"Jak masowy grób na Atlantyku". Znaleźli tylko troje ocalałych w łodzi, którą płynęło 60 osób

Załoga śmigłowca ratunkowego w czasie rutynowego lotu zauważyła łódź dryfującą po oceanie. Była wypełniona ludźmi, ale po zbliżeniu okazało się, że tylko trzy osoby na niej są żywe. Okazało się, że migranci płynący z Afryki na Wyspy Kanaryjskie dryfowali od ponad trzech tygodni. Przeżyły trzy osoby z 60, które wyruszyły w tragiczny rejs.

Około 60 osób wsiadło do niewielkiej łodzi na wybrzeżu Mauretanii na początku kwietnia. Mieli tyle wody i jedzenia, by starczyło akurat na - planowaną na maksymalnie pięć dni - przeprawę do należących do Hiszpanii Wysp Kanaryjskich - opisuje "El Pais". Dystans do pokonania to około 700 km

Łódź zboczyła z kursu, a gdy po trzech dniach skończyły się zapasy, był daleko od celu. Kolejnego dnia zabrakło benzyny do silnika. Zostało tylko kilkadziesiąt litrów wody. Łódź dryfowała po otwartym oceanie przez jeszcze ponad dwa tygodnie, zanim znalazł ją hiszpański śmigłowiec ratunkowy w trakcie wykonywania rutynowego lotu. 

Do tego momentu ocalały tylko trzy z około 60 osób, dwóch mężczyzn i kobieta. W łodzi były zwłoki 24 osób.

Nie mieli sił wyrzucać ciał z łodzi

Ocaleni opowiedzieli, że gdy skończyła się woda pitna, niektóre osoby zaczęły pić wodę morską. Gdy dni mijały, ludzie zaczęli umierać z pragnienia. Ciała wyrzucali do morza. Niektórzy sami rzucali się do wody. W końcu jednak ci, którzy przeżyli, nie mieli już siły tego robić i wegetowali w łodzi wypełnionej zwłokami. W dni panował upał, noce były zimne. 

Gdy znalazł ich śmigłowiec, byli wciąż 500 km od El Hierro, najdalej wysuniętej na południe z Wysp Kanaryjskich. Jeden z ratowników opisał to jako najtrudniejszą misję, na jakiej był. Inny stwierdził, że łódź była jak "masowy grób" dryfujący na Atlantyku. 

Ocalałych zabrali ratownicy, zaś łódź została odholowana, a ciała mają być pochowane na Teneryfie. Prawdopodobnie spoczną w anonimowych mogiłach - na razie tylko w przypadku jednej z osób zgłosił się ktoś, kto może być jej krewnym. Ocaleni byli w ciężkim stanie z powodu odwodnienia, ale po hospitalizacji dochodzą do siebie. 

BBC pokazało w reportażu historię jednej z uratowanych osób, 17-letniej Aichy z Wybrzeża Kości Słoniowej. Rodzina jednego z ratowników zaoferowała jej, że może na razie zamieszkać z nimi.

Liczba migrantów próbujących dostać się na Wyspy Kanaryjskie rośnie. W tym roku przypłynęło tam z wybrzeża Afryki około pięć tysięcy osób. Śmierć blisko 60 osób to największa udokumentowana tragedia na tym szlaku migracyjnym.

Zobacz wideo 10 lat wojny domowej w Syrii. Miliony uchodźców, gigantyczne zniszczenia, pogłębiony przez pandemię kryzys
Więcej o: