Filipiny. Policjanci zastrzelili innych funkcjonariuszy. Wszyscy działali pod przykrywką

W słynących z brutalnej walki z przestępczością narkotykową Filipinach doszło do tragicznego zdarzenia. Tamtejsi policjanci zabili innych policjantów. Obie grupy działały pod przykrywką, próbując rozpracować grupę handlarzy narkotyków.
Zobacz wideo Od kiedy został prezydentem, ulice ciągle spływają krwią, a za morderstwo nie ma żadnej kary

Dwóch funkcjonariuszy Filipińskiej Policji Narodowej (PNP) zginęło z rąk policjantów Filipińskiej Agencji Narkotykowej (PDEA), a trzech innych jest rannych. Obie jednostki pracowały pod przykrywką nad rozpracowaniem grupy handlarzy narkotyków. Jak podaje policja z Quezon City, funkcjonariusze nie zdążyli zorientować się, że mają do czynienia z innymi funkcjonariuszami. Teraz sprawę próbują wyjaśnić połączony zespół PNP-PDEA oraz Krajowe Biuro Śledcze. 

Krwawe zakończenie akcji antynarkotykowej na Filipinach

Do zdarzenia doszło w środę 24 lutego w filipińskim Quezon City. Na jednym z parkingów spotkały się dwie grupy "przestępcze", by uskutecznić zakup narkotyków. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości w obu z nich pracowali informatorzy policji. Nie wiadomo, co doprowadziło do wymiany ognia.

Filipiny: były ochroniarz przetrzymuje 30 zakładników w centrum handlowymFilipiny: były ochroniarz przetrzymuje 30 zakładników w centrum handlowym

Rzecznik Filipińskiej Policji Narodowej gen. bryg. Ildebrandi Usana zapewnił jednak, że zdarzenie "nie wpłynie na wspólne operacje i koordynację działań wobec nielegalnych handlarzy narkotykami". 

Krwawa walka z narkotykami według prezydenta Filipin

Filipiny słyną z niezwykle krwawych sposobów przeciwdziałania narkomanii. Prezydent Filipin Rodrigo Duterte jest często krytykowany za sposób, w jaki walczy z gangami. W czerwcu 2016 roku zapowiedział on nawet pogrom dilerów.

- Zastrzel go, a dam ci medal - apelował do obywateli. - Jeśli są w twojej okolicy, zadzwoń do nas, na policję albo zrób to sam, jeśli masz broń. Masz moje poparcie - mówił. Szacuje się, że podczas prezydentury przywódcy zginęło co najmniej osiem tysięcy osób podejrzanych o przestępstwa narkotykowe. 

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew i prezydent Filipin Rodrigo DuterteNiechlujny Duterte na spotkaniu w Rosji. Rzecznik o "odświeżającym zapachu"