USA. Senat: Impeachment Donalda Trumpa zgodny z konstytucją

Amerykański Senat uznał za zgodny z konstytucją impeachment byłego prezydenta Donalda Trumpa. W głosowaniu stanowisko takie poparło 50 demokratów i sześciu republikanów. 44 republikanów było przeciw. Wynik głosowania oznacza, że proces byłego prezydenta USA będzie kontynuowany. W środę przedstawiciele Izby Reprezentantów rozpoczną prezentację argumentów aktu oskarżenia.

Posiedzenie Senatu rozpoczęło się 13-minutowym filmem pokazującym jak tłum zwolenników Donalda Trumpa wdzierał się do Kongresu, atakował policjantów i domagał się anulowania zwycięstwa Joe Bidena. Przedstawiciele Izby Reprezentantów argumentowali, że były prezydent powinien ponieść odpowiedzialność za podburzenie tłumu do ataku.

- Nie możemy mieć prezydenta, który mobilizuje i podburza tłum, ponieważ nie chce zaakceptować woli narodu pod rządami Konstytucji Stanów Zjednoczonych - mówił kongresman Jamie Raskin przekonując, że impeachment jest zasadny, ponieważ prezydent, który sprzeniewierzy się urzędowi pod koniec kadencji nie może pozostać bezkarny. Obrońca Donalda Trumpa David Schoen argumentował, że proces w Senacie jest wynikiem niechęci demokratów wobec byłego prezydenta. - To jest proces rozpoczęty nieodpowiedzialnie z powodu zwykłej nienawiści - mówił Schoen.

Po wystąpieniach stron odbyło się głosowanie, w którym stosunkiem głosów 56 do 44 senatorowie uznali proces impeachmentu za zgodny z konstytucją. Senat przystąpi teraz do merytorycznego rozpatrywania zarzutów wobec Donalda Trumpa. Wynik wtorkowego głosowania sugeruje jednak, że demokratom trudno będzie uzyskać poparcie większości 2/3 Senatu wymaganej do skazania byłego prezydenta.

Zamieszki w Waszyngtonie

Amerykański Kongres zebrał się w środę 6 stycznia, aby zatwierdzić wygraną Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Obrady zostały przerwane, bo do Kapitolu wtargnęli zwolennicy Donalda Trumpa. Do "marszu" zachęcił ich sam prezydent USA. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób, a 68 zostało aresztowanych. Politycy oskarżają Donalda Trumpa o to, że zwlekał z potępieniem działań protestujących, a nawet, że podżegał swoich zwolenników do agresji.

Do 21 stycznia, czyli do dnia po zaprzysiężeniu Joe Bidena na prezydenta USA, w Waszyngtonie obowiązywał stan wyjątkowy.

Zobacz wideo Donald Trump żegna się z rodziną w bazie Andrews i wsiada do samolotu