. 156 pozostałych jest spornych. Co prawda rząd kontroluje te najbardziej ludne i zamożne, które zamieszkuje 11,5 milionów ludzi. Pod rządami talibów żyje dzisiaj niecałe 10 milionów. Pozostałe 11,6 miliona na terenach spornych.

Afgańscy milicjanci dołączają do afgańskich sił obrony i bezpieczeństwa podczas spotkania w Kabulu w Afganistanie, środa, 23 czerwca 2021 rWojsko poddaje się bez walki. Wielka ofensywa talibów w Afganistanie [KORESPONDENCJA]

Nie ulega jednak wątpliwości, że to talibowie mają teraz inicjatywę i, co najważniejsze, przewagę psychologiczną. Zdemoralizowane, kiepsko opłacane i pozbawione wsparcia zachodniego afgańskie wojsko rozłazi się w szwach. Do sieci trafia mnóstwo nagrań pokazujących tak zwanych żołnierzy oddających broń, sprzęt czy nawet całe bazy talibom, jeszcze machając na pożegnanie swoim teoretycznym przeciwnikom. Masy uzbrojenia dostarczonego z USA trafiają w ręce wrogów USA. To w znacznej mierze efekt tego, że talibowie ogłosili, iż każdy żołnierz czy funkcjonariusz stojący po stronie rządu, który się podda i złoży broń, może bez przeszkód wrócić do domu. Dziesięć dystryktów miało wpaść w ręce rebeliantów bez żadnych walk. Po prostu talibowie, lokalna starszyzna i przedstawiciele policji oraz wojska dogadali się, że lepiej będzie jeśli ci ostatni po prostu rozpłyną się w powietrzu.

Kolumna talibów wyposażonych między innymi w stary radziecki czołg (prawdopodobnie T-55) w Alaha Sai, w prowincji Kapisa, położonej obok stołecznego Kabulu

Nikt trzeźwo patrzący na sytuację w Afganistanie nie mógł mieć wątpliwości, że tak się stanie. Ponad dekada budowania afgańskich sił zbrojnych i policji na modłę zachodnią była niemal całkowicie zmarnowanym wysiłkiem. Wszystko rozbijało się o wszechobecny brak poczucia służby we wspólnym celu (w Afganistanie pojęcie narodu i państwa jako wspólnej wartości jest słabo zakorzenione), ogromną korupcję, nepotyzm, niekompetencję, brak zaufania, narkotyki, dezercje i bariery kulturowe oraz językowe.

Jedna z ceremonii poddania się talibom obsady niewielkiego wojskowego posterunku w prowincji Wardak.

Dzisiaj jedynymi faktycznie sprawnymi elementami afgańskiego wojska są siły specjalne i lotnictwo. To straż pożarna rządu w Kabulu, która jest jednak nieliczna i skrajnie przeładowana zadaniami. Nie może być wszędzie. Nie ma już dotychczas kluczowego wsparcia zachodnich sił specjalnych i potężnego lotnictwa USA. Strategią władz jest więc oddanie większości kraju bez specjalnego oporu i skupienie się na tych obszarach, których w ich ocenie warto bronić. Dodatkowo trwają starania o mobilizację plemiennych bojówek na obszarach wrogich talibom, które dostaną broń od rządu.

Nagranie mające przedstawiać poddanie się grupy żołnierzy w prowincji Ghazni. Część miała przyłączyć się do talibów.

Była "polska" prowincja w rękach talibów

Bill Roggio z LWJ twierdzi, że strategia porzucenia prowincji jest idealnym prezentem dla talibów. Od zawsze byli tam najsilniejsi, na słabo zaludnionych, górskich i rolniczych dystryktach. Tam mieli swoje kryjówki, tam pobierali podatki, tam rekrutowali nowych bojowników. Teraz mogą to robić zupełnie otwarcie i na jeszcze większym obszarze. W efekcie mają jeszcze więcej sił do wywierania presji na tereny kontrolowane przez Kabul. Nasilają zamachy na drogach łączących miasta, wysadzają słupy energetyczne i niszczą inną infrastrukturę.

Film mający przedstawiać uzgodnione z talibami wycofanie się żołnierzy z jednej z baz w prowincji Kandahar

Taka sytuacja panuje między innymi we wspomnianej prowincji Ghazni. Sytuacja nigdy nie była w niej do końca stabilna. Na bardziej odległych obszarach rebelia zawsze była aktywna. W 2015 roku talibowie prawie zajęli stolicę, miasto Ghazni, ale zostali wyparci przy wydatnym wsparciu sił zachodnich. W 2018 roku ponowili swój wyczyn, ale nie zdecydowali się próbować na stałe przejąć kontroli. Pozostali jednak w niektórych dzielnicach miasta, pobierając w nich podatki i sprawując efektywną władzę. Dzisiaj prawie cała prowincja jest już kwalifikowana przez LWJ jako pod kontrolą talibów. Samo miasto Ghazni jest "sporne", choć według najnowszych doniesień to szybko może być przeszłością. Od wtorku wieczorem czasu polskiego talibowie rozpoczęli na nie atak. Zajęli też jedną z największych baz wojskowych w prowincji, przejmując znaczne ilości uzbrojenia.

Talibski bojownik pozujący przed bramą do miasta Ghazni

Takie historie rozgrywają się na niemal całym terenie Afganistanu. Siły rządowe przeprowadzają ograniczone kontrataki, ale z ograniczonym powodzeniem. Choć miało się udać na przykład odbić kluczowe centrum logistyczne oraz most przy granicy z Tadżykistanem w miejscowości Shir Khan Bandar. Talibowie zajęli je w minionym tygodniu. 230 żołnierzy miało uciec w popłochu przez granicę do Tadżykistanu. Teraz kontratak przeprowadziły afgańskie siły specjalne i lotnictwo. To miejsce zdecydowanie warte bronienia, ponieważ dostarcza wielkich dochodów z handlu.

Wycofanie w próżni

Równocześnie trwa wycofywanie ostatnich żołnierzy sił NATO, którzy do niedawna byli tymi, którzy w takich sytuacjach kryzysowych mogli przechylić szalę kluczowych bitew na korzyść rządu. Było ich niecałe dziesięć tysięcy. Do otwartej walki wysyłano jedynie niewielkie grupy żołnierzy sił specjalnych wspieranych przez lotnictwo. Reszta żołnierzy zapewniała im wsparcie, zajmowała się doradzaniem i szkoleniem Afgańczyków. Niemal wszyscy stacjonowali w wielkiej bazie Bagram opodal Kabulu.

Ewakuację zarządził jeszcze Donald Trump na początku 2020 roku, kiedy USA jednostronnie podpisały z talibami porozumienie. Amerykanie zobowiązali się do wycofania do pierwszego maja 2021 roku w zamian za zobowiązania rebeliantów do niedopuszczenia do działania na ich terytorium Al-Kaidy czy nieatakowania dużych centrów miejskich oraz rozpoczęcia rozmów pokojowych z rządem w Kabulu.

Talibowie regularnie wysadzają słupy wysokiego napięcia. Problemy z elektrycznością są codziennością nawet w Kabulu

Joe Biden te ustalenia podtrzymał, tylko odsunął w czasie termin wycofania "z powodów logistycznych". W kwietniu zadeklarował, że chce zakończyć zaangażowanie USA w Afganistanie symbolicznego 11 września 2021 roku, po dwóch dekadach. Rozpoczęta pierwszego maja ewakuacja idzie jednak szybciej i ostatni żołnierze amerykańscy mają się wynieść z Afganistanu w połowie lipca. Szereg państw NATO zrobiło to ze swoimi już. Niemcy, Norwedzy i Włosi już wyjechali. Polacy wyjeżdżają dzisiaj. Za sobą zostawiają rozsypujący się zamek z piasku.

Problem w tym, że afgański rząd nie był stroną ustaleń pomiędzy USA a talibami. Afgański prezydent Aszraf Ghani oznajmił między innymi, że nie zgadzał się na żadne uwolnienie z więzień pięciu tysięcy domniemanych talibów, co było istotnym elementem deklarowanego procesu pokojowego. Rozmowy rządu z talibami, które rozpoczęły się w 2020 roku w katarskiej Dausze, dzisiaj faktycznie stoją w miejscu, a walki się nasilają. Osłabiony wycofaniem sił zachodnich Kabul nie jest na silnej pozycji negocjacyjnej. Talibowie z każdym dniem rosną w siłę, więc też nie muszą się spieszyć.

Według najnowszych ocen wywiadu USA, ujawnionych 23 czerwca przez "Wall Street Journal", rząd w Kabulu może upaść w pół roku po ostatecznym wycofaniu się sił zachodnich. Taki będzie trwały efekt dwóch dekad zachodniej interwencji.

Zdjęcie z okładki książki Zigmasa Stankusa 'Jak się zostaje albinosem. Wojna w Afganistanie oczami sowieckiego żołnierza 1979-1981'

Zigmas Stankus, przeł. Jan Sienkiewicz

Ośrodek KARTAW Afganistanie marzyłem, aby mnie przerzucili do Polski. Tam cywilizacja i piękne kobiety

Więcej o: