Pojawiło się pierwsze nagranie z Protasewiczem. "Mogę sobie wyobrażać, czym mu zagrozili"

W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z Romanem Protasewiczem, który wypowiedział się po raz pierwszy od momentu zatrzymania na lotnisku w Mińsku. Autentyczność filmu nie została jeszcze potwierdzona. Jak podkreślają niezależni białoruscy dziennikarze, oświadczenie opozycjonisty, który przyznał się do zarzucanych mu czynów i mówił o "dobrym traktowaniu", zostało wymuszone przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Wskazują też, że Protasewicz został pobity.

"W komunikatorze Telegram pojawiło się pierwsze nagranie z udziałem Romana Protasewicza od chwili jego aresztowania. Jak mówi, przebywa w więzieniu, gdzie jest dobrze traktowany. Dodał, że doniesienia na temat jego problemów z sercem są fałszywe" - tak opublikowany w poniedziałek materiał skomentował Max Seddon, korespondent "Financial Times" w Moskwie. 

"Protasewicz przyznał się też do zarzucanych mu czynów, za które grozi mu 15 lat więzienia" - dodał dziennikarz. Wciąż nie wiadomo, czy nagranie jest autentyczne, ani kiedy zostało zarejestrowane. 

Opublikowano pierwsze nagranie z Protasewiczem. "Został zmuszony", "Obrzydliwe"

Seddon przypomniał w tym kontekście film, do nagrania którego białoruski reżim przymusił Swiatłanę Cichanouską tuż przed tym, jak opuściła kraj. Wówczas KGB zagroziło liderce tamtejszej opozycji, że jeśli tego nie zrobi, zamordowany zostanie jej mąż. Na nagraniu z sierpnia 2020 r. Cichanouska wzywała do uznania wyników wyborów wygranych przez Łukaszenkę i zaprzestania zamieszek. "Mogę sobie tylko wyobrażać, czym zagrozili Protasewiczowi" - dodał Seddon. 

Dziennikarka Hanna Liubakova podała, że film został upubliczniony przez media prorządowe. "Protasewicza zmuszono do tego, by powiedział, że przyznaje się do 'organizowania zamieszek'" - napisała Liubakova.

"Europa. XXI wiek. Młody chłopak zostaje porwany przez brutalnego europejskiego dyktatora. Następnego dnia twierdzi, że ten dyktator traktuje go bardzo dobrze, i że jest gotowy do przyznania się do wszystkiego... Obrzydliwe" - ocenił na Twitterze ukraiński dyplomata Olexander Scherba.

Zobacz wideo Ojciec Romana Protasewicza: Władze boją się niezależnych dziennikarzy. Białoruskie służby nie zorganizowały tego same

"Ci, którzy pobili Romana Protasewicza, zrobili zawodowo - tak, żeby było jak najmniej śladów"

Na profilu "Biełaruś gołownogo mozga", którego redaktorem naczelnym jest Protasewicz, pojawił się obszerny komentarz do nagrania z aresztu śledczego. 

"Najpierw warto zwrócić uwagę na siniaki na czole i lewej stronie twarzy. Ci, którzy pobili Romana Protasewicza, zrobili zawodowo - tak, żeby było jak najmniej śladów. Niemniej jednak, są one widoczne. Roman oświadcza, że nie ma problemów zdrowotnych. Jednocześnie, jak wskazują na to intonacja i mimika, jest bardzo zmartwiony" - zauważają białoruscy dziennikarze. 

"Roman to człowiek, który wypowiadał się przeciwko torturom oraz nielegalnemu przejmowaniu i utrzymywaniu władzy. Był za wolnymi wyborami. Nielegalne władze nazywają Romana terrorystą. W tym przypadku wszyscy z nas, którzy domagają się uczciwych wyborów i ukarania przestępców, są terrorystami" - dodali.

Białoruskie władze wpisały Protasewicza na listę terrorystów

Roman Protasewicz to współtwórca i były redaktor naczelny kanału NEXTA w komunikatorze Telegram. W niedzielę, po tym jak białoruskie władze zmusiły samolot linii Ryanair do lądowania w Mińsku, 26-letni opozycjonista wraz z partnerką zostali aresztowani.

2017 r. - zatrzymanie Romana Protasiewicza w Mińsku Władze Litwy: Do Wilna nie dotarło pięcioro pasażerów samolotu linii Ryanair

Protasewicz wyjechał z Białorusi w 2019 roku, właśnie dzięki współpracy z kanałem NEXTA. Później został jego redaktorem naczelnym. W ubiegłym roku wraz z twórcą całego projektu Sciapanem Puciłą (to on nosi pseudonim NEXTA), relacjonowali wybory prezydenckie na Białorusi i późniejsze protesty. Dzięki ich pracy do opinii publicznej (również międzynarodowej) trafiały informacje na temat działań białoruskiej milicji, która brutalnie pacyfikowała manifestacje przeciwników Alaksandra Łukaszenki i dokonywała masowych aresztowań. 

Białoruskie siły bezpieczeństwa wszczęły przeciw Protasewiczowi kilka spraw karnych, a KGB umieściło go, a także Puciłę, na liście osób i organizacji oskarżanych o działania terrorystyczne. Komitet Śledczy zarzucił im naruszenie trzech paragrafów kodeksu karnego, czyli "organizację masowych zamieszek", "organizację działań grupowych, które rażąco naruszają porządek publiczny" oraz "popełnianie umyślnych działań mających na celu podżeganie do wrogości społecznej ze względu na przynależność zawodową". Prowadzone przez nich kanały uznano za "ekstremistyczne". Protasewiczowi grozi w kraju 15 lat więzienia. 

Więcej o: