Nieoficjalnie: Od północy UE wprowadzi zakaz lotów dla białoruskch linii

Ambasadorowie państw członkowskich Unii Europejskiej wyrazili zgodę na wprowadzenie zakazu lotów nad terytorium Wspólnoty dla wszystkich białoruskich linii lotniczych - przekazali nieoficjalnie agencji Reuters trzej dyplomaci akredytowani przy UE.
Zobacz wideo Biedroń o sankcjach dla Białorusi: Na razie nadal jest jeden do zera dla Putina i Łukaszenki

Po wprowadzeniu sankcji, na które musi zgodzić się jeszcze Rada UE, białoruskie samoloty nie będą mogły również lądować na unijnych lotniskach. Sankcje zakładają też, że maszyny linii lotniczych operujących w UE nie będą mogły przelatywać nad terytorium Białorusi. To odpowiedź na niedawne działania władz białoruskich, które 23 maja zmusiły samolot linii Ryanair do awaryjnego lądowania. Na lotnisku w Mińsku zatrzymano wówczas opozycyjnego dziennikarza Romana Protasiewicza. 

Swiatłana Cichanouska w WarszawieCichanouska w Polsce: Porwanie samolotu to czyn terroru państwowego

Nieoficjalnie: Od północy białoruskie samoloty nie będą mogły latać po unijnym niebie

Jak informuje Reuters, zakaz lotów nad terytorium UE, którym objęte zostaną białoruskie linie lotnicze, ma wejść w życie w nocy z piątku na sobotę. 

Według europejskiej agencji kontroli ruchu lotniczego Eurocontrol, każdego dnia nad Białorusią przelatuje łącznie 400 cywilnych samolotów, a około 100 lotów realizowanych przez przewoźników z UE lub Wielkiej Brytanii. Linie Lufthansa, SAS, Air France, LOT, Finnair i airBaltic zapowiedziały już, że przestaną latać nad terytorium Białorusi.

Białoruski narodowy przewoźnik Belavia obsługuje natomiast loty łączące kraj z około 20 lotniskami w Europie, m.in. w Helsinkach, Amsterdamie, Mediolanie, Warszawie, Frankfurcie, Berlinie, Monachium, Paryżu, Rzymie i Wiedniu.

"Egzekwowanie zakazu lotów spadnie na rządy krajów UE, z których wiele jest również członkami NATO, które mogą używać myśliwców w celu ochrony swojej przestrzeni powietrznej przed niepożądanymi samolotami" - tłumaczy agencja Reuters. 

W sprawie nałożenia sankcji na Białoruś europejscy przywódcy porozumieli się w trakcie nadzwyczajnego szczytu Rady Europejskiej, który odbył się w dniach 24-25 maja. 

Demonstracja solidarności z BiałorusiąUE reaguje. Będą nowe sankcje na Białoruś

Roman Protasiewicz został aresztowany 23 maja. Państwowa telewizja wyemitowała wywiad z opozycjonistą

Roman Protasiewicz i jego partnerka Sofia Sapiega zostali aresztowani po tym, jak 23 maja w Mińsku wylądował przymusowo samolot Ryanaira. Pretekstem do wymuszonego lądowania na Białorusi była fałszywa informacja o bombie na pokładzie. Mimo że samolot był blisko litewskiej granicy i najbliższym lotniskiem do lądowania było Wilno, musiał wylądować w Mińsku. 

Dzień później w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z Romanem Protasiewiczem. Podczas oświadczenia opozycjonista przyznał się do zarzucanych mu czynów i mówił o "dobrym traktowaniu" w więzieniu. Białoruska opozycja jednak podkreślała, że Protasiewicz zrobił to pod przymusem. O tym, że dziennikarz nie powiedział powyższych słów z własnej woli mówił także amerykański prezydent Joe Biden.

W sobotę 28 maja BBC dowiedziała się, że Protasiewicz został przeniesiony do aresztu śledczego KGB, gdzie znajduje się również jego partnerka Sofia Sapega. Dmitrij Protasiewicz, ojciec zatrzymanego, przekazał, że w piątek dziennikarz otrzymał paczkę od siostry. Nie pozwolono jej jednak dostarczyć książki, o którą prosił Roman.

3 czerwca białoruska telewizja państwowa ONT pokazała rozmowę z dziennikarzem Romanem Protasiewiczem, podczas której m.in. wypowiadał się pozytywnie na temat Alaksandra Łukaszenki. Według obrońców praw człowieka wywiad był zarejestrowany pod przymusem. w trakcie rozmowy zatrzymany "przyznał się" do wzywania do ubiegłorocznych protestów i "chwalił" białoruskiego dyktatora. 

Roman ProtasiewiczTelewizja pokazała wywiad z Protasiewiczem. "To nie jest Roman, którego znam"

Więcej o: