Rosja. Zdjęcie z protestu stało się symbolem. "Tak chcecie żyć w naszej ukochanej Rosji?"

W Rosji trwają protesty w obronie opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Podczas jednego z nich zrobiono zdjęcie, które natychmiast stało się symbolem sprzeciwu wobec polityki Władimira Putina. Widać na nim kolumnę zatrzymanych w czasie protestów Rosjan, którzy maszerują obok policji z rękoma założonymi z tyłu głowy.

Zdjęcie wykonane przez fotoreportera Associated Press Dmitrija Łowieckiego natychmiast wywołało porównania do obrazów z II wojny światowej i jeńców konwojowanych przez zwycięską armię. Wiele osób nie uwierzyło w autentyczność fotografii, dlatego jej autor zamieścił w mediach społecznościowych metadane zdjęcia, dodając, że zostało ono zrobione 31 stycznia w Petersburgu na Placu Senackim.

Zobacz wideo Setki zatrzymanych w Moskwie. Protesty przeciwko aresztowi Nawalnego

Rosja. Zdjęcie z demonstracji wywołało falę oburzenia

Radio Swoboda dotarło do jednego z mężczyzn, który znajduje się na fotografii. Poprosił o zachowanie anonimowości oraz podkreślił, że decyzję o wzięciu udziału w manifestacji podjął w sposób spontaniczny. Mężczyzna powiedział, że w pewnym momencie protestu "wydarzyło się coś bardzo dziwnego". Grupa osób krzyknęła "stop", obróciła kolumnę protestujących i skierowała ją wprost na żołnierzy Gwardii Narodowej. - Okazało się, że to nie byli uczestnicy demonstracji, tylko podstawieni ludzie - powiedział.

'Pałac Putina' w filmie  Fundacji Walki z Korupcją Aleksieja NawalnegoNowe informacje o "Pałacu Putina". 16-poziomowy bunkier w skale

Mężczyzna wyjaśnił, że Gwardia Narodowa przepuściła ich, a następnie zagoniła w wąskie przejście koło jednego z budynków, gdzie demonstranci zostali okrążeni. - Staliśmy trzymając się za ręce, aby nikt z nas nie został pobity. Krzyczeliśmy, że nie mamy broni. Ale oni nadal nas atakowali, bili nas pałkami i tarczami, wykrzykując obelgi - powiedział. - Podnieśliśmy ręce w górę i pokazaliśmy, że jesteśmy gotowi się poddać. Otworzyli małe przejście, przez które zaczęli wyprowadzać ludzi i rozprowadzać ich kolumnami do samochodów - dodał.

Mężczyzna powiedział, że to właśnie w tym momencie, jeden z funkcjonariuszy wydał rozkaz, aby zatrzymani demonstranci podnieśli ręce za głowę i szli w powolnym tempie. Maszerujących kolumnami nagrywał jeden z żołnierzy Gwardii Narodowej. Następnie demonstranci zostali przetransportowani do różnych komisariatów policji.

Galamina: Rosję okupują bandyci

Julia Galamina, niezależna radna Moskwy, napisała na Facebooku, że zdjęcie wykonane przez Łowieckiego jest symboliczne, a Rosję okupują bandyci. "Rozumiem ludzi, którzy boją się rewolucji. Rozumiem ludzi, którzy nie lubią Nawalnego. Rozumiem tych, którzy nie wierzą, że nowi politycy będą lepsi od starych. Jestem gotowa mówić, słuchać i tłumaczyć każdemu z nich, szukać wspólnego języka. Ale chcę, żeby wszyscy spojrzeli na to zdjęcie i zapytali się: czy tak chcecie żyć w naszej ukochanej Rosji?".

Wywiad Gazeta.plPutin boi się Nawalnego. "Jest przesądny, nawet nie wymawia jego nazwiska"

Rosja. W czasie protestów zatrzymano ponad 5 tys. osób

W niedzielę (31 stycznia) w Rosji demonstrowano w około 100 miastach. Najliczniejsze protesty odbyły się w Moskwie i Petersburgu, gdzie na ulice wyszły tysiące ludzi, aby wyrazić swoją solidarność z zatrzymanym Aleksiejem Nawalnym. W całym kraju zatrzymano ponad 5 tys. osób, w tym Julię Nawalną oraz opozycjonistę Ilię Jaszyna.

Uczestnicy protestów stwierdzili, że państwowi funkcjonariusze używali paralizatorów, gazów łzawiących, tarcz i pałek w celu pacyfikacji zgromadzeń. - Narasta protestacyjna fala, ludzi jest coraz więcej i przyłączają się nowe miasta. Władza jednych przestraszyła, ale innych raczej rozzłościła swoimi policyjnymi metodami i ludzie przestają się bać - powiedział Ilia Jaszyn.

Aleksiej Nawalny trafił do moskiewskiego aresztu 17 stycznia. Dzisiaj (2 lutego) rozpoczyna się proces opozycjonisty, w trakcie którego sąd zdecyduje, czy Nawalnemu zostanie odwieszony stary wyrok 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Opozycjoniście zarzuca się rzekomą defraudację środków firmy Yves Rocher.