Białoruś. Ojciec opozycjonisty Romana Protasewicza: Byliśmy w szoku

W niedzielę samolot lecący z Aten do Wilna został zmuszony do lądowania w Mińsku. Po wylądowaniu białoruskie służby zatrzymały sześciu pasażerów, w tym znanego antyrządowego blogera Romana Protasewicza. Rodzina opozycjonisty była w szoku - nawet najbliżsi nie wiedzieli, jakim lotem leciał 26-latek.

Jak podaje portal Tut.by, rodzina Romana Protasewicza była zdziwiona tym, że służby specjalne zatrzymały 26-letniego blogera. - Byliśmy w szoku, gdy zdaliśmy sobie sprawę, że to, co się dzieje, nie mieści się w ramach żadnych przepisów i logiki. Nie mogliśmy nawet wyobrazić sobie takiego obrotu wydarzeń - powiedział portalowi ojciec zatrzymanego, Dmitrij.

Zobacz wideo Morawiecki zamierza interweniować na Radzie Europejskiej w sprawie Białorusi, proponuje ograniczenia w przepływie towarów

Rodzina zatrzymanego Romana Protasewicza: Od nas nikt nie mógł się dowiedzieć, gdzie jest nasz syn

Krewni Romana Protasewicza dowiedzieli się o jego zatrzymaniu z kanałów Telegramu - komunikatora internetowego, popularnego na Białorusi czy w Rosji. Rodzice znanego antyrządowego blogera wiedzieli, że Roman miał lecieć do Aten, ale nie wiedzieli jakim lotem.

- Kiedy dowiedzieliśmy się, że samolot Ateny-Wilno wylądował w Mińsku, to zaczęliśmy podejrzewać, że coś jest nie tak. Myśleliśmy, że nasz syn może lecieć tym lotem. Wtedy z kanałów w Telegramie dowiedzieliśmy się, że został zatrzymany - mówi dziennikarzom z Tut.by ojciec Romana. Następnie Dmitrij rozpoznał syna na zdjęciu opublikowanym przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które zostało później usunięte ze strony.

Matka zatrzymanego, Natalia, powiedziała w rozmowie z dziennikarzami Biełsatu, że jej syn nie przekazał jej żadnych informacji, które mogłyby wskazywać, że jest śledzony lub podsłuchiwany. Kobieta miała jednak przeczucia, że dzieje się coś złego, gdy syn nie odpisał jej na wiadomość, którą przesłała mu w mediach społecznościowych. "Roman, gdzie jesteś? Jak się masz? Dlaczego nie odpowiadasz?" - brzmiała jej wiadomość. Później w mediach pojawiła się informacja o zatrzymaniu samolotu. 

Rodzice nie wiedzą, gdzie teraz przebywa ich syn. Władze nie przekazują im żadnych informacji, a telefon zatrzymanego Roman jest wyłączony. Służby zatrzymały też dziewczynę 26-latka, Safiję Sapiehę.

Roman Protasewicz pojechał do Grecji na wakacje, a o jego planach wiedziała tylko najbliższa rodzina. - Od nas nikt nie mógł się dowiedzieć, gdzie jest nasz syn - podkreślił Dmitrij. Bloger został zatrzymany w niedzielę w Mińsku, po tym, jak białoruskie władze wymusiły lądowanie samolotu Ryanair lecącego z Aten do Wilna. Powodem miał być rzekomy ładunek wybuchowy na pokładzie. Samolot pasażerski był eskortowany przez myśliwce MiG-29. Nieoficjalnie podano, że pojawiły się również groźby zestrzelenia jednostki. Pasażerowie samolotu przekazali, że Roman tłumaczył im na chwilę przed zatrzymaniem, kim jest i dodał, że "tu czeka go kara śmierci".

Alaksandr ŁukaszenkaBiałoruski polityk: Kontrolerzy lotu zagrozili zestrzeleniem samolotu Ryanair

Roman Pratasiewicz - kim jest zatrzymany opozycjonista?

Roman Pratasewicz jest znanym antyrządowym aktywistą. Do jesieni 2020 roku był jednym z autorów opozycyjnego kanału Nexta, który prowadzony jest na Telegramie. Później współpracował też z redakcją kanału Białoruś mózgu.

Władze Białorusi uznały działalność Nexta za ekstremizm. Jeden z autorów strony, Sciapan Puciła, od kilku lat mieszka z tego powodu w Polsce. Pod koniec 2019 roku do Polski przyjechał też Roman Protasewicz, który obawiał się represji. Jesienią 2020 roku wyjechał jednak na Litwę.

Na lotnisku w WilnieBiałoruś. Nie wszyscy pasażerowie samolotu linii Ryanair polecieli do Wilna

Od listopada 2020 roku Puciła i Protasewicz są poszukiwani przez białoruskie organy ścigania w związku z kilkoma sprawami karnymi. Zarzuty dotyczą m.in. rzekomego wzniecania nienawiści do władz, organizowania zamieszek i prowadzenia działań, które poważnie naruszają porządek publiczny czy wzywania do strajków i protestów. Komitet Bezpieczeństwa Państwowego umieścił ich też na liście osób "zaangażowanych w terroryzm".

Więcej o sprawie:

Więcej o: