Radzili sobie jak niemal nikt na świecie. Teraz Tajwan mierzy się z falą COVID-19

Tajwan był w ubiegłym roku stawiany za przykład tego, jak radzić sobie z epidemią COVID-19, szczególnie na jej początku. Doświadczenia w walce z SARS popłaciły i gdy wiele krajów zmagało się z epidemią, tam sytuacja była pod kontrolą. Jednak teraz liczba zakażeń szybko rośnie, choć i tak jest znacznie niższa niż w wielu krajach świata.

Liczący 23 mln mieszkańców Tajwan odnotował w ciągu doby 180 przypadków COVID-19. Może się wydawać to niewielką liczbą w podrównaniu do sytuacji w krajach europejskich, jednak tam przez większość pandemii udawało się kontrolować sytuację i odnotowywano wręcz pojedyncze zakażenia, głównie u przyjezdnych. 

Dobrze działało także śledzenie kontaktów, jednak z 180 nowych zakażeń u 132 nie odnaleziono ich źródła.

W związku z rosnącą liczbą zachorowań wprowadzono obostrzenia - podaje "The Guardian". Ograniczono liczbę osób mogących brać udział w spotkaniach i zdecydowano o zamknięciu części biznesów. Na razie nie ograniczono uroczystości jak pogrzeby czy wesela, ale konieczne jest rejestrowanie uczestników i zachowywanie limitu gości.

Po tym, jak władze zarządziły podniesienie poziomu restrykcji m.in. w Tajpeju na trzeci (czwarty oznacza lockdown), wiele osób udało się do sklepów robić zapasy. Ustawiały się długie kolejki. 

Obostrzenia wprowadzono na razie do 28 maja. Lockdown może zostać zarządzony, jeśli przez siedem dni dobowa liczba nowych zakażeń utrzyma się powyżej stu.

Więcej o: