Polski dziennikarz po blisko 2 tygodniach uwolniony z aresztu w Mjanmie. Musi opuścić kraj

Po 13 dniach spędzonych w areszcie w Mjanmie polski dziennikarz i fotograf Robert Bociaga wyszedł na wolność. W czwartek ma zostać deportowany. Polak znalazł się w grupie ponad 600 osób, które w środę zostały zwolnione z aresztów.

Robert Bociaga został zatrzymany 11 marca, kiedy fotografował manifestacje, których uczestnicy protestują przeciwko zamachowi stanu. Od tamtego czasu przebywał w areszcie. W środę 24 marca 29-letni Polak ujawnił agencji AFP, że kazano mu zapłacić grzywnę o równowartości 540 złotych, zwolniono go i poinformowano, że w czwartek rano zostanie deportowany.

Polski reporter zwolniony z aresztu w Mjanmie

- Ze mną wszystko w porządku. Jestem szczęśliwy, że wyszedłem, ale jest mi przykro, że muszę opuścić Mjanmę - powiedział w rozmowie z AFP.

Protesty w MjanmiePucz w Mjanmie. "Armia była jak tygrys trzymany w domu"

W chwili zatrzymania Robert Bociaga miał na sobie maskę. Zdaniem dziennikarza, żołnierze nie zauważyli, iż jest obcokrajowcem i zaczęli go bić plastikowymi pałkami. Twierdzi, że później, w areszcie, był dobrze traktowany w porównaniu z innymi osobami, z którymi tam przebywał. Podczas jednego z przesłuchań funkcjonariusze powiedzieli mu, że w związku z tym, iż nie miał wizy dziennikarskiej, "powinien fotografować tylko pagody i góry".

Ostatnio Robert Bociaga publikował swoje prace w CNN, Deutsche Welle i w TheDiplomat.

Zobacz wideo Zandberg: Nie chciałbym, żebyśmy nagle usłyszeli od naszych partnerów w Europie, że dziękują nam za współpracę

Protesty w Mjanmie

1 lutego wojsko przejęło władzę w Mjanmie. Mieszkańcy tego kraju protestują przeciwko zamachowi stanu. Służby bezpieczeństwa stosują wobec demonstrantów środki przymusu, używają też broni palnej. Według organizacji, która monitoruje sytuację, dotychczas zginęło ponad 270 osób. Junta tymczasem twierdzi, że zginęły 164 osoby.

Doniesienia o zatrzymaniu polskiego fotoreportera w MjanmieDoniesienia o zatrzymaniu polskiego fotoreportera w Mjanmie

Listopadowe wybory w Mjanmie wygrało ugrupowanie laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi. Wojskowi tymczasem twierdzą, że wyniki głosowania zostały sfałszowane i tym uzasadniają przejęcie władzy. Według komisji wyborczej nie doszło do nieprawidłowości.

Junta twierdzi, że będzie sprawować władzę tylko przez pewien czas. Wojskowi zapowiedzieli, że zorganizują nowe wybory, nie podali jednak ich terminu.

Więcej o: