Protasiewicz mówił w białoruskiej telewizji o spisku przeciwko Łukaszence. Wymienił m.in. Polskę i Litwę

Roman Protasiewicz w wywiadzie dla białoruskiej telewizji krytykował opozycję i opowiadał o spisku przeciwko Alaksandrowi Łukaszence. Stwierdził, że zachodnie sankcje mają na celu ponowne wyprowadzenie ludzi na ulicę. Obrońcy praw człowieka podkreślają, że opozycjonista najprawdopodobniej został zmuszony do tych wyznań.

Roman Protasiewicz, współzałożyciel i były szef opozycyjnego kanału Nexta, powiedział w telewizji państwowej ONT, że współpracuje ze śledczymi. - Współpracuję całkowicie i otwarcie. Pokazuję fakty. Przemyślałem wiele rzeczy. Nigdy więcej nie chcę wchodzić do polityki i do brudnych gier i rozgrywek - powiedział bloger.

Zobacz wideo Biedroń o sankcjach dla Białorusi: Na razie nadal jest jeden do zera dla Putina i Łukaszenki

Roman Protasiewicz powiedział, że w ostatnich tygodniach, jeszcze przed zatrzymaniem, dokonał pewnych przemyśleń. - Zacząłem rozumieć, co się naprawdę dzieje, jak wiele złego zostało zrobione. Pojawiały się myśli, że jeszcze trochę i sam wrócę na Białoruś - powiedział.

Wywiad z Romanem Protasiewiczem w telewizji państwowej

Belsat.eu podaje, że Protasiewicz przyznał się w wywiadzie do spiskowania przeciwko władzy. Stwierdził, że wyznaczono mu rolę łącznika między spiskowcami a sztabem Swiatłany Cichanouskiej, liderki białoruskiej opozycji. 

Bloger przekonywał też, że działalność opozycji jest wspierana przez zagraniczne służby. Podał nazwiska osób, które miały być zaangażowane w organizację protestów i ich koordynowanie. Stwierdził, że Polska i Litwa wspierają opozycję na Białorusi.

Roman ProtasiewiczTelewizja pokazała wywiad z Protasiewiczem. "To nie jest Roman, którego znam"

Protasiewicz stwierdził, że antyrządowe protesty, które miał współorganizować, już ustały i nie wybuchną. Celem zachodnich sankcji ma być z kolei załamanie gospodarki Białorusi, aby mieszkańcy znów zaczęli protestować. - Swiatłana Cichanouska ma tego świadomość - powiedział bloger. Przekonywał ponadto, że Białoruski Dom, który ma według niego kontrolować opozycję na Białorusi, otrzymuje wsparcie finansowe od polskiego rządu

Przed publikacją wywiadu Centrum Obrony Praw Człowieka Wiasna poinformowało, że Protasiewicz został zmuszony do udzielenia takiego wywiadu przez białoruskie służby bezpieczeństwa. 

"Wszystko zostało powiedziane pod przymusem"

- Wszystko, co powie Protasewicz, zostało powiedziane pod przymusem, przynajmniej pod presją psychologiczną - powiedział szef Wiasny Aleś Bialacki. Przyznał, że zarzuty stawiane Protasiewiczowi są poważne.

Roman Protasiewicz i jego rosyjska przyjaciółka Sofia Sapiega zostali aresztowani 23 maja na lotnisku w Mińsku po tym, jak białoruskie władze zmusiły do lądowania samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna. Oboje byli na jego pokładzie. Zostali oskarżeni o pomoc w organizacji demonstracji antyrządowych po ubiegłorocznych sierpniowych wyborach prezydenckich, uznawanych za sfałszowane, w których zwyciężył Aleksander Łukaszenka,.

Zaraz po ich zatrzymaniu wyemitowano nagrania wideo z wypowiedziami Protasiewicza i Sapiegi. Już wtedy ich znajomi twierdzili, że zostały one nagrane pod przymusem i że jest to normalna praktyka działań reżimu Łukaszenki wywierania nacisku na jego krytyków. Rodzice Ramana mówili, że na jego twarzy były widoczne ślady pobicia. .

Więcej o: