Czechy. Policja publikuje zdjęcia szpiegów. Media: "broń z Vrbietic miała trafić do Syrii i na Ukrainę"

Czeskie media donoszą, że broń składowana w magazynach w Vrbieticach miała trafić do Syrii i na Ukrainę. Według czeskiego kontrwywiadu za wybuchami w składach amunicji, do których doszło 7 lat temu, stały rosyjskie służby. Policja opublikowała zdjęcia dwóch poszukiwanych mężczyzn, którzy mogą być powiązani ze sprawą.

Czeski tygodnik "Respekt" podaje, że eksplozje, do których doszło w 2014 roku w magazynach w Vrbieticach, miały zniszczyć broń i amunicję należące do bułgarskiego biznesmena Emiliana Gebrewa. Ten z kolei miał dostarczać broń na Ukrainę walczącą z prorosyjskimi separatystami w Donbasie. Zdaniem czeskich władz za przeprowadzeniem eksplozji stoją rosyjskie służby. W reakcji na najnowsze ustalenia kontrwywiadu, w sobotę wieczorem Czechy wydaliły 18 rosyjskich dyplomatów. Uznano ich za szpiegów, na opuszczenie kraju mają 48 godzin.

Zobacz wideo Nord Stream 2. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze? Nie zawsze. "To pułapka" [OKO NA ŚWIAT]

Czechy. Media: Eksplozje przeprowadzone przez rosyjskie służby miały zniszczyć broń, która miała trafić na Ukrainę i do Syrii

Według portalu Seznam Zpravy przyczyną ataku mogło być również to, że broń miała trafić do Amerykanów. Dziennikarze donoszą, że za ich pośrednictwem amunicję mieli z kolei otrzymać syryjscy rebelianci walczący ze wspieranym przez Rosję reżimem Baszara al-Asada.

Czeskie radio publiczne powołuje się na źródła w Informacyjnej Służbie Bezpieczeństwa, która ma analizować obydwie wspomniane wersje wydarzeń. Dziennikarze podają, że policja za bardziej prawdopodobny uznaje jednak wątek syryjski.

Poszukiwania rosyjskich szpiegów

Tymczasem czeska policja opublikowała komunikat o poszukiwaniach dwóch mężczyzn - chodzi o Aleksandra Miszkina i Anatolija Czepigę. Według załączonych fotografii, są to rosyjscy agenci podejrzewani o otrucie Siergieja Skripala i jego córki środkiem typu nowiczok. Doszło do tego w 2018 roku - po zdarzeniu Skripal i jego córka (mieszkali już wówczas w Wielkiej Brytanii, wcześniej Skripal został skazany przez FSB za zdradę stanu) zostali przewiezieni do szpitala w Salisbury.

Poszukiwani mężczyźni mieli przyjechać do Czech a październiku 2014, na kilka dni przed eksplozją w Vrbieticach. Posługiwali się wówczas paszportami na nazwiska Rusłan Boszyrow i Aleksander Petrow. Teraz mogą się legitymować innymi nazwiskami.