Uratował niemowlę u wybrzeża Afryki. "Było zimne jak lód, nie wiedziałem, czy żyje"

Co czwarta z tysięcy osób, które dostały się w ostatnich dniach do Hiszpańskiej enklawy w Maroku, to dzieci. Na zdjęciu z Ceuty widać, jak funkcjonariusz Gwardii Cywilnej ratuje z wody niemowlę. Wzrost liczby osób, które dostały się do Ceuty w ostatnich dniach, jest bezprecedensowy. W tle jest spór dyplomatyczny Hiszpanii i Maroka.

Hiszpańskie władze masowo odsyłają przybyłych z terytorium Maroka do Ceuty migrantów. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni, drogą morską bądź plażami w momencie odpływu, do hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej przybyło 8 tysięcy migrantów i uchodźców, w tym setki dzieci. Hiszpańskie terytoria Ceuta i Melilla leżące na północnym wybrzeżu Maroka są celem podróży mieszkańców Afryki, którzy w ten sposób chcą dostać się na teren Unii Europejskiej.

Choć dystans do pokonania na morzu nie jest duży, to wciąż wiąże się to z niebezpieczeństwem dla migrantów. Wielu używa niezwykle prowizorycznych sprzętów, wręcz dmuchanych zabawek, czy niespełniających swojej funkcji kamizelek ratunkowych. Dotychczas potwierdzono, że zginęła jedna osoba.

Hiszpańska Gwardia Cywilna opublikowała zdjęcie, na którym widać, jak jej funkcjonariusz Juan Francisco Valle ratuje w morzu niemowlę - opisuje "El Pais". Fotografia szybko obiegła świat jako symbol tego, co dzieje się na granicach Europy - teraz, ale i od lat.

"Jesteśmy świadkami ogromnego cierpienia spowodowanego polityką wobec uchodźców i migrantów, w wyniku której mężczyźni, kobiety i dzieci są narażeni na śmiertelne niebezpieczeństwo, próbując dostać się do UE. Zrobiono tyle co nic, aby ustanowić legalne ścieżki" - napisała o zdjęciu Draginja Nadaždin, szefowa Amnesty International w Polsce. 

Jak relacjonują hiszpańskie media, Juan Francisco Valle, który należy do specjalnej jednostki do działań podwodnych w Ceucie, praktycznie przez dwa dni pozostawał w morzu - pomijając kilka godzin snu. Mówił o "setkach zdesperowanych ludzi", którzy próbowali dostać się na hiszpańskie terytorium. Jak wyjaśnił, praca jego jednostki zazwyczaj polega na poszukiwaniu zwłok w morzu czy rzekach, ale teraz zaangażowano ich do ratowania ludzi. 

Jak powiedział, gdy wyciągnął z wody niemowlę, nie wiedział, czy dziecko jeszcze żyje. Było sztywne i "zimne jak lód", nie ruszało się. Okazało się jednak, że żyje i udało się je uratować. 

Tragedia migrantów na Atlantyku"Jak masowy grób na Atlantyku". Troje ocalałych w łodzi migrantów

Agencja AP zwraca uwagę, że od wielu lat migranci przedostają się do Ceuty w nadziei, że uda im się pozostać w Unii Europejskiej. Jedna liczba osób, które trafiły tam w ostatnim czasie, jest wyjątkowo duża. 

Wśród około 8 tys. osób około 1/4 to dzieci. Według mediów większość to mieszkańcy Maroka, ale są wśród nich także migranci z krajów Afryki Subsaharyjskiej. Są oni odsyłani na terytorium Maroka. 

W tle spór Maroka i Hiszpanii

Nagły wzrost liczby osób próbujących przedostać się do Hiszpanii spowodował bezprecedensowy kryzys na granicy z Marokiem. Do Ceuty przybyło hiszpańskie wojsko.

Enklawy Ceutę i Melillę w trybie nagłym odwiedził wczoraj premier Pedro Sanchez. Hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych zapewnia, że odesłało już połowę przybyłych, nie wyjaśniając jednocześnie według jakiej procedury.

Według części hiszpańskich komentatorów bierność marokańskich służb, a wręcz zachęta do przekraczania granicy, to odwet za to, że Hiszpania zezwoliła na wjazd (pod fałszywą tożsamością) i hospitalizację Brahima Ghaliego, przywódcy Frontu Polisario. Organizacja walczy o uznanie całej Sahary Zachodniej (dawnego protektoratu Hiszpanii, obecnie okupowanego przez Maroko) za niepodległe państwo. Inni twierdzą zaś, że jest to próba wywarcia presji na Madryt, by ten uznał zwierzchność Rabatu (stolicy Maroka) nad Saharą Zachodnią. Pod rządami Donalda Trumpa zrobiły to Stany Zjednoczone. 

Nie byłby to jedyny przypadek, gdy szukający schronienia uchodźcy i migranci są wykorzystywani jako karta przetargowa. Turcja, która na mocy porozumienia z Unią Europejską zatrzymuje migrantów próbujących dostać się do Grecji, wcześniej wielokrotnie wykorzystywała migrantów w formie groźby wobec UE: działania nie po myśli Ankary miałyby oznaczać zaprzestanie zatrzymywania ludzi na drodze do Grecji. 

Więcej o: