Krwawe protesty po zamachu stanu w Mjanmie. Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych

Do 18 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych w czasie niedzielnych protestów w Mjanmie - dawnej Birmie. Około 30 osób zostało rannych. Policjanci otworzyli ogień do demonstrantów, którzy w całym kraju wyszli na ulice, aby wyrazić sprzeciw wobec niedawnego wojskowego zamachu stanu. Do protestów doszło w byłej stolicy kraju - Rangunie, a także m.in. w Mandalaj, Dawei i Bago.

Krwawe stłumienie demonstracji w Mjanmie potępiła Organizacja Narodów Zjednoczonych i zaapelowała do rządzących krajem wojskowych o zaprzestanie stosowania przemocy wobec protestujących.

"Sekretarz generalny stanowczo potępia brutalne stłumienie protestów w Mjanmie. Jest głęboko zaniepokojony wzrostem liczby zgonów i poważnych obrażeń. Niedopuszczalne jest użycie śmiercionośnej siły i arbitralnych aresztowań wobec pokojowych demonstrantów" - czytamy w oświadczeniu Stephane'a Dujarrica, rzecznika sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa .

 "Sekretarz Generalny wzywa społeczność międzynarodową do zjednoczenia się i wysłania wojsku jasnego sygnału, że musi uszanować wolę ludności Mjanmy wyrażoną w wyborach i zaprzestać represji" - dodał Dujarric.

Zobacz wideo Daria Gosek-Popiołek o obronie Puszczy Karpackiej przed wycinką

Demonstracje w Mjanmie

Mieszkańcy Mjanmy domagają się uwolnienia aresztowanych, w tym byłej szefowej rządu, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi.

Od chwili przewrotu, czyli od 1 lutego, w Mjanmie aresztowano, oskarżono lub skazano co najmniej 850 osób. Przy czym liczba ta prawdopodobnie wzrośnie, ponieważ według lokalnych mediów, tylko w sobotę zatrzymano kolejnych 479 osób. Nie wiadomo na razie, ile osób zatrzymano w niedzielę.

1 lutego władzę w Mjanmie przejęli wojskowi. Manifestanci nie wierzą w zapewnienia junty, że przeprowadzi wybory i przekaże władzę zwycięskiemu ugrupowaniu. Nie wiadomo kiedy miałoby się odbyć głosowanie. Przejmując władzę wojskowi poinformowali, że wprowadzają stan wyjątkowy na rok.