"To jest dzień wstydu". Pięciolatek zabity, razem z nim ponad 90 osób. Krwawa sobota w Mjanmie

W piątek państwowa telewizja ostrzegała, że protestujący mogą zostać postrzeleni "w głowę i plecy". W sobotę wojsko spełniło te groźby. Święto sił zbrojnych stało się najkrwawszym dniem od początku protestów w Mjanmie.
Zobacz wideo 10 lat wojny domowej w Syrii. Miliony uchodźców, gigantyczne zniszczenia, pogłębiony przez pandemię kryzys

Pięcioletni chłopiec miał znaleźć się wśród przynajmniej 29 zabitych w regionie Mandalay - podaje "The Guardian", powołując się na lokalne media. Portal Myanmar Now z kolei twierdzi, że w tym samym regionie zginęła w sobotę także 13-letnia dziewczynka, postrzelona we własnym domu po tym, jak siły zbrojne junty otworzyły ogień w dzielnicy mieszkalnej.

Mjanma. Siły zbrojne zabiły ponad 90 osób, w tym dzieci

27 marca w Mjanmie obchodzony jest Dzień Sił Zbrojnych, który ma upamiętniać początek oporu wobec okupacji Japonii z 1945 roku. W ten dzień siły bezpieczeństwa zabiły najwięcej osób od lutego, kiedy rozpoczęły się protesty w tym kraju. Łącznie to ponad 90 osób, różne źródła podawały, że ofiar było 91 lub 93 (to stan na 16 polskiego czasu). Protesty, do których wzywała opozycja, odbyły się mimo ostrzeżeń w większości miast kraju. 

"Dziś jest dzień wstydu dla sił zbrojnych" - powiedział cytowany przez "Guardiana" dr Sasa, rzecznik CRPH, grupy sprzeciwiającej się juncie, którą tworzą usunięci ze stanowisk parlamentarzyści. 

Protesty w Mjanmie. Zdjęcie ilustracyjnePolski dziennikarz po blisko 2 tygodniach uwolniony z aresztu w Mjanmie

To, co wydarzyło się w sobotę, skrytykowała m.in. delegacja Unii Europejskiej do Mjanmy. "76. Dzień Sił Zbrojnych w Mjanmie pozostanie dniem terroru i hańby. Zabijanie nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, jest czynem nie do obrony. UE wspiera ludność Mjanmy i wzywa do natychmiastowego zaprzestania przemocy i przywrócenia demokracji" - czytamy w twitterowym wpisie delegacji. 

Wysłannik Stanów Zjednoczonych nazwał przemoc przerażającą, a ambasador Wielkiej Brytanii stwirdził, że siły bezpieczeństwa "zhańbiły się" - podaje Reuters. 

Głównodowodzący armią generał Min Aung Hlaing po oficjalnej paradzie w Naypyidaw, stolicy Mjanmy, powiedział w transmitowanym przez państwową telewizję wystąpieniu, że "armia stara się połączyć ręce z całym narodem, aby chronić demokrację", chce chronić ludzi, a "gwałtowne działania, które wpływają na stabilność i bezpieczeństwo w celu stawiania żądań są nieodpowiedzialne" - cytuje jego słowa "The Guardian". Generał powtórzył, że armia zamierza zorganizować wybory, ale wciąż nie podał ich choćby przybliżonego terminu. 

Ponad 400 ofiar protestów

Przewrót wojskowy w Mjamnie rozpoczął się 1 lutego tego roku. Armia obaliła rząd Aung San Suu Kyi, sama premierka została aresztowana, podobnie jak prezydent Win Myint. Protesty sprzeciwiających się juncie mieszkańców Mjanmy są brutalnie tłumione, wojsko stosuje także ostrą amunicję. Od początku protestów do piątku włącznie zginęło 328 osób - to liczba potwierdzonych śmierci podawana przez niezależne Stowarzyszenie Więźniów Politycznych. Po sobocie ofiar brutalności sił zbrojnych jest już około 420. 

Protesty w MjanmiePucz w Mjanmie. "Armia była jak tygrys trzymany w domu"

Jak podaje Associated Press, przedstawiciel organizacji Human Rights Watch w Azji powiedział, że po tym, co stało się w sobotę, wojsko Mjanmy powinno być ścigane przed międzynarodowymi sądami.

Więcej o: