Szybki wzrost zakażeń w Wielkiej Brytanii. Ale "przełamano związek zachorowań i hospitalizacji"

Wielka Brytania ma jeden z najwyższych na świecie poziomów wyszczepienia społeczeństwa przeciwko COVID-19. Teraz ponownie zmaga się ze wzrostem zakażeń, o co obwiniany jest wysoko zakaźny wariant delta. Jednak liczba zgonów nie rośnie tak bardzo, jak w poprzednich falach i eksperci sądzą, że udało się "przełamać związek" między zachorowaniem a hospitalizacją.
Zobacz wideo Dr Pełczyńska-Nałęcz: Epidemia smogu co roku zabiera tyle żyć, ile zabrała epidemia COVID-u

W ciągu ostatnich dwóch dni Wielka Brytania odnotowała średnio więcej przypadków COVID-19 niż cała Unia Europejska (blisko 14 tys. na Wyspach i ok. 12 tys. w UE). Od końca maja liczba zachorowań znów gwałtownie rośnie, chociaż już prawie połowa społeczeństwa jest w pełni zaszczepiona. Wiązane jest to, z tym że epidemię całkowicie zdominował tam wariant delta koronawirusa, opisywany jako najbardziej zakaźny do tej pory.

Jeszcze w połowie maja liczba zakażeń w Wielkiej Brytanii spadła poniżej dwóch tysięcy dziennie, jednak niedługo po tym zaczęła rosnąć. W ostatnich dniach średnia 7-dniowa zbliża się do 14 tys. dziennie. Najwyższa dzienna liczba to prawie 18 tys. zachorowań, najwięcej od lutego.

Liczba nowych zakażeń koronawirusem w Wielkiej BrytaniiLiczba nowych zakażeń koronawirusem w Wielkiej Brytanii Fot. CC BY 4.0 /ourworldindata.org

Wielka Brytania jest jednym z krajów z największym poziomem wyszczepienia społeczeństwa, jednak osób w pełni zaszczepionych wciąż jest mniej niż połowa. Zaś na początku czerwca, gdy zaczął się wzrost liczby zakażeń, było to mniej niż 40 proc. 

Odsetek osób w pełni zaszczepionych w Wielkiej BrytaniiOdsetek osób w pełni zaszczepionych w Wielkiej Brytanii Fot. CC BY 4.0 /ourworldindata.org

Jednak pomimo wzrostu liczby zakażeń od miesiąca, liczba zgonów nie rośnie gwałtownie. Ich liczba wynosiła średnio ok. 8-10 dziennie w maju, obecnie to ok. 15 dziennie. Zdecydowana większość osób, które umierają po zakażeniu wariantem delta, nie jest w pełni zaszczepiona.

Niedawne badanie z Wielkiej Brytanii pokazało, że szczepionki Pfizer oraz AstraZeneca przy pełnym zaszczepieniu (obie dawki) dają bardzo wysoką ochronę przed hospitalizacją nawet w przypadku zachorowania na COVID (ponad 90 proc.). To oznacza, że nawet jeśli szczepionka nie uchroni przed zakażeniem się wirusem, to w 9 na 10 przypadków choroba nie da objawów tak poważnych, że konieczna jest hospitalizacja.

Dr Jenny Harries, szefowa brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego powiedziała, że nowe dane epidemiczne sugerują, że "zaczęliśmy przełamywać powiązanie liczby zakażeń i hospitalizacji" - podaje Sky News. Przestrzegała jednak przed lekceważeniem sytuacji i wezwała ludzi, by jak najszybciej umawiali się na szczepienia, w tym na drugą dawkę. Podkreśliła, że szczepionki dają znakomitą, ale nie 100-procentową ochronę, dlatego należy zachować ostrożność.

Europa obawia się delty

Szef Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus mówił w tym tygodniu na konferencji prasowej, że WHO jest poważnie zaniepokojona pogarszającą się sytuacją na globie. - Delta to najszybciej rozchodzący się jak dotąd wariant. Jest już obecny w co najmniej 85 krajach i szybko rozchodzi się w grupach osób niezaszczepionych - dodał.

Wykryty w Indiach wariant stanowi większość nowych zakażeń w Wielkiej Brytanii, a unijni eksperci przewidują, że w sierpniu stanie się też dominującą odmianą w krajach Unii Europejskiej. Minister zdrowia Niemiec Jens Spahn poinformował, że według miejscowych prognoz latem delta będzie stanowić zdecydowaną większość nowych przypadków w kraju. Kanclerz Angela Merkel uważa, że Europa powinna wprowadzić nowe obostrzenia, głównie dla przyjezdnych z Wielkiej Brytanii.

Izrael tymczasem przywrócił właśnie obowiązek noszenia masek w pomieszczeniach. Wariant delta spowodował też, że w Sydney w Australii wprowadzono właśnie tygodniowy lockdown.

Więcej o: