Borys, Poczobut i inni działacze Związku Polaków na Białorusi uznani za więźniów politycznych

Białoruskie organizacje praw człowieka uznały działaczy Związku Polaków na Białorusi za więźniów politycznych. - Łukaszenko mści się na Polakach za to, że nie chcą mieć jako lidera człowieka wyznaczonego przez białoruskie władze. Zemsta jest też za wspieranie przez Polskę demokracji na Białorusi - mówi Aleksander Milinkiewicz, białoruski opozycjonista.

Obrońcy praw człowieka działający na Białorusi, uznali w środę (31 marca), że działania podjęte wobec polskich działaczy są umotywowane polityczne. Chodzi o zatrzymanie osób działających na rzecz Związku Polaków na Białorusi: Andżeliki Borys, Andrzeja Poczobuta, Ireny Biernackiej, Marii Tiszkowskiej oraz działaczki polskiej z Brześcia, Anny Paniszewy.

Zobacz wideo Po aresztowaniu Andżeliki Borys Morawiecki: Władze białoruskie robią wszystko, by zniszczyć dobre stosunki między Polakami a Białorusinami

Organizacje praw człowieka apelują o natychmiastowe uwolnienie polskich działaczy ZPB

Białoruskie organizacje praw człowieka jednoznacznie uznają, że działacze Związku Polaków na Białorusi (ZPB) są więźniami politycznymi. W ogłoszonej przez nich opinii, działania, które podjęły białoruskie organy ścigania są umotywowane politycznie. I służą wyłącznie „stworzeniu wizerunku wroga w postaci państwa polskiego i przedstawicieli mniejszości polskiej” - podaje RMF FM.

W środę ogłoszono uchwałę, które podpisały niezależne organizacje praw człowieka, w tym m.in. centrum praw człowieka Wiasna, Białoruski Komitet Helsiński, Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Wspomniane organizacje wniosły o natychmiastowe uwolnienie działaczy polskich organizacji. Wezwały także do zaprzestania prześladowań oraz zastraszania mniejszości polskiej na Białorusi.

Zatrzymaniu i uwięzieniu działaczy ZPB towarzyszy "antypolska propaganda w białoruskiej telewizji państwowej"

Organizacje walczące o prawa człowieka na Białorusi, zażądały również od tamtejszych władz zaprzestania stosowania art. 130 do karania, który mówi m.in o "podżeganiu do nienawiści" wobec osadzonych więźniów politycznych. Jak wskazali członkowie organizacji praw człowieka, działania Białorusi wobec m.in. Poczobuta i Borys są naruszeniem zobowiązań w ramach międzynarodowego paktu praw obywatelskich i politycznych.

W uchwale czytamy m.in., że zatrzymaniu i uwięzieniu aktywistów środowisk polskich towarzyszy antypolska propaganda w białoruskiej telewizji państwowej. Polska jest w niej przedstawiana jako państwo-agresor, który ma rzekomo rościć sobie prawa terytorialne wobec Białorusi. 

"Agresywna antypolska propaganda państwowa, która jest utrzymana w najgorszych tradycjach stalinowskich, wywołuje poważne zaniepokojenie ze względu na możliwe konsekwencje dla obywateli Białorusi narodowości polskiej, i w sposób oczywisty nie sprzyja polityce dobrosąsiedztwa i zaufania" - napisały organizacje praw człowieka.

Milinkiewicz: Łukaszenko mści się na Polakach

W popołudniowej “Rozmowie RMF FM” Marcin Zaborski rozmawiał z białoruskim opozycjonistą Aleksandrem Milinkiewiczem. Były kandydat na prezydenta Białorusi odniósł się w rozmowie także do sytuacji związanej z zatrzymaniem polskich działaczy.

- Łukaszenko mści się na Polakach za to, że nie chcą mieć jako lidera człowieka wyznaczonego przez białoruskie władze. Zemsta jest też za wspieranie przez Polskę demokracji na Białorusi - powiedział Milinkiewicz. - Walka z Polakami to tradycja jeszcze z czasów caratu. A teraz niepożądani stają się też Białorusini z samoświadomością historyczną - dodał.

Opozycjonista powiedział również, że obecnie jest znacznie mniej protestów w jego kraju, ale to nie jest równoznaczne z tym, że ludzie przyzwalają na działania Łukaszenki. - Dzisiejszą sytuację na Białorusi porównałbym z 1981 rokiem w Polsce, z czasami stanu wojennego - powiedział.