Kowal o represjach wobec Polaków: władza Łukaszenki nie chce niezależnego społeczeństwa

Władza Alaksandra Łukaszenki nie toleruje niezależnego społeczeństwa obywatelskiego, a Związek Polaków na Białorusi jest jedną z największych niezależnych organizacji - tak o powodach zatrzymań Polaków mówi Paweł Kowal. Ocenia, że Polska powinna silnie angażować się w nagłaśnianie tej sytuacji w krajach Zachodu i skuteczniej działać na forum unijnym.
Zobacz wideo Morawiecki zamierza interweniować na Radzie Europejskiej w sprawie Białorusi, proponuje ograniczenia w przepływie towarów

Rano na Białorusi zatrzymano działacza polskiego i dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Policja dokonała też przeszukania mieszkań innych polskich działaczy. Białoruska prokuratura wszczęła postępowanie karne wobec aresztowanej wczoraj na 15 dni szefowej Związku Polaków na Białorusi, Andżeliki Borys, oraz innych polskich działaczy.

Sprawa ma dotyczyć rzekomego "podżegania do nienawiści na tle religijnym i narodowościowym". Chodzi o upamiętnianie przez polską mniejszość na Białorusi żołnierzy podziemia niepodległościowego, w tym żołnierzy wyklętych. W sprawie represji wobec Polaków na Białorusi głos zabrali przedstawiciele polskich władz oraz Komisja Europejska. Premier Mateusz Morawiecki zaapelował do władz białoruskich, żeby "przestały szykanować Polaków, żeby przestały traktować Polaków jak zakładników" i "w spokoju rozwiązywały swoje wewnętrzne problemy".

Dr hab. Paweł Kowal, poseł Koalicji Obywatelskie i były wiceszef MSZ w rozmowie z Gazeta.pl powiedział, że polskie władze powinny aktywnie walczyć o prawa osób represjonowanych na Białorusi, a także, że na represje wobec Polaków trzeba patrzeć dwojako - naruszenia praw obywatelskich i praw mniejszości narodowej.

- Dla każdego Polaka ważne jest, że po II wojnie światowej rodacy zostali na Wschodzie, nie z wyboru, ale dlatego, że zadecydowała tak historia. Mamy wobec nich moralne i polityczne zobowiązanie. Moim zdaniem trzeba o tym wyraźnie mówić - ocenił i powiedział:

- Białoruś narusza zobowiązania międzynarodowe, przede wszystkim zobowiązania Rady Europy dot. mniejszości narodowych i powinniśmy upominać się o prawa Polaków. Ale przedstawiajmy to na całym świecie, dyplomatom państw UE, NATO we właściwym świetle: czyli że chodzi o naruszanie podstawowych praw człowieka. Niezależenie od tego, której narodowości te prawa dotyczą

"Władza Łukaszenki nie chce takiego niezależnego społeczeństwa"

Kowal zauważył, że "w tej sytuacji nie chodzi tylko o to, że to są Polacy", a także o to, że to część niezależnego społeczeństwa obywatelskiego. - Zaś władza Łukaszenki nie chce takiego niezależnego społeczeństwa - dodał. 

- Związek Polaków na Białorusi to jedna z największych, a być może już największa poza Kościołem katolickim organizacja niezależna od władz. To jasne, że władze będą go atakować - powiedział. 

O tym aspekcie pisał też dziennikarz Tomasz Walczak. Skrytykował on "abstrahowanie sytuacji polskiej mniejszości od sytuacji całego białoruskiego społeczeństwa". "Cierpią dziś i Polacy, i Białorusini. Nie ze względów etnicznych, ale dlatego, że ich nie akceptują władzy Łukaszenki" - skomentował. 

Kowal zwrócił uwagę na jeszcze jeden element. - W propagandzie białoruskiej dużą rolę odgrywają eksperci z Rosji. I tam pojawia się ten wątek - typowy dla rosyjskiej propagandy antypolskiej - przedstawiania Polaków jako wroga, przedstawicieli "wrogiego Zachodu". To też zapewne odgrywa rolę w tym, co się dzieje - ocenił. 

"Wpisy na Twitterze nie wystarczą"

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że zaproponuje Litwie i Łotwie ograniczenia w przepływie białoruskich towarów. Premier poruszy tę kwestię podczas spotkania Rady Europejskiej. Według Kowala Polska powinna aktywnie i na różne sposoby angażować się w naświetlnie problemu łamania praw obywatelskich przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

Apeluję do Ministra Spraw Zagranicznych, żeby w najbliższych dosłownie godzinach polscy ambasadorowie w krajach Unii Europejskiej i NATO dostali jasne instrukcje ze szczegółowymi informacjami, żeby skontaktowali się z tamtejszymi ministerstwami spraw zagranicznych i poinformowali o sytuacji polskiej mniejszości. I żeby odwoływali się do międzynarodowych uregulowań i standardów międzynarodowych, których Białoruś nie przestrzega

- powiedział poseł. - Polska powinna działać na forum Rady Europejskiej, co już częściowo się dzieje. Najważniejsze osoby w Komisji Europejskiej powinny być informowane o stanie praw i wolności, w KE powinno się też wrócić do lobbowania za większym planem wsparcia dla niezależnego społeczeństwa białoruskiego - ocenił.

Jego zdaniem "polski rząd dość dobrze prowadzi sprawy pomocy niezależnej Białorusi", które są w gestii Polski. - Natomiast słabo sobie radzi na poziomie europejskim, co wynika ze słabości polskiego rządu na forum europejskim w ogóle. Tę słabość trzeba przezwyciężyć, to zadanie dla rządu. Wpisy na Twitterze nie wystarczą - skomentował. 

Były wiceszef MSZ uważa, że za jakiś czas wrócą większe protesty na Białorusi. Demonstracje i protesty w różnej formie trwają już wiele miesięcy, ale ich skala jest mniejsza, niż w było w pierwszych tygodniach po ubiegłorocznych wyborach. - Trzeba pamiętać, że Białorusini już zadziwili świat skalą i długością swoich protestów, swoją konsekwencją. Oni - można powiedzieć - już dali świadectwo. Teraz to Zachód musi znaleźć w sobie siłę, żeby być konsekwentnym w prowadzeniu polityki wobec Białorusi. A naszą rolą jako Polski jest uruchamiać Zachód - stwierdził.