Białoruś. Dziennikarka ujawniła, że zabity aktywista nie był pijany. Została skazana na kolonię karną

Kaciaryna Barysiewicz została skazana we wtorek na sześć miesięcy kolonii karnej. Białoruska dziennikarka opublikowała informację, że pobity na śmierć działacz Raman Bandarenka nie był pod wpływem alkoholu, wbrew temu, co twierdziły władze.

Kaciaryna Barysiewicz dziennikarka portalu Tut.by spędzi w więzieniu pół roku, musi także zapłacić grzywnę w wysokości 2900 rubli, czyli prawie 4200 złotych. Arciom Sarokin, lekarz, który przekazał Barysiewicz informację na temat pobitego, również został uznany za winnego. Dostał dwa lata w zawieszeniu. Medyk musi zapłacić też grzywnę w wysokości 1450 rubli, czyli około 2100 zł.

Kaciaryna Barysiewicz skazana za ujawnienie informacji

Oskarżyciel zarzucił kobiecie, że miała zachęcać medyka do ujawnienia tajemnicy lekarskiej. Lekarz zgodził się i przekazał informację. Barysiewicz miała to robić za pomocą "środków elektrotechnicznych (…) drogą próśb i namawiania". Dziennikarka miała być świadoma tego, że dopuszcza się łamania prawa. Prokuratura podkreśliła, że przekazanie informacji o zdrowiu pacjenta odbyło się to bez jego zgody. Wcześniej Prokuratura Generalna oświadczyła, że rozpowszechnione przez Barysiewicz informacje i fakt, że były sprzeczne z oficjalnymi komentarzami organów państwa, wywołały "społeczny rezonans i stworzyły atmosferę braku zaufania do kompetentnych służb" - poinformował portal belsat.eu.

Dziennikarki 'Biełsatu', 27-letnia Kaciaryna Andrejewa i 23-letnia Daria Czulcowa, skazane na 2 lata w kolonii karnejOrganizacje dziennikarskie potępiają wyrok wobec dziennikarek na Białorusi

Dziennikarska ujawniła informację w spr. zabójstwa aktywisty

Dziennikarka została skazana na karę więzienia za ujawnienie informacji w sprawie zabójstwa aktywisty Ramana Bandarenki, który zmarł 12 listopada 2020 roku w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń. Na podwórku, zwanym Placem Zmian, został zaatakowany przez "nieznanych sprawców", którymi najprawdopodobniej byli funkcjonariusze w cywilu. Możliwe również, że napastnikami były osoby z najbliższego otoczenia Alaksandra Łukaszenki. Władze twierdziły, że na podwórku doszło do "sąsiedzkiej awantury", a Bandarenka był pod wpływem alkoholu. Barysiewicz udało się dotrzeć do Sarokina i dzięki informacjom od niego ujawniła kłamstwo władzy.

Zdaniem redaktorki portalu Tut.by Maryny Zołatawej wyrok nie jest sprawiedliwy. - Jedyny sprawiedliwy wyrok to byłoby pełne uniewinnienie. To jedyne, co powinniśmy usłyszeć w tym sądzie. Nikt z nich nie popełnił przestępstwa - powiedziała Zołatawa. Ona sama, wraz z kilkunastoma innymi dziennikarzami, była skazana za rzekomy nielegalny dostęp do płatnych treści agencji BiełTA. Uważa się, że był to pretekst dla usprawiedliwienia represji wobec niezależnych mediów.

''Na tych ludziach, którzy nie czują potrzeby, żeby wiedzieć i rozumieć, że nie można żyć w gównie, opiera się reżim Łukaszenki. Nie można przekonać ich w jednej chwili''Reżim boi się ''samców alfa'', bo kimś takim może być tylko jedna osoba

Zobacz wideo Starcia na Białorusi po sekretnym zaprzysiężeniu Łukaszenki