Białoruś. Łukaszenka podpisał dekret na wypadek udanego zamachu. Wskazał, kto ma przejąć władzę

Aleksander Łukaszenka podpisał dekret dotyczący "ochrony suwerenności i ustroju konstytucyjnego". Dokument przewiduje, że w przypadku śmierci prezydenta cała władza w kraju przechodzi w ręce Rady Bezpieczeństwa. Łukaszenka zapowiedział podpisanie dekretu po tym, gdy ujawnił rzekomy plan zamachu na niego i jego dzieci.

Dokument podpisany przez Łukaszenkę dotyczy śmierci głowy państwa z powodu zamachu na jego życie, aktu terrorystycznego, agresji zewnętrznej lub innych działań siłowych. W przypadku takiego scenariusza na terytorium państwa zostanie automatycznie wprowadzony stan wyjątkowy lub wojenny.  

Zobacz wideo Sylwetka Swiatłany Cichanouskiej

Białoruś. Łukaszenka podpisał dekret na wypadek śmierci. Cała władza trafi do Rady Bezpieczeństwa

Dekret o "ochronie suwerenności i ustroju konstytucyjnego" zakłada, że w przypadku śmierci głowy państwa cała władza przechodzi w ręce Rady Bezpieczeństwa. Posiedzeniom Rady będzie przewodniczył premier. Decyzję o przeprowadzeniu nowych wyborów prezydenckich podejmie Rada Państwa przy udziale gubernatorów obwodów (białoruskich odpowiedników województw). 

Dzień Zwycięstwa w Rosji. Doroczna defilada na Placu CzerwonymDzień Zwycięstwa w Rosji. 12 tys. żołnierzy defilowało na Placu Czerwonym

W skład białoruskiej Rady Bezpieczeństwa wchodzi m.in. prezydent, premier, przewodniczący obu izb parlamentu, szef administracji prezydenta, pięciu ministrów, prezes Sądu Najwyższego, prokurator generalny, szef KGB, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych i prezes zarządu Banku Narodowego. 

Dekret wszedł w życie w momencie jego podpisania. Niezależne białoruskie media zwracają uwagę na to, że Łukaszenka podpisał dokument 9 maja, czyli w dniu, w którym na całej Białorusi świętuje się Dzień Zwycięstwa w II wojnie światowej.  

Łukaszenka opowiedział o rzekomym planie zamachu

Aleksander Łukaszenka zapowiedział podpisanie dekretu na wypadek śmierci głowy państwa w kwietniu bieżącego roku. Prezydent Białorusi poinformował wówczas o rzekomym planie zamachu na niego i jego dzieci. W planowanie zamachu miały być zaangażowane amerykańskie służby specjalne i białoruscy opozycjoniści. Pod koniec kwietnia do aresztu KGB trafiły w tej sprawie trzy osoby: dwóch opozycjonistów oraz amerykański prawnik białoruskiego pochodzenia Juraś Ziankowicz. Grozi im od 8 do 12 lat więzienia.

USA. Policja wydała oświadczenie ws. strzelaniny na Times SquareUSA. Strzelanina w Nowym Jorku. Ranna 4-latka. "Pandemia brutalnych przestępstw"

W komunikacie biura prasowego liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej podkreślono, że informacja o rzekomym planie zamachu na Łukaszenkę "ma cechy prowokacji służb specjalnych Rosji i Białorusi", w którą wciągnięto obywateli Stanów Zjednoczonych i Białorusi. Z kolei USA nazwały fałszywymi wszelkie sugestie dotyczące udziału amerykańskich władz w przygotowaniu zamachu. 

W sierpniu 2020 r. odbyły się wybory prezydenckie na Białorusi. Kontrolowana przez reżim Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że zwycięzcą wyborów z wynikiem 80,1 procent głosów został urzędujący od 1996 r. prezydent Aleksander Łukaszenka. Wyniku wyborów prezydenckich na Białorusi nie uznają państwa członkowskie Unii Europejskiej. W dniu ogłoszenia wyników wyborów na ulice białoruskich miast wyszli obywatele przekonani, że wybory zostały sfałszowane, a ich prawdziwym zwycięzcą jest kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska. Łukaszenka nie chce ustąpić z urzędu i brutalnie tłumi antyrządowe protesty, które trwają na terenie całej Białorusi od początku sierpnia. 

Więcej o: