Laboratoria z wirusami pod ściślejszym nadzorem. Naciski na polityków, żeby wyciągnęli wniosek z pandemii

Nie jest wykluczone, że sprawca pandemii jest uciekinierem z laboratorium. Takiego zdania są między innymi władze USA, według których nie można wykluczyć, iż koronawirus pochodzi ze specjalistycznej placówki badawczej w Wuhan. Szereg specjalistów apeluje, żeby wyciągnąć z tego wniosek i zaostrzyć globalne standardy kontroli tego rodzaju laboratoriów.

Podkreślał to w rozmowie z BBC pułkownik Hamish de Bretton-Gordon, były brytyjski wojskowy specjalizujący się w zwalczaniu skutków użycia broni masowego rażenia, zwłaszcza biologicznej i chemicznej, obecnie naukowiec. Badał między innymi skutki użycia broni tego rodzaju w Iraku i Syrii.

- Niestety spędziłem sporą część życia w miejscach, gdzie nieobliczalne władze starały się wyrządzić jak najwięcej szkód - powiedział były wojskowy. Jego zdaniem pandemia powinna nam dobitnie uświadomić, jakim zagrożeniem są nowe wirusy w gęsto zaludnionym i zglobalizowanym świecie. Wobec tego, jego zdaniem, powinniśmy bardzo uważnie kontrolować miejsca, skąd mogą się wydostać. Nie tylko przypadkiem, ale też w wyniku działania kogoś ze złymi zamiarami.

- Laboratoria zajmujące się patogenami to łatwy łup dla na przykład terrorystów. Naszym zadaniem powinno być możliwie jak największe utrudnienie dostępu do nich - twierdzi de Bretton-Gordon.

Koronawirus - łódzki sanpid przygotowuje się do badań próbek pod kątem odmiany Delta"WSJ" ujawnia: Pierwsi chorzy na COVID-19 to naukowcy z laboratorium w Wuhan

Słaby punkt w trzeciej kategorii

Rozmówca BBC podkreślał niebezpieczeństwa związane z tak zwanymi laboratoriami kategorii trzeciej. Ogólnoświatowa klasyfikacja placówek zajmujących się badaniami nad bakteriami i wirusami obejmuje łącznie cztery kategorie. Te najwyższej, czwartej, są bardzo nieliczne i ściśle kontrolowane. Jest ich około 50. W Polsce takiego laboratorium nie ma. Bada się w nich najgroźniejsze znane ludzkości patogeny, które łatwo się rozprzestrzeniają, są śmiertelne i nie ma na nie leków oraz szczepionek. 

Tych o kategorii trzeciej jest już natomiast na świecie około trzech tysięcy. Bada się w nich bakterie i wirusy mniej groźne, ale nadal mogące wywołać ciężką chorobę lub nawet śmierć. Na przykład koronawirusy. Teraz także SARS-CoV-2  Zdaniem de Bretton-Gordona, to tej kategorii laboratoria są słabym ogniwem, ponieważ podlegają zdecydowanie słabszemu nadzorowi i regulacjom. Obecna pandemia pokazuje natomiast dobitnie, jakie szkody mogą wyrządzić wirusy w nich badane.

Zdaniem eksperta konieczne jest wobec tego zaostrzenie norm i kontroli. Do poziomu porównywalnego z tym, jaki jest stosowany w przypadku broni chemicznej. De Bretton-Gordon podkreśla na przykład, że na podstawie Konwencji o zakazie broni chemicznej z 1997 roku utworzono Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), która ma między innymi uprawnienia do przeprowadzania inspekcji. Natomiast Konwencja o zakazie broni biologicznej z 1975 roku nie ma żadnego mechanizmu kontroli, ponieważ nigdy nie udało się go uzgodnić.

Zespół WHO w WuhanEksperci WHO: Ognisko COVID w Wuhan pojawiło się szybciej, niż sądzono

Presja na polityków

De Bretton-Gordon lobbuje wśród członków brytyjskiego rządu, aby poważniej zajęli się kwestią kontroli laboratoriów. Ma nadzieję, że udało mu się ich przekonać do podniesienia tego tematu podczas najbliższego czerwcowego szczytu G7, czyli spotkania przywódców siedmiu najważniejszych gospodarek świata. Wspierać go w tym ma między innymi były szef CIA i generał wojska USA, David Petraeus.

- Wydaje mi się, że praktycznie każdy prezydent USA byłby chętny poprzeć tego rodzaju inicjatywę. Przywódcy świata powinni się tym zająć. Niektóre państwa mogą się temu sprzeciwiać ze względu na swoje interesy, na przykład Korea Północna. Jednak myślę, że zdecydowana większość świata by to poparła - stwierdził generał Petraeus w rozmowie z BBC.

Szok wywołany przez pandemię być może rzeczywiście popchnie polityków do działania zgodnie z sugestiami ekspertów. Na całym świecie oficjalnie nowym koronawirusem zakażonych zostało niemal 180 milionów ludzi. 3,5 miliona zmarło. To jednak jedynie dane oficjalne, które nie są pełne. Według samego WHO ofiar może być już około ośmiu milionów, a to przecież jeszcze nie koniec. Straty gospodarcze są ogromne. Trudno o bardziej przekonujący argument na rzecz ostrzejszej kontroli badań nad wirusami. Nawet jeśli przyjmiemy zapewnienia WHO i Chińczyków, że będący przyczyną pandemii koronawirus rzeczywiście nie  wydostał się z laboratorium w Wuhan. Warto chyba się zabezpieczyć tak na wszelki wypadek, żeby nie doszło do powtórki.

Zobacz wideo
Więcej o: