USA. Zamieszki po zastrzeleniu Daunte Wrighta. Policjantka miała pomylić paralizator z pistoletem

Mimo godziny policyjnej setki osób wyszły na ulice Brooklyn Center na przedmieściach Minneapolis w Stanach Zjednoczonych w proteście przeciwko śmiertelnemu postrzeleniu przez policjanta dwudziestoletniego Afroamerykanina. Według szefów lokalnej policji funkcjonariuszka użyła broni palnej przez pomyłkę.

Zastrzelenie Daunte Wrighta, do którego doszło w niedzielę, wywołało starcia z policją. Tłumy zaczęły gromadzić się przed komisariatem policji w Brooklyn Center późnym popołudniem w poniedziałek. Uczestnicy zamieszek rabowali sklepy. Gubernator Minnesoty Tim Waltz ogłosił stan nadzwyczajny i godzinę policyjną o 19:00 do 6:00 rano. Na ulice skierowano duże siły policyjne. Mimo to w rejonie lokalnej komendy zgromadziły się setki protestujących. Kordon uzbrojonych w tarcze i pałki funkcjonariuszy zaczął spychać tłum. Policjanci użyli gazu łzawiącego. Z tłumu w ich stronę poleciały plastikowe butelki z wodą. Liczba osób aresztowanych w tej chwili nie jest znana.

Mike Elliot, burmistrz miasta, apelował o rozejście się do domów. "Macie prawo do pokojowego protestu, ale proszę wszystkich o powrót do domu" - napisał w mediach społecznościowych. "Wcześniej tego wieczoru miałem okazję porozmawiać z pokojowymi demonstrantami. (...) Nasze miasto jest teraz spokojne, dziękuję wszystkim, którzy wyszli, aby pokojowo zaprotestować, a następnie wrócili do domu" - podkreślił o godz. 6:00 polskiego czasu.

Zobacz wideo Schnepf: Problem rasowy w USA wciąż jest żywy

Śmierć 20-latka

20-letni Afroamerykanin Daunte Wright został postrzelony podczas kontroli drogowej. Mężczyznę zatrzymano z powodu nieaktualnej rejestracji samochodu. Okazało się jednak, że wcześniej wydano wobec niego nakaz aresztowania. Na nagraniach z policyjnych kamer widać jak funkcjonariuszka próbuje zakuć dwudziestolatka w kajdanki jednak ten wyrywa się i ponownie wsiada do samochodu. Wtedy oddaje do niego jeden strzał z pistoletu.

Komendant policji Tim Gannon powiedział dziennikarzom, że według wstępnych ustaleń policjantka pomyliła paralizator z pistoletem i oddała strzał nieumyślnie. Z opublikowanego nagrania wynika, że kobieta zapowiadała, że użyje paralizatora. - Jasna cholera, właśnie go zastrzeliłam - powiedziała po tym, jak oddała strzał.

"W Brooklyn Center niespokojnie. Protest znów przerodził się w plądrowanie sklepów i uliczne walki. W miasteczku mało kto wierzy w wersję, że policjantka z 26-letnim stażem i szefowa policyjnego stowarzyszenia mogła pomylić paralizator z bronią" - napisał Paweł Żuchowski, korespondent RMF FM w Stanach Zjednoczonych.

Śmierć George'a Floyda

25 maja ubiegłego roku w Minneapolis czterech policjantów przeprowadziło brutalną interwencję wobec Afroamerykanina George'a Floyda. Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy w związku z doniesieniem, jakoby zapłacił w sklepie sfałszowanym banknotem 20-dolarowym. Derek Chauvin, jeden z policjantów, podczas interwencji klęczał na szyi Floyda przez przez 8 minut i 46 sekund. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu było uduszenie. Śmierć 46-letniego Afroamerykanina nagrał przypadkowy świadek zdarzenia, a wideo trafiło do internetu. Tragiczne zdarzenie stało się zarzewiem licznych demonstracji i zamieszek, zarówno w USA, jak i w innych krajach. Protestujący sprzeciwiali się rasizmowi oraz brutalności policji. Podczas demonstracji doszło do strać z funkcjonariuszami.