"Jeśli wrócimy do Maroka, czeka nas tylko cierpienie". Migranci narzędziem w międzynarodowym sporze

Wśród tysięcy osób, które dostały się w krótkim czasie do hiszpańskiej Ceuty w Afryce, są Marokańczycy cierpiący z powodu ubóstwa i mieszkańcy innych państw kontynentu, w tym uciekający przed wojną. Jednak to, że udało im się w ogóle przedostać przez granicę, jest prawdopodobnie elementem sporu dyplomatycznego między Marokiem i Hiszpanią.
Zobacz wideo Janina Ochojska o uchodźcach klimatycznych

Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni drogą morską bądź plażami w momencie odpływu, do hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej przybyło osiem tys. uchodźców i migrantów, z czego nawet jedna czwarta to dzieci. Jak opisuje agencja AP, migranci dostający się do Ceuty są "pionkami w dyplomatycznej grze", a ich samych czeka niepewna przyszłość.

Imigranci próbują dostać się do Unii Europejskiej przez Ceutę od lat. Jednak taka skala jest bezprecedensowa. Dla liczącej ok. 80 tys. mieszkańców enklawy przybycie tak dużej liczby osób to kryzysowa sytuacja, choć połowa z przybyłych została już wydalona do Maroka. Ponadto Maroko ponownie podjęło się kontrolowania swojej strony granicy, co drastycznie obniżyło liczbę przybyszów. Ma to być efekt nacisków m.in. ze strony Unii Europejskiej - podaje "El Pais".

Według relacji, migranci wycieńczeni pokonywaniem wysokich, podwójnych ogrodzeń lub płynięciem wokół falochronu, spędzili noc w magazynach, pilnowani przez policję. Lokalny Czerwony Krzyż zapewnił, że na miejscu są środki, by pomóc wszystkim potrzebującym, ale nigdy nie spodziewano się tylu osób na raz. 

Niepewna sytuacja najmłodszych migrantów

Hiszpańskie media zwracają uwagę, że o ile wydalenie dorosłych migrantów z enklawy jest przeprowadzane szybko, o tyle inaczej wygląda sprawa w przypadku dzieci. Deportowanie niepełnoletnich jest niezgodne z prawem. Pomimo tego, według mediów i organizacji monitorujących przestrzeganie praw człowieka, wśród osób wydalonych do Maroka i tak były dzieci. 

Służby doliczyły się już wśród obecnych w Ceucie osób co najmniej 740 dzieci i nastolatków. Muszą one trafić pod opiekę państwowych służb. 

Kim są migranci, którzy przedostali się przez granicę? Sytuacja polityczna i społeczna w Maroku jest na tyle stabilna, że nie są to raczej osoby, które można by uznać za uchodźców uciekających przed prześladowaniem. AP podaje, że wielu z nich to pracownicy sezonowi, którzy wcześniej na jakiś czas przybywali do Hiszpanii za pracą, a z powodu pandemii nie mogą przekroczyć granicy i zostali bez pracy i środków do życia. Inni zajmowali się handlem transgranicznym, który także czasowo przestał istnieć. 

Przybycie dużej liczby migrantów wzbudziło u części mieszkańców obawy: zamknięto wiele sklepów, duża część rodziców nie wysłała dzieci do szkół

Cytowana przez AP 25-letnia Aisha Diakaté uciekła z Mali, gdzie w trwającym konflikcie zginęli jej rodzice. Dotarła do Maroka, gdzie trudno jej było znaleźć pracę i żebrała na ulicy, by przeżyć. Do Ceuty doszła pieszo z oddalonego o ok. 50 km Tangeru, później przepłynęła wpław ze swoim dzieckiem na ramieniu. Pierwszą noc na terytorium Hiszpanii przespała w magazynie, po czym dowiedziała się, że może zostać deportowana. - Nie mam niczego. Jeśli wrócimy do Maroka, czeka nas tylko cierpienie - powiedziała. 

Dyplomacja migracyjna

Dramatyczna sytuacja migrantów, którzy chcą dostać się do UE, ma szeroki polityczny i dyplomatyczny kontekst. Hiszpański premier Pedro Sánchez powiedział, że Maroko rzuca krajowi "wyzwanie", a "brak kontroli granicznej ze strony Maroka nie jest przejawem braku szacunku dla Hiszpanii, ale raczej dla Unii Europejskiej".

AP zwraca uwagę, że Maroko i Hiszpania od lat blisko współpracują na polu kontrolowania migracji, a także w gospodarce i walce z ekstremizmem. Jednak strona hiszpańska postrzega zawieszenie kontrolowania granic przez Maroko jako celowe działanie w konkretnym celu. W jakim? Tu hipotez jest kilka. 

Według jednej z nich jest to forma odwetu za to, że kilka tygodni wcześniej Hiszpania zezwoliła na wjazd (pod fałszywą tożsamością) i hospitalizację Brahima Ghaliego, przywódcy Frontu Polisario. Organizacja walczy o uznanie całej Sahary Zachodniej (dawnego protektoratu Hiszpanii, obecnie okupowanego przez Maroko) za niepodległe państwo. W kwietniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych Maroka wydało stanowczo sformułowane oświadczenie, w którym potępiono decyzję Hiszpanii o przyjęciu Ghaliego bez poinformowania o tym rządu w Rabacie. Wówczas władze Maroka ostrzegły też przed konsekwencjami, jakie decyzja może mieć dla stosunków między oboma krajami. Strona hiszpańska podkreśla z kolei, że przywódcy Frontu Polisario zezwolono na wjazd ze względów humanitarnych. 

Według innej hipotezy celem przepuszczenia migrantów przez Maroko może być próba wymuszenia na Hiszpanii uznania przez kraj aneksji Sahary Zachodniej, dokonanej przez Maroko. Wcześniej Donald Trump jako prezydent USA uznał aneksje Sahary Zachodniej i władze Maroka mają liczyć, że wymuszą na Hiszpanii i Unii Europejskiej to samo. 

Ponadto Hiszpania i Maroko toczyły w przeszłości dysputy terytorialnej o obszar wokół Ceuty, m.in. o niezamieszkane wysepki u wybrzeża Maroka. 

Więcej o: