Izraelczykom żelazo nie wystarcza. Budują drugą kopułę ze światła [TAKA CIEKAWOSTKA]

Choć system antyrakietowy Żelazna Kopuła robi wielką karierę w mediach przy okazji każdego konfliktu ze swoim udziałem, to ma pewne ograniczenia. Izraelczycy są ich świadomi, więc równolegle z nim rozwijali coś uzupełniającego - kopułę ze światła.

O tym, że Żelazna Kopuła jest wielkim osiągnięciem izraelskiego przemysłu zbrojeniowego, nie trzeba już przekonywać. System sprawdza się świetnie w tym, do czego go zaprojektowano, czyli do strącania masowo odpalanych bardzo prostych palestyńskich rakiet odpalanych na Izrael. Efektem są bardzo małe straty wśród izraelskiej ludności cywilnej, jak na skalę uderzeń rakietowych ze Strefy Gazy. Daje to państwu Izrael wielką swobodę w działaniu, ponieważ wytrąca Palestyńczykom z ręki ich najgroźniejszą broń.

Żelazna Kopuła nie jest jednak w stanie zapewnić bezpieczeństwa przed każdego rodzaju atakiem ze Strefy Gazy. Izraelczycy przyznają, że kiepsko sobie radzi ze stosunkowo powolnymi, manewrującymi i latającymi nisko celami. Na przykład różnego rodzaju bezzałogowcami, czy rakietami bardzo krótkiego zasięgu rzędu kilku kilometrów, albo granatami wystrzelonymi przez moździerze. Od początku byli świadomi, że tak będzie, więc równocześnie z rozpoczęciem intensywnych prac nad Żelazną Kopułą prawie dwie dekady temu, rozpoczęli też prace nad jej uzupełnieniem, bronią laserową.

Zobacz wideo

Od siedmiu lat prace są "zaawansowane"

Działa laserowe to jednak nadal awangardowa technologia. Tworząc Żelazną Kopułę Izraelczycy (wydatnie wspierani finansowo i technologicznie przez Amerykanów), mogli oprzeć się na dekadach rozwoju technologii rakietowych i radarowych. Ich rozwinięcie, zminiaturyzowanie i połączenie w sprawnie działającą całość było oczywiście dużym wyzwaniem, jednak nie na miarę stworzenia broni zupełnie nowego rodzaju. Tak jest natomiast z laserami. Dotychczas nie powstał pełnoprawny laserowy system bojowy. Były liczne eksperymenty, demonstracje i testy, ale nic produkowanego seryjnie i używanego na polu walki.

Tak więc choć prace na świetlną i żelazną kopułą rozpoczęto w tym samym okresie, to prace nad tą pierwszą trwają nadal. W 2014 roku koncern Rafael prezentował na targach zbrojeniowych w Singapurze system nazywany roboczo Żelaznym Promieniem. Wówczas twierdzono, że prace nad nim są bardzo zaawansowane. Jednak minęło siedem lat, a nadal nie został wprowadzony do użycia. Na początku 2020 roku generał Yaniv Rotem, szef Departamentu Badań i Rozwoju w izraelskim ministerstwie obrony, twierdził, że nastąpił przełom. - Wkraczamy w nową erę broni energetycznej. Inwestycje w badania i rozwój poczynione w ostatnich latach wyniosły Izrael do grona państw przewodzących na polu prac nad laserami o wysokiej energii - mówił wojskowy.

Bardzo ogólna grafika udostępniona przez ministerstwo obrony Izraela pokazująca system Iron BeamBardzo ogólna grafika udostępniona przez ministerstwo obrony Izraela pokazująca system Iron Beam Fot. domena publiczna

Generał Rotem nie sprecyzował jednak jak ten "przełom" i "wkroczenie w nową erę" przekłada się praktycznie na rozwój Żelaznego Promienia. W 2020 roku na granicy ze Strefą gazy dokonano jedynie demonstracji z użyciem lasera Light Blade (ang. - Świetlne Ostrze) rozwijanego przez zespół z Uniwersytetu Ben-Guriona. To przedsięwzięcie niezależne od prac nad Żelaznym Promieniem. Stworzone przez cywilów urządzenie z powodzeniem strącało balony z bombami zapalającymi wypuszczane ze Strefy Gazy w celu wzniecania pożarów w Izraelu. Według twórców ma też służyć do niszczenia najprostszych dronów. Na razie to jednak demonstrator a nie sprzęt gotowy do sprzedaży i produkcji.

Testy lasera Light Blade

 

O właściwym Żelaznym Promieniu nadal jest cicho. Wręcz w marcu tego roku amerykański portal branżowy "Breaking Defense" pisał, iż Izraelczycy starają się uzyskać wsparcie ze strony Amerykanów w pracach nad bronią laserową. Zarówno finansowe, jak i w zakresie technologii. Amerykańskie koncerny zbrojeniowe bez wątpienia są obecnie światowymi liderami na tym polu, więc na pewno Izraelczycy mogliby na takiej współpracy skorzystać. Nie wskazuje to jednak na rychłe sfinalizowanie prac nad Żelaznym Promieniem. Wręcz przeciwnie, być może Izraelczycy napotykają na ten sam problem, co wszyscy. Stworzenie demonstratorów laserów bojowych jest wykonalne, ale stworzenie na ich bazie działającej niezawodnie broni to już coś znacznie trudniejszego.

Testy demonstratora działa laserowego dla okrętów US Navy

Zobacz wideo

Pięć sekund niszczącego światła

Publicznie znane są jedynie bardzo ogólne informacje na temat tego czym Żelazny Promień ma być. Wstępnie zakładana moc wiązki ma się kształtować na poziomie 100 kilowatów. Ma to być wystarczające do zwalczania takich zagrożeń jak drony, małe rakiety i granaty moździerzowe czy pociski artyleryjskie. Promień o takiej mocy ma wymagać do około pięciu sekund na podgrzanie swojego celu i spowodowanie jego eksplozji lub przepalenia kluczowych elementów. Deklarowany zasięg ma wynosić maksymalnie siedem kilometrów. Jest to jednak najpewniej wartość do osiągnięcia w warunkach idealnych.

Jednym z podstawowych problemów broni laserowej jest bowiem to, że musi walczyć z atmosferą. Dokładniej z różnymi zanieczyszczeniami się w niej unoszącymi. Zwłaszcza wodą w postaci chmur, mgły czy deszczu. Przyśpieszają one rozpraszanie się wiązki światła, przez co spada efektywny zasięg broni. Nie ma na to właściwie lekarstwa, poza podnoszeniem mocy wiązki. To wiążę się jednak z szeregiem innych problemów. Część wynika z konstrukcji samego lasera, która przy zastosowaniach wojskowych oznacza obecnie kilka lub więcej źródeł światła, skupianego następnie w jedną silną wiązkę. Odpowiednia ich synchronizacja ma być sporym wyzwaniem. Dodatkowo dochodzi kwestia zapewnienia im źródła stabilnego zasilania energią elektryczną. Takiego, które nie byłoby zestawem generatorów i kondensatorów wielkości budynku, ale czymś, co się nadaje do umieszczenia na ciężarówce. Jednocześnie musi umożliwiać oddawanie strzału za strzałem.

Z dostępnych informacji wynika, że Izraelczycy poradzili sobie z kwestią samego generowania stabilnej wiązki światła. Mają natomiast problem ze źródłem energii i zwłaszcza w tej kwestii poszukują wsparcia Amerykanów, którzy od ponad dekady intensywnie pracują nad swoją bronią laserową tego rodzaju, oraz działami elektromagnetycznymi, wymagającymi jeszcze większych ilości energii.

Izraelskie siły zmechanizowane w pobliżu granicy ze Strefą Gazy. Zdjęcie z przygotowań do inwazji w 2014 rokuIzrael gromadzi wojsko do kolejnego "przycięcia trawy"

Hamas dostarcza motywacji

Można jednak zakładać, że pomimo problemów Izraelczycy będą konsekwentnie pracowali nad Żelazną Kopułą. Zagrożenie ze strony palestyńskich bojówek wzmacnia determinację. Istotny tutaj może być zwłaszcza szybki rozwój prostych dronów. Palestyńskie bojówki dysponują różnymi bezpilotowcami, którymi w ostatnich dniach próbowały na przykład atakować izraelskie platformy wiertnicze na Morzu Śródziemnym. Udostępniły też materiały propagandowe pokazujące liczne tego rodzaju uderzeniowe samolociki, które swoim wyglądem wyraźnie zdradzały irańskie wsparcie w pracach nad nimi. Żelazna Kopuła nie jest w stanie skutecznie przechwytywać takich celów. Obecnie robią to izraelskie samoloty i bezpilotowce przy pomocy rakiet powietrze-powietrze. Jest to jednak jak strzelanie z bardzo drogich armat do komarów. Na dodatek w ten sposób nie dałoby się zatrzymać naprawdę zmasowanego uderzenia.

Działa laserowe byłyby świetną alternatywą. W teorii oferują one bowiem niezrównaną efektywność w obronie przed tego rodzaju prostymi zagrożeniami. Każdy pojedynczy "strzał" światłem kosztuje promil tego, co antyrakieta Tamir systemu Żelazna Kopuła czy standardowy pocisk powietrze-powietrze Sidewinder. Tyle, ile wygenerowanie odpowiedniej ilości energii. Do tego tak długo jak pracują generatory i nic się nie przegrzeje, laser może strzelać bez końca. Z tych powodów prace nad tego typu uzbrojeniem są konsekwentnie prowadzone. Choć dojście do etapu użytecznej broni jest trudne, to potencjalne korzyści bardzo duże.

Pytaniem jest bardziej kiedy, niż czy, przy granicy ze Strefą Gazy pojawi się Żelazny Promień. Można być pewnym, że kiedy już to się stanie, ten system też stanie się bardzo rozpoznawalny, choć może nie tak jak Żelazna Kopuła. Wiązka światła laserów bojowych jest bowiem niewidzialna. Nie zapewni więc takich poruszających widowisk jak antyrakiety Tamir.

Zobacz wideo
Więcej o: