Białoruś. Sciapan Puciła: Nie ma wątpliwości, że Roman został pobity. "Mamy policję pod biurem 24/7"

Dostajemy setki pogróżek, szczególnie po zatrzymaniu Romana. Takie same dostawaliśmy w sierpniu w trakcie największych protestów, teraz to powróciło. Mówią, że Roman ma szczęście, że dotarł na Białoruś i żyje - mówił w rozmowie z RMF FM Sciapan Puciła, współtwórca kanału NEXTA oraz przyjaciel Romana Protasewicza.

Gość Porannej rozmowy w RMF FM Sciapan Puciła, współtwórca kanału NEXTA, przyznał, że każdego dnia musi na siebie uważać i zdaje sobie sprawę z tego, co mu grozi w związku z prowadzoną przez niego działalnością opozycyjną. W okresie protestów, które miały miejsce na Białorusi po wygranej Aleksandra Łukaszenki, on i zatrzymany Roman Protasewicz dostawali mnóstwo pogróżek. Teraz ponownie je otrzymują. 

Zobacz wideo W jaki sposób białoruski myśliwiec mógł zmusić pilotów Ryanaira do lądowania? Wyjaśnia rosyjski ekspert

Białoruś. Sciapan Puciła: Dostajemy setki pogróżek

- Dostajemy setki pogróżek, szczególnie po zatrzymaniu Romana. Takie same dostawaliśmy w sierpniu w trakcie największych protestów [przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki - red.], teraz to powróciło. Mówią, że Roman ma szczęście, że dotarł na Białoruś i żyje - my już nie dotrzemy, nas zastrzelą od razu w Warszawie - mówił w RMF FM Sciapan Puciła. 

Na pytanie o to, czy obawia się o swoje życie w związku z pogróżkami oraz ostatnimi wydarzeniami, stwierdził, że "chyba przyzwyczaił się już do strachu", a także nigdy nie czuje się bezpiecznie i musi na siebie uważać. - Mamy policję pod biurem 24/7 - mówił. Ponadto, funkcjonariusze zalecili mężczyźnie, aby nie wychodził nigdzie sam, zwłaszcza po zmroku. 

Nieoficjalnie: Roman Protasiewicz trafił w stanie krytycznym do szpitalaWiceszef MSZ: Protasiewicz nie wystąpił o azyl, a o ochronę międzynarodową

Gość Roberta Mazurka przyznał, że choć wspólnie z Romanem zdawali sobie sprawę, że przelot nad Białorusią może być niebezpieczny, nie spodziewali się, że tamtejszy reżim odważy się na taki atak. Z drugiej strony opozycjonista twierdzi, że władza doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma żadnej przyszłości, a wszelkie dyskusje z Zachodem są stracone, dlatego pozwala sobie już na wszystko. 

Puciła o sankcjach wobec Białorusi. "Nie wystarczą"

- Uważamy - ja, osobiście, jak i większość Białorusinów - że te sankcje nie wystarczą. Reżim się tego nie boi, widać to po jego ostatnich działaniach - stwierdził Puciła. Podkreślił również, że działania zdecydowanie trzeba zaostrzyć. - Musimy uznać ten reżim za terrorystyczny, żadnej komunikacji z reżimem, a nawet wyłączyć system międzynarodowych płatności SWIFT - dodał. 

Bloger podkreślił, że najważniejszym krokiem jest teraz pokazanie, że świat nie zgadza się na działania białoruskich władz. Na pytanie o to, czy mężczyzna wie, co dzieje się z jego przyjacielem, przyznał, że na opublikowanym przez białoruskie władze nagraniu, widać, że Roman Protasewicz został pobity

Roman ProtasewiczRodzice Protasiewicza apelują o pomoc w uwolnieniu syna. "Oni go zabiją"

- Pamiętam, w jaki sposób on mówi, jak się wypowiada, widać, że ma na sobie dużą bluzę, żeby ukryć, że najprawdopodobniej został pobity. Twarz jest w niektórych miejscach zamalowana. [...] Nie ma żadnych wątpliwości, że Roman został pobity - powiedział. Poinformował również, że do Protasewicza nie dopuszczono adwokata. 

Zatrzymanie Romana Protasewicza na Białorusi

Roman Protasewicz oraz Sciapan Puciła są białoruskimi aktywistami i twórcami kanału NEXTA w komunikatorze Telegram. W niedzielę Protasewicz został zatrzymany przez białoruskie władze w Mińsku po tym, jak wymuszono lądowanie samolotu linii Ryanair (Ateny - Wilno).

W poniedziałek w sieci pojawiło się nagranie, na którym młody bloger poinformował, że znajduje się w więzieniu i przekonywał, że jest dobrze traktowany. Przyznał się również do organizacji zamieszek w Mińsku. Zdaniem rodziny, 26-latek mógł zostać pobity oraz zmuszony do nagrania oświadczenia. Grozi mu 15 lat więzienia. 

Protasewicz opuścił Białoruś w 2019 roku, z kolei w roku ubiegłym razem z Puciłą relacjonowali wybory prezydenckie na Białorusi oraz późniejsze protesty. To właśnie dzięki ich pracy opinia publiczna miała informacje o działaniach tamtejszej milicji, która brutalnie pacyfikowała manifestacje. 

Wobec Protasewicza wszczęto kilka spraw karnych. Obaj blogerzy zostali też umieszczeni na liście organizacji i osób oskarżanych o działania terrorystyczne. Zarzuca się im: "organizację masowych zamieszek", "organizację działań grupowych, które rażąco naruszają porządek publiczny" oraz "popełnianie umyślnych działań mających na celu podżeganie do wrogości społecznej ze względu na przynależność zawodową".

Więcej o: