Trump i jego ludzie naciskali na Departament Sprawiedliwości, aby podważyć wyniki wyborów w 2020 r.

E-maile do urzędników Departamentu Sprawiedliwości od pracowników Białego Domu wskazują, że ludzie byłego prezydenta USA Donalda Trumpa wielokrotnie naciskali na ówczesnego prokuratora generalnego Jeffreya Rosena. Po co? By ten zajął się zarzutami zwolenników Trumpa, jakoby wybory prezydenckie w 2020 r. zostały sfałszowane. E-maile upubliczniła Izba Reprezentantów.

Nie tylko w Polsce jest problem z wyciekiem informacji e-mailowych. Jak podaje CNN, sojusznicy Donalda Trumpa nalegali, by Jeffrey Rosen (pełniący funkcję prokuratora generalnego) rozważył zarzuty, że wybory w 2020 r. zostały sfałszowane.

Zobacz wideo Trump życzy sukcesów nowej administracji. "Będę obserwował i słuchał. Wrócimy w jakiś sposób" [ENG]

Afera e-mailowa w USA. Sojusznicy Trumpa naciskali na Departament Sprawiedliwości w sprawie wyborów w 2020 r.

E-maile, o których informuje CNN, wskazują, że pracownicy Białego Domu - asystent Trumpa, szef sztabu i kilku innych sojuszników byłego prezydenta, naciskali na Departament Sprawiedliwości. Próbowali wymusić, by departament zbadał zarzuty rzekomych oszustw w podczas wyborów prezydenckich w 2020 r.

Donald Trump próbował zwerbować czołowych amerykańskich funkcjonariuszy organów ścigania. Ich zadaniem miało  być obalenie porażki wyborczej Trumpa. Jak pokazują niedawno opublikowane maile, zawarte są w nich "desperackie wysiłki Trumpa i jego sojuszników od grudnia do początku stycznia, by forsować fałszywe teorie spiskowe i utrzymać się przy władzy" - podaje "The Guardian". E-maile wysyłane przez zwolenników Trumpa zostały upublicznione we wtorek (15 czerwca) przez Izbę Reprezentantów.

"Italygate". Co najmniej pięć razy naciskano na urzędników Departamentu Sprawiedliwości, by zbadali fałszywe zarzuty dot. oszustwa wyborczego

- Dokumenty te pokazują, że prezydent Trump próbował skorumpować główny organ ścigania w naszym kraju w bezczelnej próbie obalenia przegranych wyborów - powiedziała Carolyn Maloney, przewodnicząca komisji nadzorczej Izby Reprezentantów, która opublikowała we wtorek e-maile.

Dokumenty, o których mowa, pokazują, że co najmniej pięciokrotnie szef sztabu Białego Domu, Mark Meadows, instruował urzędników Departamentu Sprawiedliwości, aby zbadali zarzuty (fałszywe) o oszustwie wyborczym. Naciskał na zbadanie teorii spiskowej zwanej „Italygate". Zwolennicy Trumpa twierdzili, że dane wyborcze oraz wyniki głosowania zostały zmienione z Europy, za pomocą satelitów wojskowych i za wiedzą CIA.

Jak podaje "The Guardian", szef sztabu Białego Domu miał wysłać do Rosena link z filmem na YouTubie. Miał on kierować do materiału opisującego "Italygate". Z pozyskanych materiałów wiadomo, że Jeffrey Rosen przesłał e-mail do zastępcy prokuratora generalnego Richarda Donoghue, który odpowiedział, że to "czyste szaleństwo".

Meadows wysłał również e-mail do Rosena o rzekomych nieprawidłowościach w hrabstwie Fulton w stanie Georgia, w stanie, w którym Joe Biden wygrał o włos z Donaldem Trumpem. Rosen ponownie przesłał e-mail do Donoghue i zapytał: "Czy możesz w to uwierzyć? Nie będę odpowiadać na poniższą wiadomość".

Dokumenty pokazują również, że Trump naciskał na Rosena, aby zmusił Departament Sprawiedliwości do zajęcia się roszczeniami dot. oszustw wyborczych. Były prezydent za pośrednictwem asystenta, wysłał Rosenowi e-mail z dokumentami rzekomo wskazującymi na oszustwa wyborcze w stanie Michigan. William Barr, ówczesny prokurator generalny, powiedział, że nie ma dowodów na powszechne oszustwa wyborcze.

40 minut później Trump ogłosił, że William Barr rezygnuje i zostanie zastąpiony przez Rosena. Na tym jednak nie skończyły się naciski ze strony Trumpa. Później również wielokrotnie wysyłano maila do Rosena i innych prawników. Oficjalnie jednak Departament Stanu nigdy nie złożył raportu kwestionującego wynik wyborów.

Więcej o: