Krajobraz po nawałnicy i tornadzie w Czechach. Trzy osoby nie żyją, zniszczone domy i infrastruktura

Co najmniej trzy osoby zginęły w wyniku nawałnicy, która w czwartek wieczorem przeszła przez południowe Morawy. Według meteorologów wiatr mógł osiągać prędkość 300 km/h. Uznaje się, że było to najsilniejsze tornado, jakie kiedykolwiek nawiedziło terytorium Republiki Czeskiej.
Zobacz wideo "Obserwujemy przesunięcie stref klimatycznych". W Polsce będzie ciepło jak we Włoszech?

Czesi od świtu oceniają straty po nawałnicy, która w czwartek wieczorem przeszła przez południową część Moraw. Wciąż trwa akcja poszukiwawczo-ratownicza, a tysiące domów pozostają bez prądu. Po nocnej blokadzie znów przejezdna jest prowadząca na Słowację autostrada D2, ale nieprzejezdnych jest wiele dróg lokalnych. 

Radio iROZHLAS.cz podaje, że we wsi Hrušky wiatr zerwał dach kościoła i wyrzucił go 25 metrów dalej.

Wiadomo już, że są ofiary śmiertelne nawałnicy. Rannych zostało co najmniej 200 osób. Michaela Botova, rzeczniczka służb ratowniczych kraju południowomorawskiego, powiedziała Czeskiej Telewizji, że do szpitali przetransportowano 63 osoby. - Dziesięć z nich miało ciężkie obrażenia. Trzech pacjentów nie udało nam się uratować. Mówimy tu tylko o tych, których przewieźliśmy do szpitali. Oprócz nich dziesiątkom osób udzielono pomocy na miejscu. Niektórzy sami zgłaszali się do szpitali - powiedziała Michaela Botova.

Trwają poszukiwania tych, którzy wciąż mogą być uwięzieni pod gruzami zniszczonych budynków.

Do działań skierowano ratowników z innych regionów Czech. Pomoc zaoferowały też sąsiednie państwa - Austria i Słowacja, które wysyłają na Morawy ambulanse oraz śmigłowce ratownicze. Do usuwania skutków nawałnicy zostanie skierowane czeskie wojsko.

Uruchomiono kilka zbiórek na rzecz poszkodowanych w nawałnicy. Natychmiastową pomoc finansową ze strony państwa zapowiedziała minister pracy i spraw społecznych Jana Malaczova.

Tornado w Czechach

Burza z gradobiciem, silnym wiatrem i trąbą powietrzną dotknęła okolice Brzecławia i Hodonina przy granicy ze Słowacją. Kule gradu miały wielkość piłek tenisowych, a wiatr unosił auta. Władze podały, że przeszło tamtędy tornado.

Trąba powietrzna zrywała dachy budynków, wyrywała drzewa z korzeniami i wywracała auta. 

Więcej o: