Rosja reaguje na wymuszenie lądowania samolotu i broni Białorusi. "Muszą walczyć z zagrożeniem"

"Szokujące jest, że Zachód nazywa szokującym incydent w przestrzeni powietrznej Białorusi" - poinformowała rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, odnosząc się do wymuszonego przez białoruskie służby lądowania samolotu z opozycjonistą Romanem Protasewiczem na pokładzie. Białoruś wziął w obronę także przedstawiciel Dumy Państwowej, Leonid Kałasznikow, który stwierdził: - Jeśli widzą zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, to muszą z tym zagrożeniem walczyć.

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Maria Zacharowa zamieściła w mediach społecznościowych wpis, w którym wzięła w obronę władze Białorusi. Te w niedzielę wieczorem doprowadziły do przymusowego lądowania w Mińsku samolotu Ryanair (lecącego na trasie Ateny-Litwa), którym wraz z ponad setką innych pasażerów leciał białoruski opozycjonista Roman Protasewicz. By go zatrzymać, władze użyły podstępu - załoga samolotu została poinformowana, że na podkładzie może znajdować się bomba i ma awaryjnie lądować w Mińsku. Białoruś wysłała także wojskowy MiG-29, który "eskortował" boeinga. Białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka poinformował, że strona białoruska - ustami kontrolerów lotu - zagroziła także pilotom samolotu, że jeśli nie wylądują w Mińsku, samolot zostanie zestrzelony. Prezes Ryanaira Michael O'Leary przekazał, że na pokładzie samolotu "było kilku agentów KGB, którzy również wysiedli na lotnisku". Mieli obserwować Protasewicza jeszcze na lotnisku w Atenach.

Czytaj też: "Minuta krzyku - wszystko, co nam pozostaje". Poruszający apel aktywistki przed ambasadą w Warszawie

Zobacz wideo Biejat: Musimy bardzo jasno stanąć po stronie obywateli białoruskich

Rosja odnosi się do działań Białorusi ws. przymusowego lądowania

"Szokujące jest, że Zachód nazywa szokującym incydent, do którego doszło w przestrzeni powietrznej Białorusi" - wskazała rzeczniczka rosyjskiego MSZ w swoim wpisie, dodając, że w reakcji władz Białorusi nie ma nic nadzwyczajnego, bo działały w obronie bezpieczeństwa. 

W takim razie wszystko powinno być dla nich szokujące, np. przymusowe lądowanie w Austrii samolotu prezydenta Boliwii na prośbę USA [chodzi o przymusowe lądowanie samolotu Evo Moralesa, do którego doszło w 2013 r. w Wiedniu po tym, jak pojawiły się pogłoski, że na pokładzie jest Edward Snowden - red.] Analogiczne zachowania nie powinny szokować

- napisała.

Z kolei rosyjska agencja informacyjna RIA Novosti opublikowała rozmowę z Leonidem Kałasznikowem, przedstawicielem Dumy Państwowej i przewodniczącym komisji ds. postsowieckich, który również stwierdził, że działania Białorusi nie budzą żadnych zastrzeżeń. 

- Białoruś ma prawo wybrać te metody, które uważa za właściwe i konieczne do zwalczania zagrożeń dla jej bezpieczeństwa narodowego - powiedział, cytowany przez "Moscow Times".

To jest niepodległe państwo. Jeśli widzą zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, to muszą z tym zagrożeniem walczyć

- dodał Kałasznikow.

Kreml nie komentuje szerzej sprawy. Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Władimira Putina, pytany o to, czy jest prawdą, iż na pokładzie maszyny byli agenci rosyjscy odparł, iż nie chciałby tego komentować i zapewnił, że Kreml "nie ma danych o tym, kto się tam znajdował, a kto nie". Kreml nie wie także nic na temat innych osób zatrzymanych - oświadczył rzecznik. W ten sposób skomentował doniesienia, że razem z Protasewiczem zatrzymanych zostało czworo obywateli Rosji, wśród nich dziewczyna Pratasiewicza.

Szef Ryanair Michael O'Leary mówił w poniedziałek rano, że prawdopodobnie na pokładzie byli agenci KGB. Wypowiedź O'Leary'ego zdaje się potwierdzać, że jakaś grupa pasażerów pozostała w Mińsku.

USA i Unia Europejska potępiają działania Białorusi

Działania Białorusi potępili szefowie unijnych instytucji i europejscy politycy, a także Departament USA. "To nie pozostanie bez odpowiedzi" - napisał przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. Z wielu unijnych krajów, między innymi z Polski, posypały się apele o sankcje. Z rozmów brukselskiej korespondentki Polskiego Radia Beaty Płomeckiej z unijnymi dyplomatami wynika, że rozpatrywanych będzie kilka możliwości restrykcji - zawieszenie unijnych lotów nad Białorusią oraz zakaz lądowania na terytorium.

Białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych twierdzi z kolei, że sprawa wymuszenia lądowania samolotu w Mińsku jest "upolityczniana za granicą". Rzecznik tamtejszego MSZ również był o to pytany przez rosyjską agencję "RIA Nowosti". Powiedział, że działania białoruskich organów "były w pełni zgodne z ustalonymi przepisami międzynarodowymi". Wyraził zdziwienie pośpiechem "jawnie wojowniczych oświadczeń z szeregu krajów i struktur europejskich". Jego zdaniem sytuacja jest celowo upolityczniana i brak jest chęci obiektywnego zrozumienia wydarzeń.

Rzecznik białoruskiego ministerstwa spraw zagranicznych nie wspomniał o zatrzymaniu na lotnisku w Mińsku opozycyjnego blogera Romana Protasewicza i jego dziewczyny.

Więcej o: