Polska działaczka Anna Paniszewa zatrzymana na Białorusi. Państwowe media pokazały ją w kajdankach

W Brześciu na Białorusi została zatrzymana polska działaczka Anna Paniszewa. Była szefowa lokalnego oddziału Związku Polaków i założycielka Forum Polskich Inicjatyw, które organizowało obchody w tym mieście Dnia Żołnierzy Wyklętych, została zatrzymana po powrocie z Polski. Białoruskie media państwowe pokazały działaczkę zakutą w kajdanki.

Anna Paniszewa jest już drugą osobą zatrzymaną na Białorusi w związku z obchodami Dnia Żołnierzy Wyklętych. Z relacji białoruskich mediów rządowych wynika, że zatrzymanym zarzuca się - jak to określono - "gloryfikację przestępców wojennych". W tym kontekście wymieniany jest Romuald Rajs, pseudonim "Bury".

"Reżimowe białoruskie media upubliczniły wideo z zatrzymania dyrektor szkoły polskiej w Brześciu. Krzyczy, że ją uderzono, jest w kajdankach" - napisał na Twitterze dziennikarz Andrzej Poczobut.

W związku z obchodami Dnia Żołnierzy Wyklętych Białoruś wydaliła trzech polskich konsulów z Brześcia i Grodna. Andżelika Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi, w wydanym oświadczeniu napisała, że to kolejne uderzenie w mniejszość polską na Białorusi. - Nie po raz pierwszy władze wykorzystują Związek Polaków, aby zemścić się za te, czy inne działania dla Polski. Tak to odbieramy - powiedziała Angelika Borys portalowi Znadniemna.pl.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Zdjęcie ilustracyjneKonsul Generalna Białorusi i konsul z placówki w Warszawie muszą opuścić Polskę

Według polskiego MSZ decyzje Białorusi to "poszukiwanie tematu zastępczego" w związku z trudną sytuacją w kraju. Polska strona zaapelowała do władz w Mińsku o rozpoczęcie dialogu z białoruskim społeczeństwem w sprawie uwolnienia więźniów politycznych i rozpoczęcia reform.

Zobacz wideo Sikorski na forum Parlamentu Europejskiego: Kaczyński powiedział, że w Warszawie utworzy Budapeszt i tego planu się trzyma

Białoruś o Żołnierzach Wyklętych

W lutym Ministerstwo Spraw Zagranicznych Białorusi potępiło zamiar organizacji akcji upamiętniających "tzw. Żołnierzy Wyklętych" w polskiej Hajnówce. Strona białoruska podkreślała, że tego typu wydarzenia są "obrazą pamięci ofiar" i "pobłażliwością wobec gloryfikacji nazizmu". Zaznaczono, że na sumieniu Romualda Rajsa "Burego" i jego ludzi "są setki zabitych i okaleczonych cywilów, winni jedynie bycia Białorusinami". "Spalono kilka wsi wraz z mieszkańcami. Popełniane wówczas zbrodnie szokują okrucieństwem" - dodano.

MSZ Białorusi przekazał wówczas swoje stanowisko ambasadzie RP w Mińsku. "W stosunkach z Warszawą uwzględnimy jej podejście do absolutnie niedopuszczalnej praktyki gloryfikowania zbrodniarzy wojennych" - czytamy w komunikacie. Polskim władzom wytknięto "milczenie" w kwestii marszów narodowców i stwierdzono, że na tym tle "szczególnie karykaturalne wyglądają próby Polski odwołujące się do przestrzegania praw człowieka na Białorusi i lobbowanie za sankcjami". 

Michał Wójcik i Piotr KraśkoWójcik "zjedzony" przez Kraśkę. "Może mi pan wyjaśnić ciąg logiczny tu?"