USA. Fatalna sytuacja w ośrodku dla imigrantów w Teksasie. Ludzie stłoczeni na materacach

Amerykański polityk pokazał, jak wygląda życie imigrantów w jednym z ośrodków rozlokowanych wzdłuż meksykańsko-amerykańskiej granicy. Media w USA informują, że placówka jest przepełniona. Duża grupa spośród przebywających tam osób to nieletni.

Jak opisuje CNN, administracja Joe Bidena nie zgodziła się, by dziennikarze niezależnie sprawdzili, jakie warunki panują w ośrodkach amerykańskiej straży granicznej, gdzie przebywają setki imigrantów. Do placówek weszła natomiast grupa kongresmenów. Jeden z nich, demokrata z Izby Reprezentantów Henry Cuellar, pokazał fotografię z ośrodka Urzędu Celnego i Ochrony Granic (USCBP) w mieście Donna w Teksasie. Na zdjęciach widzimy ludzi stłoczonych w oddzielonych od siebie folią boksach. Niektórzy z nich mają na twarzach maski, wszędzie panuje tłok. Wiele spośród uwiecznionych na zdjęciu osób stanowią dzieci lub młodzież, ośrodek w Donnie nie jest przeznaczony dla nieletnich. 

Zobacz wideo 10 lat wojny domowej w Syrii. Miliony uchodźców, gigantyczne zniszczenia, pogłębiony przez pandemię kryzys

Fatalna sytuacja w ośrodku w Teksasie. Ludzie stłoczeni na materacach

CNN podaje, że przez 10 ostatnich dni (do niedzieli) w ośrodkach straży granicznej przetrzymywano 822 dzieci. Stacja podkreśla, że liczba dzieci, które przebywały w placówkach dłuższy czas, rosła codziennie. 

Telewizja dodaje, iż USCBP ogłosiło otwarcie ośrodka w Donnie na początku lutego. Wówczas zapowiadano, że ta jednostka będzie różniła się od typowego ośrodka straży granicznej - osoby, które tam trafiają, miały mieć zapewnione m.in. wydzielone miejsca do jedzenia i spania. Administracja jednak nie daje sobie rady z rosnącą migracją, przez co miejsce jest przeludnione. Jak czytamy, średni czas przetrzymywania dzieci bez opieki wynosi obecnie 130 godzin, przy ustawowym limicie na poziomie 72 godzin. Jednocześnie - informuje CNN - liczba dzieci przetrzymywanych przez USCBP spadła nieznacznie poniżej 4900. 

Do zdjęć z ośrodka w Teksasie odniosła się rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki. Jak powiedziała, zdjęcia "pokazały to, co było wiadomo od dawna, że placówki straży granicznej to nie jest miejsce dla dzieci". Jak przekonywała, administracja jest skoncentrowana na tworzeniu nowych obiektów przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej. 

Więcej o: