Demonstracje w obronie Nawalnego. Tysiące ludzi na ulicach, setki zatrzymanych, "rozmowy ostrzegawcze" służb

W kilkudziesięciu miastach Rosji odbyły się demonstracje w obronie Aleksieja Nawalnego. Wieczorem na ulice Mokswy i Sankt Petersburga wyszły tysiące ludzi. Według rosyjskich mediów niezależnych, do tej pory policja w całym kraju zatrzymała ok. 500 osób i liczba ta rośnie. Aleksiej Nawalny jest przetrzymywany w kolonii karnej, gdzie od 31 marca prowadzi protest głodowy.

Demonstracje w obronie Aleksieja Nawalnego odbyły się w środę w kilkudziesięciu miejscowościach. Według rosyjskich mediów niezależnych, do tej pory policja w całym kraju zatrzymała ok. 500 osób. Najliczniejsze demonstracje zaplanowano na godziny wieczorne w Moskwie i Sankt Petersburgu.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oszacowało, że w tych miastach na ulice wyszło wieczorem odpowiednio 6 tys. i 4,5 tys. osób. Współpracownicy Aleksieja Nawalnego uważają, że w rzeczywistości uczestników jest więcej.

Moskwianie, którzy biorą udział w demonstracji, wznoszą hasła: "wolność dla Nawalnego", "my jesteśmy władzą", "Rosja bez Putina" i "Putin jest zabójcą".

 

Kilka tysięcy zwolenników opozycji przeszło ulicą Twerską w stronę Placu Maneżowego. Dalej, w kierunku Placu Czerwonego przejście zablokowały oddziały policji.

Demonstranci wznoszą nad głowami telefony z włączonymi latarkami. W akcji biorą udział między innymi Julia Nawalna, żona Aleksieja Nawalnego i brat opozycjonisty Oleg.

Tak w środę wieczorem wyglądała ulica Kuznieckij most w stolicy Rosji w obiektywie portalu Meduza:

 

Plac Sienny w Sankt Petersburgu:

 

Media informują, że w Sankt Petersburgu służby stosują wobec zatrzymanych paralizatory.

Pierwsze demonstracje odbyły się na rosyjskim Dalekim Wschodzie i na Syberii. Według radia Echo Moskwy jeden z najliczniejszych wieców zorganizowano w ciągu dnia w Nowosybirsku, gdzie na ulicę wyszło około 4 tysięcy osób.

Aleksiej NawalnyNawalnemu "trudno mówić i siadać". "Obóz koncentracyjny, nie szpital"

Od rana policja zatrzymywała współpracowników Aleksieja Nawalnego i przeprowadzała rozmowy ostrzegawcze. Według portalu OVD-info, w Moskwie, Petersburgu, Niżnym Nowogrodzie, Piatigorsku i kilkudziesięciu innych miastach Rosji policja zapukała do drzwi działaczy opozycji i niezależnych dziennikarzy. Część osób trafiła do policyjnych aresztów.

Jak informuje portal, wśród zatrzymanych prewencyjnie są bliscy współpracownicy lidera opozycji - Kira Jarmysz i Lubow Sobol oraz opozycyjny polityk i publicysta Władimir Ryżkow.

Zobacz wideo Klaudia Jachira w Sejmie: "Ostatnie śledztwo niezależnych mediów dotarło do armii trolli na usługach partii rządzącej". Na koniec wystąpienia posłała serduszko Nawalnemu

Aleksiej Nawalny w kolonii karnej

Jak alarmują współpracownicy lidera rosyjskiej opozycji, stan zdrowia Aleksieja Nawalnego jest bardzo zły. Rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz oświadczyła przed kilkoma dniami, że opozycjonista może umrzeć w ciągu kilku dni.

Adwokaci i lekarze współpracujący z Aleksiejem Nawalnym orzekli, że ma on kłopoty z kręgosłupem, sercem i nerkami. Od 31 marca opozycjonista prowadzi protest głodowy. Stracił ponad 15 kilogramów.

Aleksiej NawalnyAleksiej Nawalny - 'największe wyzwanie' prezydenta Rosji. 'Putin się go boi'

Więcej o: