Turcja naciskała na sojuszników z NATO, by złagodzić reakcję na zatrzymanie Romana Protasewicza

Turcja miała naciskać na sojuszników z NATO, aby ci złagodzili oficjalną reakcję na przymusowe lądowanie samolotu linii Ryanair w Mińsku - podaje Agencja Reutera, powołując się na dwóch dyplomatów związanych ze sprawą. Białoruś przechwyciła samolot, by zatrzymać dziennikarza Romana Protasewicza. Nalegania Turcji na złagodzenie oficjalnego oświadczenia miały zdenerwować wielu sojuszników, m.in. Polskę, Litwę czy Łotwę.

30 sojuszników NATO wydało w środę (26 maja) oświadczenie, w którym potępiono niedzielne przechwycenie samolotu Ryanair, zmuszenie go do lądowania i zatrzymanie dziennikarza Romana Protasewicza, który był na pokładzie. Jak podkreśla Agencja Reutera, nie znalazły się w oświadczeniu żadne informacje na temat kroków karnych, na czym bardzo zależało sojusznikom bałtyckim oraz Polsce. Jak zauważono, oświadczenie było zdecydowanie łagodniejsze niż  publiczne uwagi sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga

Zobacz wideo Arłukowicz: Osoby walczące o demokrację na Białorusi nie mogą zostać same

"Dokładnie monitorujemy sprawę przymusowego lądowania na Białorusi lotu do Wilna i doniesienia o zatrzymaniu opozycjonisty Romana Protasewicza. To poważny oraz niebezpieczny incydent, który wymaga międzynarodowego dochodzenia. Białoruś musi zapewnić bezpieczny powrót załogi oraz wszystkich pasażerów" - pisał sekretarz generalny NATO na Twitterze. 

Turcja nalegała na złagodzenie oficjalnej reakcji NATO na zatrzymanie Romana Protasewicza

Zgodnie z informacjami agencji, Ankara miała nalegać na to, by wzmianka o poparciu dla większej liczby zachodnich sankcji wobec Białorusi oraz wezwanie do uwolnienia więźniów politycznych, nie znalazła się w tekście. Usunięty został również fragment dotyczący zawieszenia współpracy NATO z tym krajem. 

Roman ProtasewiczProtasiewicz "trzyma się dzielnie", był "pozytywny" na spotkaniu z prawniczką

Motywy Turcji w tej sprawie nie są jasne. Zdaniem dyplomatów, którzy rozmawiali z agencją, Ankara może próbować wzmacniać więzi z Moskwą, która jest najbliższym sojusznikiem Białorusi. Drugą przesłanką miałoby być utrzymanie stosunków gospodarczych z Białorusią za pośrednictwem Turkish Airlines - samoloty tej linii  latają codziennie do Mińska. Kolejnym motywem mogła być chęć goszczenia w Turcji latem rosyjskich turystów. 

Na pytanie o prawdziwość doniesień Agencji Reutera urzędnik NATO miał odpowiedzieć: "Oświadczenie Rady Północnoatlantyckiej w sprawie Białorusi zostało uzgodnione przez wszystkich 30 członków Sojuszu w drodze konsensusu. Nie wchodzimy w szczegóły rozmów w Radzie Północnoatlantyckiej, które są poufne". 

Jeden z dyplomatów, będących źródłem informacji o naciskach Turcji na sojuszników NATO, przekazał, że Stoltenberg uzyskał zgodę wszystkich sojuszników na ostateczną wersję tekstu, aby uniknąć kolejnych podziałów. Jak dodali dyplomaci, nalegania Turcji na złagodzenie oświadczenia miało zdenerwować wielu sojuszników, w szczególności Polskę, Litwę oraz Łotwę, które domagały się ostrzejszej wersji. 

Mińsk. Samolot Ryanaira, którym leciał Roman Protasewicz, dziennikarz i aktywistaMail o bombie, o którym mówili kontrolerzy wysłano po zawróceniu samolotu Ryanair

Zatrzymanie Romana Protasewicza i apel jego rodziców

W czwartek rodzice zatrzymanego i uwięzionego Romana Protasewicza - dziennikarza i aktywisty - apelowali o pomoc. Podczas konferencji w Domu Białoruskim w Warszawie poprosili o interwencję w sprawie zatrzymania i katowania w areszcie ich syna. Swoje słowa kierowali do przywódców krajów Unii Europejskiej

- Mój syn nie nawoływał do masowych zamieszek, nie mówił, że trzeba wyprowadzić wojsko przeciwko Białorusi. Mój syn jako dziennikarz, jako bloger informował o tym, co się działo na Białorusi. Widzicie, co tam się dzieje wewnątrz Białorusi. Bardzo was proszę, zwróćcie się do rządzących na Zachodzie, żeby porozmawiali z obywatelem Łukaszenką i żeby mu wyjaśnili, co on robi z naszą młodzieżą - mówiła Natalia Protasewicz. 

Do zatrzymania Romana Protasewicza doszło w niedzielę 23 maja. Dziennikarz i były redaktor naczelny opozycyjnego kanału NEXTA podróżował samolotem linii Ryanair z Aten do Wilna. Samolot został zmuszony do awaryjnego lądowania w Mińsku, po otrzymaniu od urzędników reżimu Łukaszenki wiadomości, że na pokładzie znajduje się bomba. Informacja ta była fałszywa. 

Białoruskie służby oprócz Romana Protasewicza zatrzymały również jego partnerkę Sofię Sapiegę. A samolot z pozostałymi pasażerami, po siedmiu godzinach spędzonych na lotnisku, mógł odlecieć.

Odpowiedzią na działania białoruskich władz były m.in. decyzje o zakazie lotów pasażerskich między krajami UE a Białorusią zasugerowane przez Radę Europejską. Wiele linii lotniczych, m.in. Lufthansa, Air France, KLM, a także PLL LOT, zawiesiły loty nad Białorusią. 

Więcej o: