Korea Północna. W całym kraju ogłoszono stan alarmowy. Zakończył się publiczną egzekucją dwóch osób

Po tym, jak syn dyrektora oddziału Ministerstwa Bezpieczeństwa Społecznego został uprowadzony, w całej Korei Północnej ogłoszono stan alarmowy. Złapano porywaczy, którzy po kilkudniowym przesłuchaniu i przyznaniu się do winy zostali straceni.
Zobacz wideo Patriotyczne niewolnictwo w Korei Północnej

O straceniu porywaczy poinformował portal Daily NK (serwis poświęcony kwestiom związanym z Koreą Północną; ma swoją siedzibę w Korei Południowej - dzięki temu często opisuje sprawy, o których oficjalnie nie informuje reżim Kim Dzong Una). Jego dziennikarz o zdarzeniu dowiedział się od lokalnego źródła ponad dwa tygodnie po przeprowadzeniu egzekucji. Para została zatrzymana podczas próby ucieczki na początku kwietnia. To właśnie wówczas ogłoszono stan alarmowy w całym kraju - przez miesiąc informacja była jednak ukrywana przez reżim.

Kim Dzong UnKim Dzong Un przyznał, że obywateli czekają ciężkie czasy

W Korei Północnej stracono dwójkę porywaczy. Parą miała kierować chęć zemsty

Jak opisuje Daily NK, pod koniec marca zaginął syn dyrektora oddziału Ministerstwa Bezpieczeństwa Społecznego Korei Północnej. Miał on zostać porwany przez mężczyznę i kobietę, którzy - jak donoszą źródła - chcieli zemścić się za skazanie 60-kiluletniej matki porywaczki na pobyt w "obozie reedukacyjnym". Porywacze byli parą i, według Daily NK, ich planem było sprzedanie porwanego mężczyzny handlarzom ludźmi.

Władze Korei Północnej - opisuje Daily NK - wydały trzydniowe ostrzeżenie dla agencji bezpieczeństwa, by ta uważnie kontrolowała pasażerów podróżujących z dziećmi. Źródło, na które powołuje się portal, podaje też, że para została złapana w prowincji North Hamgyonng. Porywacze mieli oferować stacjonującym żołnierzom pieniądze i papierosy w zamian za ich przewiezienie.

Przesłuchanie porywaczy miało trwać pięć dni - w tym czasie przyznali się oni do przestępstwa. Niecały tydzień po ich złapaniu para została publicznie stracona na brzegu rzeki w powiecie Songchon. Jak przytacza portal, mieszkańcy Korei Północnej mieli być poruszeni porwaniem - przyznali, że incydent był dla nich "bardzo niepokojący".

Korea Północna. Kim Jo Dzong ostrzega USA: jeśli chcecie spać spokojnie, nie powodujcie smroduKorea Północna ostrzega USA: Jeśli chcecie spać spokojnie, nie róbcie smrodu

Więcej o: