Media: polskie władze chcą utrudnić Polkom zabiegi aborcji w Czechach. Jest reakcja

W czeskim Senacie procedowana jest poprawka do ustawy, która ma ustalić warunki, na jakich obywatelki innych państw mogą tam przeprowadzać aborcję. Przeciwko temu zaprotestował w oficjalnym piśmie dyplomata z polskiej ambasady w Pradze - podają media. Pisał m.in., że takie zmiany mogą "skłaniać polskich obywateli do łamania polskiego prawa".
Zobacz wideo Piekło kobiet. „Jeżeli chodzi o aborcję, to jesteśmy pod ścianą”

Taki rezultat decyzji Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej był oczywisty: niemal całkowity zakaz aborcji w Polsce doprowadził to zwiększenia zainteresowania takimi zabiegami w sąsiednich krajach, gdzie są one legalne. Pomagają w tym organizacje takie jak "Aborcja bez granic". Ponadto niektóre kraje, w związku z wyrokiem, miały rozważyć ułatwienie kobietom z Polski dostęp do zabiegu przerywania ciąży. 

Jak opisuje czeski portal respekt.cz, polskie władze chcą utrudnić Polkom dostęp do zabiegu aborcji u naszych południowych sąsiadów. Według informacji serwisu do czeskiego ministerstwa zdrowia w marcu wpłynęło pismo, które nadesłał Antoni Wręga, zastępca polskiego ambasadora w Pradze. Serwis zwraca uwagę, że taki list od ambasady do ministerstwa to coś niecodziennego. 

W liście Wręga wyraża zaniepokojenie poprawką do czeskiej ustawy aborcyjnej, nad którą pracuje Senat w Pradze. Poprawka dotyczy warunków, na jakich kobiety z innych państw mogą dokonywać aborcji w Czechach i biorąc pod uwagę obecną sytuację - dotyczy w dużej mierze Polek. 

Polski dyplomata zapewnia, że Polska szanuje niezależność Czech, tamtejszego procesu legislacyjnego oraz opinię większości społeczeństwa ws. aborcji. Jednak "oczekuje takiego samego stosunku i poszanowania wobec procesu demokratycznego oraz wartości ze strony Czech" - pisał dyplomata. Ocenił, że przyjęcie zmian ułatwiających aborcję dla obcokrajowców doprowadziłoby do wzrostu "turystyki aborcyjnej" i pozwalałoby obywatelkom Polski łamać prawo obowiązujące w naszym kraju. 

Wręga nazywa to "niefortunnym" z punktu widzenia wzajemnych relacji, a takie prawo może "skłaniać polskich obywateli do łamania polskiego prawa".

Polki i tak będą mogły przerywać ciążę w Czechach 

Na pismo odpowiedział ówczesny minister zdrowia Czech Jan Blatný, który także otrzymał pismo. Według respekt.cz zwrócił uwagę po pierwsze na to, że jako minister ma ograniczony wpływ na prace parlamentu, a po drugie - co ważniejsze - ułatwienie przeprowadzenia aborcji dla obywatelek państw członkowskich Unii Europejskiej jest zgodne z krajowym i europejskim prawem.

Dlatego nawet usunięcie artykułu, nad którym pracuje obecnie Senat, wg czeskiego ministerstwa nie wpłynęłoby w znaczący sposób na możliwość dokonywania aborcji przez obywatelki UE w Czechach.

Jeden z cytowanych przez portal parlamentarzystów ocenił, że list może wynikać z "niezręcznych" stwierdzeń jakoby zmiany w prawie są wprowadzane po to, by ułatwić Polkom dokonywanie  aborcji, podczas gdy chodzi o zapewnienie czeskim lekarzom gwarancji, że nie łamią prawa, przeprowadzając aborcję obywatelkom innych państw. Cytowani parlamentarzyści mówili, że akceptują różnicę zdań między nimi a polskimi władzami w tym temacie.

Według czeskiego portalu naciski ze strony Polski nie przyniosą żadnego efektu - zmiany w ustawie mają poparcie zarówno ministerstwa, jak i senackiej komisji.

W lutym czeski resort zdrowia poinformował, że Polki jako "obywatelki Unii Europejskiej mogą legalnie poddać się aborcji w Czechach. Nawet jeśli przyjechały do Czech tylko w tym celu i tylko na kilka dni".

Zwróciliśmy się do ministerstwa spraw zagranicznych z prośbą o komentarz w tej sprawie. Artykuł zostanie zaktualizowany, gdy tylko otrzymamy odpowiedź.