Kolejny nalot na Strefę Gazy. Dyskusja ONZ zakończona fiaskiem. "Hamas używa cywilów jako żywych tarcz"

Rada Bezpieczeństwa ONZ do późnych godzin dyskutowała nad możliwościami rozwiązania konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Nie udało się jednak osiągnąć porozumienia. W nocy Izrael ponownie zaatakował Strefę Gazy.

Podczas posiedzenia minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi zarzucił Stanom Zjednoczonym, że unikają jednoznacznej deklaracji w sprawie konfliktu i w związku z tym uniemożliwiają przyjęcie jednolitego stanowiska. Powodem było wystąpienie amerykańskiej ambasador przy ONZ Lindy Thomas-Greenfield, która oświadczyła, że Waszyngton opowiada się za zawieszeniem broni, ale to zwaśnione strony muszą przejąć inicjatywę.

Konflikt izraelsko-palestyński. Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ bez przełomów

Strona palestyńska i izraelska wzajemnie zarzucały sobie zbrodnie wojenne. Ambasador Izraela Gilad Erdan oświadczył, że "Hamas używa cywilów jako żywych tarcz" i że jego kraj podejmie wszelkie działania, aby obronić swój naród (wcześniej argument o żywych tarczach pojawiał się m.in. w kontekście bombardowania siedzib Hamasu w Palestynie - Izrael wskazywał, że Hamas celowo lokuje siedziby swoich przywódców w budynkach mieszkalnych, bo wie, że będą one ostrzeliwane). Szef palestyńskiej dyplomacji Rijad al-Maliki oskarżył z kolei Izrael o zbrodnie podczas bombardowania gęsto zaludnionej Strefy Gazy.

Sekretarz generalny ONZ António Guterres ostrzegł, że jeśli nie zostanie uzgodnione zawieszenie broni, eskalacja przemocy może wywołać szerszy konflikt w regionie. Jednak szanse na szybkie zawieszenie broni są znikome.

Budynek w Gazie zniszczony przez izraelskie bombardowanie42 osoby, w tym niemowlę, zginęło w izraelskim ataku w Gazie

Tymczasem w nocy z niedzieli na poniedziałek Izrael ponownie uderzył w Strefę Gazy. Jak podała armia na Twitterze, zaatakowane zostały "cele terrorystyczne". Według relacji zagranicznych mediów, ataki zeszłej nocy były intensywniejsze i objęły szerszy obszar niż te poprzednie.

Zobacz wideo Grad rakiet nad Tel Awiwem. Dramatyczna relacja Polki

Jednego dnia w nalotach zginęły 42 osoby

Niedziela była kolejnym dniem izraelskich nalotów na Gazę oraz serii rakiet odpalonych przez Palestyńczyków na Izrael. Strona palestyńska relacjonuje, że zginęły co najmniej 42 osoby, w tym dzieci. Kilkanaście tysięcy Palestyńczyków uciekło ze swoich domów. Większość z nich schroniła się w 42 szkołach prowadzonych przez ONZ.

Egipt, Stany Zjednoczone, a także Jordania włączyły się w negocjacje, by próbować doprowadzić do zawieszenia broni. Izraelskie władze jednoznacznie mówią jednak, że na razie nie ma mowy o przerwaniu walk. - Nasze działania wobec organizacji terrorystycznych trwają. Hamas zapłaci wysoką cenę za agresję. Będziemy działać tak długo, jak to będzie konieczne, aby przywrócić spokój. To zabierze jeszcze trochę czasu - mówił izraelski premier Benjamin Netanjahu.

W konflikcie zginęło co najmniej 197 osoby, w tym 58 dzieci i 34 osoby po stronie palestyńskiej - podaje BBC, które powołuje się na ministerstwo zdrowa Gazy. Po stronie izraelskiej zginęło natomiast 10 osób.

W weekend demonstracje solidarnościowe z Palestyńczykami odbyły się w kilku sąsiednich krajach, w tym w Jordanii i w Iraku, ale również w USA, Turcji, RPA, we Francji i we Włoszech.

Francja. Propalestyński protestŚwiat solidaryzuje się z Palestyńczykami. Demonstracje w wielu miastach

Więcej o: