Donald Trump rozczarowany swoimi obrońcami w procesie impeachmentu. A za rogiem kolejne kłopoty

Donald Trump śledzi proces impeachmentu w telewizji w swojej rezydencji na Florydzie - i jest niezadowolony z tego, jak radzą sobie jego obrońcy, wynika z relacji mediów. Nie może dać upustu rozczarowaniu na Twitterze, ponieważ serwis permanentnie usunął jego konto. Do tego mogą czekać go kolejne kłopoty - prokuratura wszczęła śledztwo kryminalne ws. nacisków na organizację wyborów.
Zobacz wideo Wszystkie pieniądze Donalda Trumpa. Uderzenie w "Trump brand" nie będzie wcale najgorsze [OKO NA ŚWIAT]

Amerykański Senat uznał za zgodny z Konstytucją impeachment byłego prezydenta Donalda Trumpa. W głosowaniu stanowisko takie poparło 50 demokratów i 6 republikanów. 44 republikanów było przeciw. Wynik głosowania oznacza, że proces byłego prezydenta USA będzie kontynuowany. Przedstawiciele Izby Reprezentantów - pełniący w procesie rolę oskarżycieli - prezentują argumenty aktu oskarżenia.

W Senacie zaprezentowano m.in. nagrania z dnia zamieszek w Kapitolu, w tym film zestawiający działania zwolenników Trumpa ze słowami prezydenta. Ten wprost zachęcał ich do tego, by ruszyli na Kapitol. Mówił, że "pójdziemy tam razem", choć sam tego nie zrobił. Inne materiały, którymi dysponują oskarżyciele, zawierają nigdy wcześniej niepokazywane nagrania z 6 stycznia. Zapowiadali, że pokazują one "ekstremalną przemoc", do jakiej doszło w czasie ataku na Kapitol. Nagrania mają zostać opublikowane w czwartek.

Trump rozczarowany i zdenerwowany 

Tymczasem Donald Trump ma być rozczarowany i sfrustrowany tym, jak radzą sobie jego prawnicy. Wcześniej były prezydent miał problem ze znalezieniem chętnych do reprezentowania go w procesie w Senacie. Teraz - opisuje "Politico" - śledzi przebieg procesu, oglądając go w telewizji w swojej posiadłości na Florydzie i rozczarowuje go to, jak wypadają jego obrońcy na tle oskarżycieli.  

Miał być niezadowolony z tego, jak radzą sobie prawnicy. Uznał początek procesu za zmarnowaną okazję i zdenerwowało go, że prawnicy przyznali, iż to Joe Biden wygrał wybory prezydenckie - wbrew teoriom spiskowym Trumpa i jego zwolenników. 

Wstępne wystąpienie prawnika Bruce'a Castora miało Trumpa rozwścieczyć na tyle, że - jak usłyszała od kilku osób korespondentka CNN w Białym Domu Kaitlan Collins - były prezydent krzyczał do telewizora.

Trump nie ma też możliwości robić tego, w czym lubował się w czasie swojej prezydentury, czyli komentowania wydarzeń na żywo w mediach społecznościowych. Stracił on swoje konto na Twitterze. Co więcej, firma oświadczyła w środę, że nie ma on szans na powrót na platformę. Twitter oświadczył, że zgodnie z regulaminem po usunięciu konta w związku z łamaniem zasad nie ma możliwości przywrócenia go i Trump na stałe zniknął z serwisu - nawet, jeśli będzie kandydował na prezydenta za cztery lata.

Prokuratorzy z Georgii wszczęli śledztwo przeciwko Trumpowi

Do skazania w procedurze impeachmentu potrzeba 2/3 głosów w stuosobowym Senacie, gdzie obie partie mają po 50 głosów. Oznacza to, że do demokratów musiałoby dołączyć co najmniej 17 republikanów, co jest mało prawdopodobne. Podczas poprzedzającego proces proceduralnego głosowania tylko 6 senatorów Partii Republikańskiej opowiedziało się za uznaniem impeachmentu byłego prezydenta za konstytucyjny.  

Jednak impeachment to wcale nie jedyny problem Trumpa w związku z podważaniem wyniku wyborów i rozsiewaniem teorii spiskowych. Prokuratorzy w hrabstwie Fulton w Georgii wszczęli śledztwo kryminalne wobec Trumpa w sprawie "prób wywierania nacisku na przeprowadzenie wyborów powszechnych". 

Prokuratura wysłała pisma do władz stanowych i wniosła m.in. o zachowanie dokumentacji związanej z naciskami prezydenta w sprawie wyborów, w tym rozmowy ze stanowym sekretarzem stanu. Trump w rozmowie, której nagranie opublikowały media, naciskał na urzędnika w sprawie "znalezienia" brakujących mu do zwycięstwa głosów. Prokuratorzy poinformowali, że śledztwo ma "wysoki priorytet".