Rząd oddelegował wiceszefa Ordo Iuris do unijnego organu. Zajmie się m.in. równością płci i osób LGBT

"Czy Tymoteusz Zych, jako wiceprezes Odro Iuris, będzie zdolny prezentować sprawy związane z równością płci i prawami mniejszości?" - pyta w liście grupa europosłów. A pyta dlatego, że przedstawiciel Ordo Iuris z rekomendacji polskiego rządu został członkiem grupy "Różnorodność Europy" w jednym z organów doradczych Unii Europejskiej.
Zobacz wideo Magdalena Biejat o projekcie "Stop LGBT" Kai Godek

Lista nowych członków Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES) została opublikowana pod koniec stycznia. Do unijnego organu doradczego, reprezentującego "organizacje pracowników i pracodawców oraz inne grupy interesu" polski rząd nominował Tymoteusza Zycha, wiceprezesa skrajnie prawicowej organizacji prawników Ordo Iuris. To - opisuje Onet - oburzyło część posłów do Parlamentu Europejskiego. 

Zych trafił konkretnie do grupy "Różnorodność Europy" w EKES. Jak czytamy na jej stronie, "członkowie wywodzą się z organizacji rolników, małych przedsiębiorstw, rzemiosła, (...) organizacji działających na rzecz ochrony środowiska czy równego traktowania płci, a także organizacji reprezentujących rodziny, kobiety, młodzież, mniejszości i grupy znajdujące się w niekorzystnej sytuacji, osoby niepełnosprawne, sektor wolontariatu oraz środowiska medyczne, prawne, naukowe i akademickie". Głównymi wartościami w działaniach grupy są "różnorodność w demokracji" i "budowanie konsensusu".

Tymczasem Odro Iuris brało udział m.in. postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, które doprowadziło do de facto niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce (przedstawili opinię o niezgodności z konstytucją przesłanki dot. powodu ciężkiej wady płodu w prawie aborcyjnym). Organizacja forsuje projekt, który skutkowałby wypowiedzeniem przez Polskę Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Organizacja broni rzekomych "terapii konwersyjnych" dla osób homoseksualnych, choć są one sprzeczne z wiedzą medyczną oraz skrajnie szkodliwe i groźne.

"Ordo Iuris promuje retorykę wymierzoną przeciwko osobom LGBTI, prawom kobiet"

Na tę działalność Ordo Iuris zwróciła uwagę grupa ds. praw osób LGBTI w Parlamencie Europejskim, skupiająca ponad 150 przedstawicieli z różnych państw i ugrupowań. 

"Ordo Iuris to organizacja, która od dawna promuje retorykę wymierzoną przeciwko osobom LGBTI, prawom kobiet, przeciwko prawie do aborcji i anty-gender Polsce, między innymi poprzez bliskie powiązania z polityką polskiego rządu w tej sprawie" - czytamy w liście skierowanym do Komitetu. Europosłowie piszą, że organizacja działa przeciwko emancypacji i równouprawnieniu kobiet, prawom osób LGBT i mniejszości. 

"Powołanie pana Zycha niewątpliwie rodzi pytania o zasadność jego pracy w tej dziedzinie i intencje stojące za jego nominacją" - czytamy w liście. Jego autorzy pytają, czy według kierownictwa grupy "z racji swojej roli wiceprezesa zarządu Ordo Iuris, pan Zych będzie w stanie naprawdę reprezentować 'rodzinę, sprawy kobiet i równości płci, młodzież, mniejszości" w celu zwalczania dyskryminacji takich grup, zgodnie z podstawowymi pracami Grupy?".

Europosłowie pytają też, czy "ze względu na rolę Ordo Iuris w udzielaniu wsparcia prawnego gminom, które przyjęły rezolucje o wolności od ideologii LGBTI i Kart Wartości Rodzinnych, praca pana Zycha nad Strategią LGBTIQ nie wywoła poważnego konfliktu interesów". Wyrażają też obawę, że ze względu na rolę Ordo Iuris w doprowadzeniu do niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce obecność przedstawiciela organizacji w Komisji może "przyczynić się do ograniczenia, a nie ochrony równości płci". 

Ordo Iuris chce "dialogu, a nie wykluczenia"

Swojego współpracownika bronił na Twitterze Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris. Jego zdaniem "wykluczenie kogoś, kto różni się od Grupy Różnorodności, powinno być traktowane jako papierek lakmusowy" oddania europosłów dla demokracji. "Demokratyczne, zróżnicowane społeczeństwo potrzebuje dialogu, a nie wykluczenia" - napisał. 

- Taki apel to stwierdzenie, że jakaś grupa polityków wychodzi z założenia, iż skoro ktoś ma poglądy inne niż oni, to nie ma dla niego miejsca we wspólnych europejskich inicjatywach. "Myślisz inaczej, to won", do tego się to podejście sprowadza. To jest myślenie totalitarne - powiedział z kolei sam Zych w rozmowie z Onetem.