Trzy reaktory, hale większe niż bloki i ścisła tajemnica. Pod tą górą na Syberii ma korzenie Czarnobyl [TAKA CIEKAWOSTKA]

Początkowo pomysł wydawał się kompletnie absurdalny i Ławrientij Beria, budzący grozę szef radzieckiej bezpieki, wręcz groził zgłaszającym go współpracownikom. Budowa ogromnego podziemnego kombinatu z reaktorami produkującymi pluton miała być tak kosztowna, że nawet on stukał się w czoło. Zmienił jednak zdanie.

Kombinat 815, bo taką nazwę początkowo nadano obiektowi dzisiaj nazywanemu Kombinatem Górniczo-Chemicznym (GHK), miał w kilka lat od rozpoczęcia budowy przewyższyć rozmiarami moskiewskie metro. Skala tego przedsięwzięcia do dzisiaj jest trudna do wyobrażenia. Choć oficjalnie kombinat przestał być tajny w latach 90., kiedy zaprzestano produkować pluton na potrzeby arsenału jądrowego Rosji, to do dzisiaj informacje na jego temat są podawane wybiórczo i ogólnikowo.

Nie ma publicznie dostępnych ogólnych planów kombinatu. Są jedynie takie pokazujące elementy rozległego miasta ukrytego pod górą na brzegu rzeki Jenisej, kilkadziesiąt kilometrów od Krasnojarska na wschodniej Syberii. Długość podziemnych tuneli ma wynosić kilkadziesiąt kilometrów. Ich kubatura ma być wystarczająca do pomieszczenia wszystkich Siedmiu Sióstr, czyli siedmiu stalinowskich pałaców w Moskwie, podobnych do warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki. Hale reaktorów mają rozmiarami przypominać dużą stację metra, ale być wysokie na 70 metrów, czyli swobodnie pomieścić 20-piętrowy budynek. Wszystko na głębokości co najmniej 200 metrów.

Film państwowej korporacji Rosatom pokazujący fragmenty podziemnego miasta.

 

Jak podejść Stalina

Nie ma informacji, ile właściwie kosztowała budowa Kombinatu 815. W latach 50. w ZSRR i tak pieniądze były rzeczą umowną. Zwłaszcza, jeśli chodziło o inwestycje w absolutny priorytet - arsenał jądrowy. Pracami nad nim zarządzał prawie od początku Beria, który jest pamiętany głównie jako architekt stalinowskiego aparatu represji odpowiedzialnego za śmierć milionów ludzi. Był jednak też inteligentnym, energicznym i sprawnym administratorem. W wymuszania posłuchu pomagała mu jego złowroga aura.

Radzieccy naukowcy i inżynierowie długo powtarzali sobie czarny żart o tym, jak Beria rozwiązuje spory pomiędzy podległymi mu szefami zespołów naukowych. "Towarzysze, zostawię was na chwilę samych. Ustalcie to między sobą. Dwóch komunistów przecież zawsze dojdzie do porozumienia. Jeśli nie dojdziecie, to znaczy, że co najmniej jeden z was nim nie jest". Co oznaczało nie bycie komunistą w stalinizmie i podczas prac przy najtajniejszych projektach, nie trzeba tłumaczyć. Jeszcze dekady później doświadczeni inżynierowie i naukowcy wzdychali, że pod takim zarządem może było strasznie, ale wszystko działało tak sprawnie, jak tylko się dało. Nie to co za Chruszczowa czy Breżniewa...

W takiej atmosferze pod koniec lat 40. trwały intensywne prace nad radziecką bronią jądrową. Opanować samą teorię i stworzyć eksperymentalną pierwszą bombę, którą przetestowano w 1949 roku, to był tylko początek. Trzeba było jeszcze stworzyć przemysł zdolny produkować je na skalę masową. Do tego było potrzeba reaktorów zdolnych przerabiać uran na niewystępujący w naturze pluton. To trudny i powolny proces. Jedna bomba potrzebowała nawet kilku kilogramów plutonu, a jeden reaktor mógł produkować w najlepszym wypadku kilkaset gramów dziennie.

W latach 46-48 pobudowano Kombinat 817, znany dzisiaj jako Majak. Szybko zdano sobie jednak sprawę, że potrzeba kolejnych. Podczas poszukiwania odpowiedniego miejsca i wstępnego planowania pojawiały się pomysły, aby umieścić je pod ziemią w celu ochrony przed amerykańskim atakiem. Beria się temu zdecydowanie sprzeciwiał. Uważał, że kopanie kilometrów tuneli będzie nie tylko drogie, ale przede wszystkim czasochłonne a Stalin bardzo mocno naciskał na jak najkrótsze terminy. Nawet Beria wolał nie drażnić tak zwanego Ojca Narodów.

Zawieniagin: Nie ma co dalej dywagować. Miejsce na brzegu Jensieju jest najlepsze. Nie doleci tam żaden wrogi samolot, a na wszelki wypadek umieścimy zakład tak jak Niemcy. Pod ziemią.
Beria: Po cholerę, skoro i tak nikt tam nie doleci? Przemyśl to jeszcze raz.

Mniej więcej tak miała wyglądać rozmowa Berii z jednym z bliskich współpracowników, Awraamijem Zawieniaginem, przytoczona w książce "Skała", opisującej historię GHK.

Początkowo planowano pobudować więc tylko Kombinat 816 opodal Tomska, znany dzisiaj jako Siewiersk. Klasycznie, na powierzchni. Grupa naukowców i inżynierów dalej sugerowała jednak podziemny zakład, będąc pod wielkim wrażeniem niemieckich podziemnych fabryk budowanych podczas II wojny światowej. Pod koniec 1949 roku znaleźli argument, który zadziałał nawet na Berię. Była to wizja cywilnej energetyki jądrowej. Oni marzyli o niej jako fizycy, on dostrzegł w niej ogromny potencjał ekonomiczny. Drogą do wykorzystania energii jądrowej do produkcji prądu i ciepła był nowy reaktor AD. Wcześniejsze A i AB, które postawiono i planowano postawić w kombinatach 817 i 816, nie nadawały się do tego celu, bo podgrzewały chłodzącą je wodę do 60-80 stopni Celsjusza. Za mało, aby napędzić turbiny i efektywnie generować energię. Zaprezentowany Berii w 1949 roku projekt reaktora AD zakładał temperaturę wody chłodzącej ponad dwukrotnie wyższą. I to był przełom. Razem z pokrętną logiką radzieckiego planowania zaowocował on wielkim podziemnym miastem.

Film dokumentalny o historii GHK przygotowany przez sam kombinat. Jedyny, w którym można zobaczyć archiwalne ujęcia z budowy.

 

Lata pracy w sztolniach w zamian za skrócenie wyroków

Problem był w tym, że w już zatwierdzonym w 1949 roku przez Stalina pięcioletnim programie rozwoju przemysłu jądrowego nie było mowy o żadnym nowym reaktorze czy szalenie kosztownym podziemnym zakładzie. Beria wiedział, że nie może teraz proponować zmian planów i opóźnienia budowy Kombinatu 816, aby był czas dokładnie zaprojektować reaktor AD. Terminy były rzeczą świętą. Trzeba było gonić Amerykanów i jak najszybciej zacząć masową produkcję broni jądrowej.

Beria wiedział jednak też, że Stalin jest zafascynowany wielkimi podziemnymi budowlami i coraz bardziej paranoicznie obawia się amerykańskiego ataku jądrowego. Finanse miały drugorzędne znaczenie. Podsunął więc mu projekt, który trafiał w jego czułe punkty. Projekt wielkiego podziemnego zakładu produkującego pluton. Owszem budowa zajmie kilka lat dłużej niż na powierzchni i będzie bardzo kosztowna, ale za to jakie bezpieczeństwo. Na wszelki wypadek do projektu wpisano absurdalnie krótkie terminy, żeby wyglądało lepiej. 26 lutego 1950 roku Stalin podpisał. Projekt zakładał oczywiście użycie reaktorów AD, które można było spokojnie dopracować w czasie, kiedy więźniowie z łagrów będą w pocie czoła ryć tunele w granitowej skale na brzegu Jeniseju.

Budowa tak naprawdę zaczęła się już w 1948 roku, kiedy za plecami Berii cześć jego współpracowników i wojskowych wysłała na miejsce specjalny batalion konstrukcyjny i geologów. Na dobre ruszyła jednak w 1950 roku i szybko zaczęła pochłaniać ogromne zasoby. W szczytowym okresie Kombinat 815 i pobliskie tajne miasto Krasnojarsk-26 budowało ponad 70 tysięcy ludzi, w zdecydowanej większości więźniowie. I ciągle było mało. W górę zaczęto się wgryzać w 14 różnych punktach. Dziesiątki tysięcy więźniów nie mających żadnego pojęcia o górnictwie rzucały się do pracy, kuszone redukcją wyroków. Każdy dzień, kiedy wykonali co najmniej 121 procent normy, oznaczał trzy dni mniej odsiadki. Nie wiadomo, ilu zginęło w wypadkach. Pierwsze plany zakładały wydobycie z góry 2,6 miliona metrów sześciennych skał (Pałac Kultury i Nauki w Warszawie ma kubaturę rzędu 800 tysięcy metrów sześciennych). Finalnie miało to być "kilka razy więcej". W momencie ukończenia głównych prac długość tuneli miała przekraczać długość moskiewskiego metra, wynoszącą wówczas około 65 kilometrów.

Korzenie Czarnobyla pod górą na Syberii

Rozporządzenie podpisane przez Stalina w 1950 roku zakładało uruchomienie pierwszego reaktora pod koniec 1953 roku. Termin był jednak absurdalnie nierealistyczny. Tak bardzo, że ani Stalin ani Beria nie dożyli rozruchu pierwszego reaktora. Ten nastąpił dopiero w 1958 roku, pięć lat po ich śmierci. Dwa kolejne, już zmodyfikowane i zdolne produkować energię, ruszyły odpowiednio trzy i sześć lat później. Do 1993 roku, kiedy ostatni przestał wytwarzać pluton na cele wojskowe, wyprodukowały go prawdopodobnie około 35 ton. To domysł zachodnich ekspertów, ponieważ nie ma oficjalnych danych. Te 35 ton stanowiło około 1/3 całego radzieckiego plutonu wyprodukowanego przez łącznie 11 reaktorów w kombinatach 815, 816 i 817.

Postawione kilka kilometrów od podziemnego zakładu zamknięte miasto Krasnojarsk-26 w szczytowym okresie swojego rozwoju liczyło około stu tysięcy mieszkańców. Pod koniec lat 50. dodatkowo umieszczono w nim zakłady produkcji satelitów, które specjalizowały się w satelitach cywilnych służących do łączności i badań. Z powodzeniem działają do dzisiaj.

Archiwalny radziecki film sławiący modelowe miasta zamknięte pobudowane na potrzeby programu jądrowego. Pod koniec, od od około godziny, Krasnojarsk-26.

 

Kombinat Górniczo-Chemiczny też działa do dzisiaj, choć na mniejszą skalę niż w czasach ZSRR. Ostatni reaktor, który po zakończeniu produkcji plutonu napędzał jedynie elektrociepłownię Żeleznogorska, wyłączono w 2010 roku. Oficjalnie przez pół wieku działania reaktorów w Kombinacie 815 nie doszło do żadnego istotnego wypadku czy awarii. Zakład należy dzisiaj do państwowego koncernu Rosatom. Uruchomiono w nim pierwszą na świecie linię produkcyjną paliwa MOX do szybkich reaktorów jądrowych. Łączy w sobie uran i pluton, czyli pierwiastki w których GHK ma bardzo duże doświadczenie. Prowadzone są też różne programy badawcze.

Pod koniec lutego ostatni z wyłączonych reaktorów, ADE-2, został uroczyście przekształcony w muzeum. To na bazie jego konstrukcji, wstępnie przedstawionej Berii przez naukowców w 1949 roku, powstały później pierwsze stricte cywilne reaktory AM-1, zainstalowane w prototypowej elektrowni jądrowej w Obnińsku. Te rozwinięto w niesławne reaktory RBMK, z których jeden eksplodował w Czarnobylu. W znaczniej mierze za sprawą swojego militarnego rodowodu.

Książka opisująca historię Kombinatu 815 przygotowana we współpracy z GHK.