Aleksiej Nawalny pisze ze szpitala więziennego: Mogliby mną straszyć dzieci, które nie chcą jeść

Aleksiej Nawalny od trzech tygodni prowadzi strajk głodowy. We wtorek w jego mediach społecznościowych pojawił się żartobliwy wpis, w którym opozycjonista porównuje się do szkieletu. Nawalny stwierdził też, że "po nowiczoku nic nie jest straszne" i podziękował za wyrazy wsparcia z całego świata.

Aleksiej Nawalny został w niedzielę przeniesiony do szpitala więziennego we Władimirze. Lider opozycji od 31 marca prowadzi strajk głodowy, który spowodowany jest tym, że władze więzienia odmówiły mu dostępu do jego prywatnych lekarzy.

Zobacz wideo Co czeka Nawalnego? „Póki co nie będzie szczęśliwego zakończenia"

Aleksiej Nawalny udostępnił wpis ze szpitala: Teraz naprawdę mógłbym straszyć dzieci, które odmawiają jedzenia

We wtorek na Instagrama Aleksieja Nawalnego pojawił się opublikowany w jego imieniu wpis, w którym  opozycjonista odnosi się do swojego stanu zdrowia. "Śmialibyście się, gdybyście mnie teraz zobaczyli. Szkielet przechadzający i zataczający się po celi. W ręku ma orzeczenie sądowe, zwinięte w papierową tubę. Tym dekretem szkielet desperacko wali w komary siedzące na ścianach i suficie. Te piszczące i gryzące stworzenia zabijają człowieka szybciej niż jakikolwiek strajk głodowy" - czytamy.

 

Do wpisu nie dołączono aktualnego zdjęcia, ale Nawalny twierdzi, że "teraz naprawdę mógłby straszyć dzieci, które odmawiają jedzenia".

"Ten weekend - nie będę kłamał - nie był dobry. Zostałem przyjęty do szpitala więziennego w innym obozie. Wszystko to trwało bardzo długo" - pisze dalej polityk. "Siedzisz w celi, naprawdę nie wiedząc, gdzie jesteś. Zajmujesz się najważniejszą sprawą, jaką możesz mieć jako więzień: odpędzasz od siebie myśli o samotności. Pamiętaj najważniejsze: dla złoczyńców bardzo ważne jest, abyś czuł się samotny" - dodaje.

Spotkanie Aleksieja Nawalnego z adwokatem przerwano po kilku minutachSpotkanie Aleksieja Nawalnego z adwokatem przerwano po kilku minutach

"Mnie się nie da tak po prostu 'zabrać'. Po nowiczoku nic nie jest straszne"

Nawalny przyznaje, że w poniedziałek rozmawiał przez około pięć minut z prawnikiem, który opowiedział mu, jak ogromne wsparcie dostaje zarówno z Rosji, jak i całego świata. Przyznał, że był to dla niego bardzo ważny moment. "Śmiałem się, czytając raporty medyków, że przy takim poziomie potasu jak mój, powinienem być albo na OIOM-ie, albo w trumnie. Cóż, mnie się nie da tak po prostu 'zabrać'. Po nowiczoku nic nie jest straszne" - pisze.

Otrucie Aleksieja Nawalnego. Moskiewski sąd zbada, czy nie naruszono prawaSzef niemieckiego wywiadu: Nowiczok, którym otruto Nawalnego był mocniejszy

"Dziękuję Wam bardzo. Jest wielu ludzi takich jak ja, którzy mają tylko kubek wody, nadzieję i wiarę w swoje przekonania. Zarówno w Rosji, jak i na świecie. Nie tylko w więzieniach, ale i na wolności. Niezwykle ważne jest, aby poczuli wasze wsparcie i solidarność. Wydaje się, że to wcale nie jest dużo, ale nie ma lepszej broni przeciwko niesprawiedliwości i bezprawiu. To jedyny sposób, dzięki któremu żyjemy i przetrwamy. Pomimo wysokiego poziomu potasu" - dodano na końcu wpisu na Instagramie.

Unia Europejska wezwała Rosję do udzielenia Nawalnemu natychmiastowej pomocy medycznej. Stany Zjednoczone grożą natomiast Rosji konsekwencjami w przypadku śmierci opozycjonisty. Petycję o pomoc dla polityka podpisało także 70 rosyjskich pisarzy, w tym pięcioro laureatów Nobla, aktorzy i dziennikarze. W obronie Nawalnego wystąpiło nawet 11 polityków z Rosji, którzy zarzucili Władimirowi Putinowi, że kieruje się "osobistą i polityczną nienawiścią". Współpracownicy Nawalnego apelują natomiast, by w środę 21 kwietnia mieszkańcy Rosji protestowali na ulicach miast (tego dnia prezydent ma wystąpić z orędziem przed Dumą).